Padaczka nie pozwala Sebusiowi żyć... Błagam o ratunek dla synka!

Zbiórka na cel: terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku - 8 podań
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 7 614 osób
100 125,55 zł (66,77%)
Brakuje jeszcze 49 836,45 zł
Wesprzyj

Sebastian Jeleń, 12 lat

Otwock , mazowieckie

Cukrzyca typu I, stan po obrzęku mózgu, padaczka lekooporna

Rozpoczęcie: 10 Grudnia 2018
Zakończenie: 9 Stycznia 2019

Zobacz poprzednie zbiórki

Błagam... Pomóżcie mi odmienić życie mojego syna. Nie mogę już dłużej patrzeć, jak cierpi… Mamy mniej niż miesiąc. Dzisiaj jedyną szansą na życie bez bólu i cierpienia jest przeszczep komórek w Bangkoku - miejscu, gdzie dokonują rzeczy niemożliwych! Każdy kolejny atak padaczki niszczy wszystko, co wspólnie osiągnęliśmy ciężką pracą. Sebuś już wie, że wkrótce, jeśli nie powstrzymamy tego potwora, straci wzrok! Nam coraz trudniej ukryć strach o jego życie. Coraz trudniej odpowiadać, gdy pyta - czy kiedyś będzie tak, jak kiedyś? Kiedyś, gdy był zdrowy… Nigdy nie poddam się w walce o syna! Nie mogę go stracić, dlatego jako matka błagam - pomóż uratować moje dziecko!

Sebastian Jeleń

Jeden tragiczny dzień zamienił nasze życie w koszmar… Sześć lat temu, tuż przed Bożym Narodzeniem, mój synek zaczął umierać. Obrzęk mózgu i półroczna śpiączka zrobiły spustoszenie w jego maleńkim organizmie. To przez to, Sebuś tak bardzo różni się od swojego brata bliźniaka, a przecież obaj urodzili się zdrowi! Walczymy już tyle lat, a dzięki Waszej pomocy nadal mamy możliwości i siłę. Jednak rehabilitacja to za mało, potwór, jak nazywamy padaczkę, robi spustoszenie w organizmie synka. Uszkodził już wzrok, a wkrótce może go zabrać na zawsze!

Mimo cierpienia, które przeszedł synek, robimy wszystko, by był szczęśliwy. Nie możemy dopuścić, by kiedykolwiek poczuł się gorszy od swojego braciszka… Sebuś ma w sobie ogromną siłę do walki i w ciągu ostatnich lat zrobił ogromne postępy! Jednak droga do pełni zdrowia jest jeszcze bardzo długa…

Na wspomnienie dnia, który niemal zabrał mi dziecko, dostaję gęsiej skórki. Wkrótce kolejna rocznica… To wydarzyło się sześć lat temu, tuż przed Bożym Narodzeniem. Zamiast szykować się do Świąt, wylądowaliśmy w szpitalu. Sebastianka bardzo bolał brzuch, wymiotował. Myśleliśmy, że to wyjątkowo silne zatrucie, jednak seria badań dała inną diagnozę - cukrzyca. Poziom cukru we krwi mojego synka wynosił aż 1340! Byliśmy w szoku, ale nie załamaliśmy się - przecież z tym da się żyć, jakoś sobie poradzimy. Wiedziałam, że nasze życie się zmieni, jednak nie przypuszczałam, jak bardzo…

Sebastian Jeleń

Nie doceniłam jej. Cukrzyca to podstępny i śmiertelny wróg, zbyt często bagatelizowany. Stan mojego synka pogarszał się z minuty na minutę. Szybko doszła kolejna diagnoza - kwasica ketonowa. Moje dziecko, rano jeszcze zupełnie zdrowe, teraz walczyło o życie. Jego braciszek trzymał moją rękę i ze śmiertelnym przerażeniem w oczach pytał, kiedy Sebastianek się obudzi...

