
W szpitalu myślano, że uległem wypadkowi. Tak poważne były moje obrażenia. Prawda jest inna – to NOWOTWÓR ZŁOŚLIWY wyniszcza moje ciało. Ratunku❗️
Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku
Opis zbiórki
W sierpniu 2018 r. podczas zakładania butów upadłem i nie byłem już w stanie się podnieść. Potworny ból przeszywał całe moje ciało. Trafiłem do szpitala. Sądzono, że miałem wypadek komunikacyjny, ponieważ na to wskazywały moje obrażenia. Prześwietlenie wykazało złamany kręgosłup! Niestety, kolejne badania przyniosły diagnozę, która zszokowała nawet lekarzy.
Pracowałem jako kierowca. Sądziłem, że ból kręgosłupa jest naturalną konsekwencją siedzącej pracy. Mówiono mi, że objawy jasno wskazują na rwę kulszową i na to też mnie leczono przez dwa lata. Prawda okazała się inna. Zdiagnozowano u mnie szpiczaka plazmocytowego – nowotwór złośliwy układu krwiotwórczego
Lekarze nie mogli mnie wypuścić. Przetransportowano mnie do innego szpitala i natychmiast wdrożono leczenie. W tamtym momencie pożegnałem się już z rodziną. Byłem pewny, że więcej ich nie zobaczę. Mój stan był bardzo poważny.
Od tamtego czasu przeszedłem dwie autotransplantacje, trzy razy trafiłem na OIOM z niewydolnością nerek, gronkowcem, zapaleniem płuc. Chemia wyniszczała mój organizm. Były momenty, kiedy w ogóle nie mogłem chodzić. Mówiono mi też, że nie będę mógł samodzielnie siedzieć. Ortopeda chciał operować mój kręgosłup, ale prześwietlenia wykazały, że nie jest to możliwe. Trzeba było czekać, aż zarośnie mięśniami.

Po przeszczepach autologicznych było lepiej. Udało się wyciszyć chorobę i przez trzy lata był spokój. Aż znów poczułem ból. Sądziłem, że mnie przewiało, ale okazało się, że mam złamany obojczyk. Kolejne badania potwierdziły wznowę choroby i wszystko zaczęło się od nowa. Kilkukrotnie uczyłem się chodzić. Walczyłem o siebie, ćwiczyłem, robiłem wszystko, by stanąć na nogi… Trzy miesiące temu nastąpił kolejny nawrót.
Odczuwam niewyobrażalny ból. Skurczyłem się o szesnaście centymetrów. Pierwsza chemia uszkodziła nerki. Jestem na silnych lekach przeciwbólowych. Nie jestem już tym samym rosłym, niezależnym mężczyzną. Opadłem z sił.
Zacząłem kolejną linię leczenia. Niestety pojawiła się przeszkoda. Nie mam przeciwciał potrzebnych do podania nowej chemii. Lek nie jest refundowany. Od ośmiu lat nie mogę pracować, a oszczędności znikły. Dlatego muszę poprosić o pomoc.
Staram się nie załamywać. Słucham zaleceń lekarzy i robię, co mogę, by jak najdłużej zachować zdrowie i sprawność. Chcę spędzić jeszcze wiele pięknych chwil z żoną i synami. Igor ma dopiero szesnaście lat. Chcę towarzyszyć mu we wchodzeniu w dorosłość. Proszę, pomóżcie mi. Będę wdzięczny za każdą wpłatę, każde udostępnienie i dobre słowo.
Robert
- Wpłata anonimowa20 zł
- Anonimowy Pomagacz50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Kolega z R350 zł
- Piotr Rodkiewicz50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł