Revital dla Patryka

organizator skarbonki

03 Października 2019, 11:37
Chemia płynie do żył... Wyślijcie dobre myśli do Patryka. Walczymy!
Chemioterapia w trakcie. Do żył Patryka, tak już zmęczonych niemal trzyletnią walką z rakiem, kolejny raz płynie trucizna. Ma powstrzymać białaczkę, zabić wciąż namnażające się zabójcze komórki. Niestety, niesie też skutki uboczne...

Mam na imię Patryk, zachorowałem zaraz po 18 urodzinach. Przyszła dorosłość, a z nią śmiertelna choroba. Na początku bolały stawy, kolana, plecy. Gdy nie pomagali ortopedzi, lekarz rodzinny zapisał antybiotyk. Na nic, było coraz gorzej. Pierwsze badania krwi zaniepokoiły lekarzy, powtarzali je kilka razy. Położyli mnie do szpitala, potem przyszła mama i powiedziała te straszne słowa… Wiedziałem już, że mam raka, że jesteś śmiertelnie chory…

Szok, niedowierzanie - takie uczucia przychodzą najpierw. A potem zwątpienie - nie chciałem walczyć, nie chciałem tego wszystkiego, całego cierpienia, które wiąże się z walką z rakiem. Chciałem wyprzeć chorobę, po prostu się poddać. Ale nie pozwolili mi na to. Moja kochana narzeczona Natalka powiedziała, że nie wolno mi, że muszę walczyć, bo żyję nie tylko dla siebie. Musiałem żyć - dla moich bliskich! Rozpoczęła się walka…

Zaczęła się w listopadzie 2016 roku, niedługo miną 3 lata ciężkiej, wyniszczającej walki. Chemia, przeszczepy szpiku, nierefundowane leczenie, które mogłem przejść dzięki Wam! Gdy przyszła wiadomość o remisji, byłem najszczęśliwszy na świecie. Potem przyszła wznowa, a z nią rozpacz i strach. Wszystko od nowa… Gdy okazywało się, że jest lepiej, kiedy znów odzyskiwałem nadzieję, w sierpniu tego roku przyszła dramatyczna informacja o kolejnej wznowie. Choroba postępuje bardzo szybko… Niedawno rozmawiałem z lekarzem o tym, co dalej. Nie mam wielu możliwości… Niezwykle droga terapia w Niemczech to właściwie jedyna droga. Muszę nią iść. Tylko wtedy mam szansę nadal żyć! 

Już tak wiele razy myślałem, że to koniec, że nie mam więcej siły. Z każdą kolejną dramatyczną informacją czułem nieopisany ból, ale inny niż ten, który zadawał mi rak. To był ból duszy, która traci nadzieję...

Nie wiem, jak dałem radę wytrwać aż do tego momentu. A teraz znowu wracam do szpitala, do moich żył znowu płynie chemia… Ile litrów już przepłynęło przez mój organizm? Jak wiele zniszczyło? Tego nie da się opisać. Najgorsze jednak, że rak ciągle wraca. Jest coraz silniejszy, a ja coraz słabszy… Została mi ostatnia nadzieja, tym razem już za granicą. Nie chcę umierać, nie chcę zostawiać rodziców, Natalki, bliskich i przyjaciół… Proszę, choć wiem, że proszę o wiele - pomóż mi walczyć o życie.

Patryk

Wsparli

10 zł

Paulina

Trzymam kciuki i będę się modlić
500 zł

Revital

10 zł

Iwona

50 zł

Anonimowy Pomagacz

10 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Szymek

Byku trzymaj się! Życzę zdrowia i siły do walki, nie poddawaj się!

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Wsparło 15 osób
970 zł (3%)
Brakuje jeszcze 24 030 zł
Wesprzyj