Lekarze nie mogli czekać. Trzeba było jak najszybciej obniżyć poziom cukru. Podczas jego zbijania doszło do tragedii - masywny obrzęk mózgu, śpiączka… Przez kolejne trzy tygodnie synek balansował na granicy życia i śmierci, a my ze wszystkich sił staraliśmy się, by nie pochłonęła nas rozpacz. W końcu obrzęk ustąpił, ale śpiączka dalej trwała. Jeden miesiąc, drugi, kolejny… Żyliśmy jak w letargu. Kazali nam się przygotować na najgorsze. My mieliśmy stracić synka, a Maks brata, z którym był tak związany. W naszą rodzinę wkradła się śmierć, chcąc zabrać to, co dla nas najcenniejsze - nasze dziecko. Podczas śpiączki, która trwała cztery miesiące, Sebuś umierał kilka razy. Jego serce poddawało się, a wtedy lekarze wyrywali w ostatniej chwili synka z objęć śmierci. Pytaliśmy, czy Sebastian się wybudzi. Odpowiadali: cuda się zdarzają.

I zdarzył się cud! Każdego dnia byliśmy przy synku, modliliśmy się, ćwiczyliśmy z nim po 12 godzin dziennie. W końcu pojawiła się reakcja źrenic na światło - znak, że synek wraca! Potem zaczął pokazywać oczko, uszko, nos… Szaleliśmy ze szczęścia i dziękowaliśmy Bogu, że oddał nasze dziecko. Niestety, choroba poczyniła w jego ciele ogromne spustoszenia - doszło do uszkodzenia mózgu (ośrodkowego układu nerwowego), porażenia czterokończynowego, spastycznego porażenia nerwu twarzowego i zaburzenia mowy. Sebuś był roślinką, która by żyć, potrzebuje nieustannej opieki…

Sebastian Jeleń

Nie mogliśmy w to uwierzyć, nie mogliśmy się poddać! Podjęliśmy ciężką walkę i dziś wiemy, że to była najlepsza decyzja w życiu. Dzięki wieloletniej rehabilitacji dzisiaj Sebuś mówi i chodzi! Prawa strona ciała niestety nadal wymaga intensywnej rehabilitacji. Sebastian ma porażenie nerwu twarzowego, co bardzo rzuca się w oczy. Dodatkowo zdiagnozowano u niego zaniki nerwów wzrokowych. Ma ogromne problemy z koncentracją i pamięcią,  ale najgorszym wrogiem, który ujawnił się ponad rok temu, jest padaczka lekooporna...

Ile jeszcze zniesie ten mały wojownik? Przez lata zdarzyło się już tak wiele, śmiało mogę powiedzieć, że przeszliśmy przez piekło. Nadal jednak, jak wyrok, ciąży nad nami diagnoza. Padaczka torturuje Sebusia, zabiera mu radość dzieciństwa, zabiera zdrowie. Teraz jeszcze może zabrać wzrok! Szukamy ratunku dla synka wszędzie, gdzie to możliwe. Gdy przyszła wiadomość z Bangkoku, że synek zakwalifikował się do przeszczepu komórek, wstąpiła w nas nowa nadzieja! Mamy jednak tylko miesiąc, by zapłacić za szansę na zdrowie! Wiemy, że terapia komórkami w Tajlandii - o wiele intensywniejsza niż w Polsce, w połączeniu ze specjalistycznymi ćwiczeniami, pomogła już wielu dzieciom z naszego kraju! Jest ogromna szansa, że Sebuś będzie widział, że ujarzmimy chorobę! O niczym innym nie marzymy…

Proszę, pomóż mi walczyć o życie i zdrowie mojego synka. On tak bardzo wierzy, że któregoś dnia obudzi się, a potwora już nie będzie. Zniknie na zawsze… Sebuś w te Święta ma tylko jedno marzenie - wyzdrowieć. Wiem, że sama go nie uratuję, dlatego błagam o pomoc Ciebie.

Basia, mama Sebastiana

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 7 614 osób
100 125,55 zł (66,77%)
Brakuje jeszcze 49 836,45 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość