
Miłość silniejsza od choroby❗️Przeczytaj historię Selena i Agnieszki❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Z mężem zawsze mówiliśmy, że byliśmy sobie pisani... Poznaliśmy się wiele lat temu w Irlandii. Przyjechałam do pracy, chciałam też pozwiedzać. Selen tam mieszkał, zaoferował się być moim przewodnikiem.
I wtedy właśnie między nami zaiskrzyło... Od tego momentu jesteśmy razem prawie przez 20 lat. Przeprowadziliśmy się do Polski. Byliśmy szczęśliwi aż do tego okropnego dnia…
30 grudnia 2019 roku, dzień przed Sylwestrem…
Minęło już 6 lat, ale pamiętam, jakby to było dziś…

Mąż odebrał mnie z pracy. Trochę się skarżył na ból głowy, ale poza tym wszystko było jak zawsze. Poszliśmy na spacer z naszymi psami, potem jedliśmy obiad. Po obiedzie mąż powiedział, że źle się czuje, musi się położyć.
Ale nie zdążył… Runął prosto w moje ramiona…
Potem była karetka, szpital i brutalne, nie zostawiające miejsca na nadzieję słowa lekarza: „Proszę się przygotować na najgorsze”.
Życie się zatrzymało w jednej chwili. Mąż doznał rozległego wylewu mózgu wraz z obrzękiem i padaczką. Przez ponad dwa miesiące był intubowany i przebywał w śpiączce, a kolejne cztery spędził w szpitalu, walcząc o życie.

Dziś mój mąż żyje, ale skutki choroby są ogromne. Jest połowicznie sparaliżowany, cierpi na stałe zawroty głowy, które grożą upadkami. Poza tym, do główniej diagnozy doszło też sporo chorób współistniejących.
Selen porusza się na wózku inwalidzkim, wymaga stałej opieki i jest niezdolny do samodzielnej egzystencji. Każdy dzień to dla niego walka o samodzielność, godność i nadzieję na lepsze jutro.
Mężowi ciężko było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zawsze był osobą bardzo aktywną, przez część życia nawet pracował jako instruktor narciarstwa. A w jedną chwilę zrobił się całkowicie uzależniony od pomocy innych… Ale przeszliśmy ten ogromnie trudny okres wspólnie - w końcu, obiecaliśmy sobie: w zdrowiu i w chorobie…
Przez ostatnie 6 lat próbowaliśmy wielu form leczenia i rehabilitacji. Włożyliśmy w to ogrom pracy, nadziei i środków finansowych. Widzimy postępy, ale stan męża wciąż wymaga intensywnej, specjalistycznej terapii.

Cały ciężar codziennej opieki, rehabilitacji i organizowania leczenia spoczywa na mnie. Oprócz męża, sprawuję opiekę nad moimi starszymi, poważnie schorowanymi rodzicami. Staram się być wsparciem dla wszystkich, ale moje możliwości – zarówno psychiczne, jak i finansowe – są na granicy wyczerpania.
Mąż potrzebuje bardziej nowoczesnych rodzajów rehabilitacji, na które wcześniej nas nie było stać. Oprócz tego, niezbędne są leki i artykuły higieniczne. Dotychczas próbowałam sobie radzić sama, ale czuję, że więcej już tego nie udźwignę.
Proszę, wesprzyjcie mnie w walce o sprawność mojej najbliższej osoby! Wierzę, że mimo wszystkich wyzwań, które przygotował nam los, jeszcze będzie dobrze…
Agnieszka, żona
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Jan20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł