Robert Kuchta - zdjęcie główne

Serce Roberta nagle przestało bić...❗️Pomóż mu odzyskać dawne życie🚨

Cel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Robert Kuchta, 51 lat
Lublin, lubelskie
Stan po zatrzymaniu akcji serca i ostrej niewydolności oddechowej, uszkodzenie mózgu z niedotlenienia, przewlekła choroba niedokrwienna serca
Rozpoczęcie: 2 lutego 2024
Zakończenie: 11 lipca 2024
26 461 zł(14,39%)
Wsparły 232 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Robert Kuchta, 51 lat
Lublin, lubelskie
Stan po zatrzymaniu akcji serca i ostrej niewydolności oddechowej, uszkodzenie mózgu z niedotlenienia, przewlekła choroba niedokrwienna serca
Rozpoczęcie: 2 lutego 2024
Zakończenie: 11 lipca 2024

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Pana Roberta. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia...

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.

Opis zbiórki

Tydzień przed Wigilią to czas, gdy w innych domach trwają przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. W naszym domu w tamtym czasie rozegrał się prawdziwy dramat. Koszmar, który trwa do dziś…

To miał być zwykły sobotni poranek. Rano mój mąż wyszedł z psem na spacer – jak zwykle. Uwielbiał to robić i aktywnie spędzać czas. Niestety kilka godzin później stało się coś, co diametralnie odmieniło nasze życie. Zburzyło je, a my wspólnie, małymi kroczkami próbujemy je odzyskać i sprawić, że mąż do nas wróci...

16 grudnia 2023 roku w wyniku nagłego zatrzymania krążenia – serce Roberta przestało bić. Mimo natychmiastowo podjętej resuscytacji doszło do niedotlenienia mózgu. Robert został przewieziony na OIOM do szpitala, w  którym przebywa do dzisiaj. 

Robert Kuchta

Lekarze początkowo określili jego stan jako ciężki. Od tamtego czasu słowa „trzeba czekać” słyszymy niemal codziennie. Każdego dnia odwiedzamy męża razem z naszymi wspaniałymi córkami i widzimy, że wciąż walczy, by do nas wrócić. Wierzymy, że słyszy wszystko, co do niego mówimy, lecz nie może się z nami porozumieć. Obiecujemy mu, że jeszcze wyjdzie razem z nami na spacer, że jeszcze będzie dobrze i wszyscy w końcu obudzimy się z tego koszmaru… Tak bardzo chcielibyśmy znów usłyszeć jego głos…

Obecnie Robert otwiera oczy, reaguje na światło, jednak wciąż nie ma kontaktu z otoczeniem. Każdy jego najmniejszy ruch czy zaciśnięcie dłoni daje nadzieję, że kiedyś się obudzi. Coraz częściej jest odłączany od respiratora i oddycha samodzielnie. 

Potrzebuje jednak stałej opieki i intensywnej, regularnej rehabilitacji. Chcemy przenieść go do ośrodka rehabilitacyjnego, jednak koszty pobytu i rehabilitacji w takim miejscu są ogromne. Znacząco przekraczają nasze możliwości finansowe. 

Mój mąż nigdy nie odmówił nikomu pomocy. Ma dopiero 50 lat, to jeszcze nie czas, by odchodzić… Bardzo prosimy o wsparcie. Musimy zrobić wszystko, by Robert do nas wrócił, ale sami nie damy rady. Proszę, otwórz dla niego swoje wielkie serce. Twoja pomoc jest naszą nadzieją!

Żona, córki i najbliżsi

Wpłaty

Sortuj według