Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Krzyk gasnącego serduszka❣️Alunia potrzebuje operacji, ratującej życie!

Alicja Baraniak
Zbiórka zakończona

Krzyk gasnącego serduszka❣️Alunia potrzebuje operacji, ratującej życie!

140 570,00 zł ( 103,32% )
Wsparły 3304 osoby
Cel zbiórki:

ratująca życie operacja serca w Rzymie u Prof. Carottiego

Alicja Baraniak, 3 latka
Rudka Gołębska , lubelskie
Wada serca: przełożenie wielkich naczyń z ubytkiem w przegrodzie międzykomorowej i atrezją zastawki tętnicy płucnej
Rozpoczęcie: 9 Marca 2020
Zakończenie: 31 Maja 2020

Aktualizacje

Alunia jedzie na operację serca!

Dzięki Waszym wspaniałym sercom chore serduszko małej dziewczynki dostanie szansę, by dalej bić!

Wdzięczni rodzice Aluni prosili, by przekazać Wam tę wiadomość:

Cokolwiek byśmy nie powiedzieli - i tak zabrzmi banalnie. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić naszej wdzięczności dla Was. Daliście Ali najpiękniejszy prezent - szansę na zdrowie i życie. A my zaciągnęliśmy u was dług, którego nie spłacimy do końca życia. Brak słów, by wyrazić naszą radość! Zostaje nam tylko powiedzieć "dziękujemy", drodzy wujkowie i ciocie. Za każdą złotówkę, wystawiane przez Was przedmioty, za każde słowo wsparcia, modlitwę, ciepłą myśl. I przede wszystkim za to, że naprawdę spojrzeliście na Alę naszymi oczami, że uwierzyliście w nią. Bo to, że my, rodzice i najbliższa rodzina, walczyliśmy i wierzyliśmy- to normalne, każdy by tak zrobił. Ale że w tej walce razem z nami stanęła ponad 3- tysięczna armia wielkich serc - to jest cud. Bez Was nie udałoby się. Nie poradzilibyśmy sobie. Daliście nam dużo więcej niż Wam się wydaje, dodaliście nam skrzydeł, daliście nadzieję na to, że teraz będzie już tylko dobrze. DZIĘKUJEMY!!!

Ze względu na to, że trwają jeszcze różne akcje na rzecz Aluni, a kurs euro wzrósł, zostawiamy jeszcze zbiórkę otwartą. Czekamy na wyznaczenie terminu przez Klinikę w Munster. Jeszcze raz dziękujemy Wam za pomoc i ratunek!

Alicja Baraniak

Opis zbiórki

Nie tak miało być… W tym jednym zdaniu zawarta cała nasza historia. Nasza córeczka Ala ma śmiertelnie chore serce. Walczy o życie od pierwszego oddechu… A my walczymy o nią, nie oddamy jej śmierci! Tylko operacja uratuje życie naszego dziecka. Prosimy, jak tylko umiemy – pomóż nam! Alunia jest dla nas wszystkim…

Alicja Baraniak

Kiedy dowiadujemy się, że zostaniemy rodzicami, nasze szczęście nie ma granic. Nic nie wskazuje na to, że w momencie narodzin nasza córeczka prawie umrze na naszych oczach... Ciąża przebiega książkowo, wyniki badań są w normie, nie ma powodu do zmartwień. Z niecierpliwością czekamy, aż poznamy naszą Alunię... Nadchodzi 21 kwietnia 2018 roku, dzień porodu. Chwile, których nie zapomnimy nigdy, choć wolelibyśmy zapomnieć… Alusia przychodzi na świat i zapada cisza. Okropna, przerażająca cisza. Malutka jest sina, wiotka, nie oddycha. W jednej chwili nasz świat się zatrzymuje. Wszystko dzieje się jakby obok nas. Przecież nie tak miało być!

Dzięki błyskawicznej reakcji położnych i lekarzy Ala odzyskuje oddech, wygrywa swoją pierwszą walkę. Jednak nie może zostać z nami... Po podłączeniu leku, ratującego życie, zostaje przewieziona do szpitala w Lublinie. Ma podejrzenie wady serca. To dla nas szok. Rano jeszcze spodziewaliśmy się zdrowej córeczki, wieczorem jesteśmy rodzicami dziecka, które umiera! W szpitalu lekarze stawiają wstępną diagnozę: przełożenie wielkich naczyń z ubytkiem w przegrodzie międzykomorowej i atrezją zastawki tętnicy płucnej. Nie dają nam zbyt dużej nadziei, nie chcą powiedzieć, jakie są rokowania… Mówią jedynie, że jeśli jesteśmy wierzący, powinniśmy ochrzcić córkę. I tak bez mamy, w inkubatorze i plątaninie kabelków, tata chrzci Alunię… Modlimy się o to, by przeżyła.

