Sabrina Tybulczuk - zdjęcie główne

Nie pozwól, aby złośliwy nowotwór odebrał dzieciom matkę❗️

Cel zbiórki: Zakup leków, badania lekarskie, dieta, dojazdy, leczenie wspomagające

Zgłaszający zbiórkę:
Sabrina Tybulczuk, 44 lata
Toruń, kujawsko-pomorskie
Nowotwór złośliwy piersi
Rozpoczęcie: 25 stycznia 2024
Zakończenie: 3 stycznia 2025
37 879 zł(35,61%)
Wsparło 1079 osób

Cel zbiórki: Zakup leków, badania lekarskie, dieta, dojazdy, leczenie wspomagające

Zgłaszający zbiórkę:
Sabrina Tybulczuk, 44 lata
Toruń, kujawsko-pomorskie
Nowotwór złośliwy piersi
Rozpoczęcie: 25 stycznia 2024
Zakończenie: 3 stycznia 2025

Aktualizacje

  • Mój organizm jest bardzo osłabiony... POMOCY!

    Kochani Darczyńcy, ostatnio oprócz dotychczasowych trudności zachorowałam na COVID-19. Ten okrutny przeciwnik zabrał mi zdrowie i siły – cztery tygodnie spędziłam na walce o każdy dzień.

    Dopiero teraz powoli zaczynam jeść, ale nadal jestem bardzo osłabiona i wychudzona. Choć transfuzja krwi i nawadnianie przyniosły mi trochę ulgi, mój organizm wciąż nie odzyskał pełni sił, a każde samodzielne przejście kilku kroków jest dla mnie ogromnym wysiłkiem.

    Sabrina Tybulczuk

    Po wielu próbach leczenia w szpitalu przyszedł czas na szukanie dalszej, bardziej intensywnej pomocy – zwłaszcza teraz, kiedy powrót do pełni zdrowia wydaje się nieosiągalny bez specjalistycznej opieki.

    Właśnie dlatego postanowiłam zwrócić się do kliniki rehabilitacyjnej, gdzie mam szansę na fachową pomoc. Niestety, koszty leczenia i intensywnej rehabilitacji w tej placówce są wysokie, a moje zasoby już się wyczerpały...

    Dlatego proszę o Twoje wsparcie. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliży mnie do odzyskania zdrowia i sił. Z całego serca dziękuję za wszelką życzliwość, dobre myśli i każdy gest, który dodaje mi nadziei na powrót do pełni życia.

    Sabrina

  • Przerzuty na płucach rosną! Pomóż nim będzie za późno...

    Sytuacja jest dramatyczna! Ostatnie wyniki tomografii komputerowej wykazały, że PRZERZUTY NA PŁUCACH ROSNĄ! Pojawiają się także nowe ogniska zapalne.

    Na domiar złego, w ostatnim czasie straciłam pracę. Sam zasiłek chorobowy nie wystarcza na koszty związane z codziennym utrzymaniem, a co dopiero na drogie leczenie. 

    Sabrina Tybulczuk

    Dziękuję za dotychczasowe wsparcie i bardzo proszę o dalszą pomoc! Bez Was nie dam rady, a przecież tak bardzo chcę żyć! Mam dla kogo – dwie córeczki tak bardzo mnie potrzebują. Walczę nie tylko dla siebie, ale też dla nich – by móc przy nich być, gdy dorastają,

    Bardzo proszę Was o wsparcie, ponieważ koszty leczenia wspomagającego są ogromne, a to ono stawia mnie na nogi. Każda wpłata, każde udostępnienie może pomóc wyrwać mnie z objęć śmierci!

    Sabrina

  • PILNE❗️Sytuacja się pogarsza❗️

    Każdego dnia strach coraz bardziej ściska mi krtań! Nie mogę oddychać i dławię się każdą kolejną łzą!

    Sytuacja jest coraz gorsza! Lekarze zalecają, abym jak najszybciej wykonała specjalistyczne badania, które pozwolą określić jak trzeba mnie leczyć! Na razie wszyscy w szpitalu rozkładają ręce...

    Sabrina Tybulczuk

    Badanie niestety jest bardzo drogie, a bez Waszej pomocy... Boję się co będzie dalej!  Boję się, że moje córki będą patrzyły jak odchodzę... Proszę Was o każdą złotówkę, która może odmienić mój los. 

    Muszę walczyć nie tylko o siebie, ale o moje dzieci, które mnie potrzebują...  Błagam, pomóż mi wygrać walkę o życie!

    Sabrina

Opis zbiórki

Jestem mamą dwóch wspaniałych córek, jedna ma 15 lat, a druga tylko 5. Nasze życie zmieniło się w jednej chwili – wtedy kiedy lekarz powiedział, że jestem śmiertelnie chora!

W lipcu 2022 roku otrzymałam  diagnozę: rak inwazyjny piersi hormonozależny z przerzutami do węzłów chłonnych. Guz zaczął naciekać na opłucną, w której  zbierał się płyn. Woda zbierała się w szybkim tempie, co utrudniało mi oddychanie!

Przy głębokim oddechu, ból był ostry, przeszywający. Co kilka dni drenaż ściągał 7 litrów płynu, który gromadził się w płucach! Jednak podczas ostatniego drenażu, doszło do odmy opłucnej.

Z tego powodu trafiłam do szpitala. Byłam bardzo słaba, a zapadnięte płuco sprawiało, że ciężko było mi oddychać. Założono mi dren do opłucnej  i podłączono do aparatury, w celu rozprężenia płuca. Po trzech tygodniach płuco na szczęście wróciło do pierwotnego stanu.

Przeszłam 6 czerwonych chemii, które niestety nie zadziałały skutecznie. Doszło do tego, czego wszyscy się bali – guz się powiększył! Nie wiadomo, czy kolejna chemia zadziała w sposób właściwy i cofnie komórki nowotworowe…

Niedługo czeka mnie badanie tomografem, który ma wykazać czy pojawiły się przerzuty. Jestem przerażona i boję się dnia, w którym otrzymam wynik. Napięcie, jakie odczuwam, jest niewyobrażalnie ciężkie! 

Mam dzieci, to dla nich muszę żyć. Pragnę zobaczyć jak dorastają, wkraczają w dorosłość, zakładają swoje rodziny. Chcę towarzyszyć im na każdym z tych etapów, dlatego chwytam się każdej deski ratunku!

Oprócz tradycyjnych metod leczenia, wielką nadzieję pokładam w leczeniu wspomagającym. Wierzę, że uda mi się zatrzymać chorobę i nie dopuścić do powstania kolejnych przerzutów.

Leczenie jest jednak dla mnie bardzo kosztowne. Dlatego proszę Was o wsparcie finansowe, abym mogła być zdrowa, nadal żyć i wychowywać moje dzieci. Liczy się dla mnie każda złotówka. 

Bardzo dziękuję każdemu, kto nie przejdzie obojętnie obok mojej prośby. Nie poddaję się, cały czas pracuję zawodowo, oczywiście w miarę moich możliwości. Mam wsparcie od rodziny, znajomych i przyjaciół, co daje mi ogromne siły do dalszej walki. Najważniejsze są dla mnie moje córki, które kocham nad życie i nie wyobrażam sobie, żeby miały zostać same. 

Sabrina

Wybierz zakładkę
Sortuj według