Alicja Baraniak

W Lublinie nie ma kardiochirurgii, Alunia zostaje przewieziona do Warszawy, do trzeciego szpitala w swoim króciutkim życiu… Ma tylko 4 dni, kiedy po raz pierwszy trafia na stół operacyjny. Lekarze przeprowadzają cewnikowanie serca, podczas którego wykonują procedurę Raskhinda – robią dziurkę w i tak podziurawionym serduszku córeczki, by poprawić natlenienie krwi. Niestety, to nie pomaga… Ala wraca na stół operacyjny już następnego dnia, lekarze robią zespolenie systemowo-płucne… Wraca nadzieja, że będzie dobrze, by za chwilę prysnąć… Dochodzi do komplikacji. Lewa tętnica płucna ulega zwężeniu. Alę czeka kolejne cewnikowanie serca, do tętnicy trzeba włożyć stent i tak ją poszerzyć. Niestety, znów komplikacje… Stent się przemieszcza, trzeba przemieścić go do prawej tętnicy, w lewej założyć nowy.

Dopóki człowiek nie zostaje rodzicem, nie wie, co to strach… A nie ma gorszego strachu niż ten o życie dziecka. I nie ma gorszego uczucia niż bezradność… Możemy odwiedzać Alę tylko kilka razy w ciąg dnia, widzieć ją przez chwilę. I drżeć ze strachu, co zastaniemy i czy nie widzimy naszej córeczki po raz ostatni…

Alicja Baraniak

Po kilku nieudanych próbach Alicję udaje odłączyć się od respiratora. Ubywa pomp infuzyjnych i kabelków... Ala trafia na oddział kardiochirurgii, potem kardiologii. W końcu możemy być przy niej dzień i noc, a potem zabrać ją do domu… Z jednej strony umieramy ze szczęścia, że córeczka jest z nami. Z drugiej – pękają nam serca, gdy widzimy, że jej malutkie, chore niedomaga… Ala męczy się nawet przy najprostszych czynnościach, poci się, mimo że nie jest gorąco. Jej rączki i usteczka są sine… Cały czas walczy.

Operacje, które ma za sobą nasza córeczka, mają charakter paliatywny, ratujący życie. Nie naprawiły serduszka, nie skorygowały wad. Z czasem serce Ali przestanie sobie radzić i zacznie słabnąć… A to doprowadzi do najgorszego, do tego, o czym boimy się nawet myśleć. Kontrole serca wskazują, że nie zostało nam już wiele czasu… Już niedługo Alunia musi stoczyć ostateczny bój ze śmiercią. I musi go wygrać!

Alicja Baraniak

Długo czekaliśmy, aż polscy lekarze podejmą decyzję odnośnie dalszego leczenia Alicji. Jednak czas mija, a taka decyzja nie zapada… A my każdego dnia patrzymy na to, jak nasza córeczka się męczy. Serduszko Ali to tykająca bomba, pogorszenie może nastąpić w każdej chwili. Szukaliśmy ratunku w innych ośrodkach kardiochirurgicznych, w Niemczech, we Włoszech… W końcu mamy zielone światło - Prof. Adriano Carotti z Rzymu, specjalista od ciężkich wad serca, podejmie się operacji Ali! Chce skorygować wadę serca oraz zrekonstruować zwężoną tętnicę płucną. Co najważniejsze – Ala zachowa 2 komory serduszka. Gdzie indziej zrobiono by jej serce jednokomorowe, co tylko przedłużyłoby jej życie… A tak może żyć, i to żyć normalnie.

Sami nie damy rady uratować życia Ali… Operacja poza granicami Polski kosztuje ogromne pieniądze. Nie mamy za wiele czasu, a musimy zdążyć, tu chodzi o jej życie! Dlatego błagamy, spójrz na Alę naszymi oczami i pokochaj ją tak jak my. Uratuj ją…

Rodzice - Edyta i Marcin

140 570,00 zł ( 103,32% )
Wsparły 3304 osoby

Obserwuj ważne zbiórki