

Właśnie się urodził, a już czeka na niego śmierć! Rodzina błaga o ratunek...
Cel zbiórki: Poród i operacja - I etap leczenia wady serca HLHS
Cel zbiórki: Poród i operacja - I etap leczenia wady serca HLHS
Aktualizacje
PILNE! Marcinek właśnie pojechał na salę operacyjną. Trzymajcie mocno kciuki!
Wiadomość z ostatniej chwili:
nasz mały Marcinek właśnie pojechał na swoją pierwszą operację serca. W tej chwili prof. Malec ze swoim zespołem operuje serce wielkości orzecha włoskiego... To niezwykle skomplikowana operacja, ale też jedyna szansa, by Marcinek mógł żyć.
Trzymajcie kciuki za chłopca i jego dzielnych rodziców! Czekamy na dobre wieści z Munster!
*********
13 września 2019:
Marcinek już po operacji! Wszystko się udało!Operacja trwała do godziny 14:00, dziś zadzwoniła do nas Pani Ewelina, szczęśliwa mama Marcinka. Czekaliśmy na dobre wieści, i takie właśnie są!
Prof. Malec był zadowolony z efektów operacji! Już dziś chłopiec będzie ekstubowany, podejmie próbę samodzielnego oddechu. Maluszek jest bardzo silny, dzielnie walczy o swoje zdrowie. Teraz już na pewno będzie dobrze!
Najgorsze za nami. Choć po operacji widok Marcinka przyprawiał o drżenie serca - więcej maszyn, rurek i kabli, niż dziecka - to świadomość, że będzie już tylko lepiej, dodaje sił. Łzy szczęścia spływają po policzkach.
Udało się, dziękujemy! Trzymamy mocno kciuki by teraz było tylko lepiej. Kolejna operacja dopiero za ok. pół roku.Marcinek jest już z nami! Rozpoczął się wyścig z czasem o życie...
PILNE!
Wczoraj po południu powitaliśmy na świecie Marcinka! Chłopiec ze skrajnie niebezpieczną wadą serca przyszedł na świat w niemieckim Munster. Lekarze od razu włączyli leki, by Marcinek dotrwał do operacji. Ta już niedługo! Wkrótce zbierze się konsylium lekarskie i poznamy wszystkie szczegóły.

By opłacić operację, na ten moment brakuje jeszcze ponad 150 tysięcy złotych. Mamy tylko kilka dni, sytuacja jest bardzo pilna!
Mama i tata poznali już synka, którego kochają ponad wszystko na świecie. Myśl, że mogliby go stracić, rozrywa im serca... Szczęście miesza się z przerażeniem, przed rodziną trudne chwile. Marcinek urodził się jednak w miejscu, w którym ma największe szanse. Musimy zdążyć!
Kochani, mobilizujemy wszystkie siły! Kolejny raz prosimy o cud, bo mocno wierzymy, że się uda - nie może być przecież inaczej, tu chodzi o życie nowo narodzonego dziecka...Znamy termin porodu! Zostało tylko kilka dni!
Prof. Malec z zespołem podjął decyzję, że Marcinek przyjdzie na świat drogą cesarskiego cięcia już 3 września. Kilka dni później odbędzie się operacja ratująca jego życie. Operacja, za którą nie jesteśmy w stanie zapłacić, nadal brakuje nam ogromnej kwoty...
Jesteśmy już na miejscu. Przechadzamy się po szpitalnych korytarzach i zastanawiamy się, czy nasz synek jeszcze wytrzyma. Ile wytrzyma...
Bardzo prosimy o pomoc. Tak bardzo się boimy...
Opis zbiórki
Nieco ponad miesiąc, może mniej — tyle czasu nam zostało, by uratować synka. Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się, jak bardzo jest chory, że z takim serduszkiem nie da się żyć! Prawda jest taka, że gdy się urodzi, zacznie umierać... Kilka dni da nam specjalny lek, ale bez pilnej operacji mój maleńki synek odejdzie… Tak bardzo się boimy, że nie zdążymy go ocalić! Ratunek czeka w Munster, ale operacja jest bardzo droga. Z całego serca proszę i błagam, jeśli tu jesteś, jeśli to czytasz — pomóż Marcinkowi. Każda wpłata, każde udostępnienie i modlitwa sprawi, że szanse na życie się zwiększają!
Mamy starszego synka, 6-letniego Arka. Dzięki niemu nasze życie stało się lepsze, dlatego tak bardzo się cieszyliśmy, gdy okazało się, że spodziewamy się drugiego dziecka! Do tej pory nasze życie biegło swoim spokojnym rytmem. Oczywiście, że były dni lepsze i te trudniejsze, cieszyliśmy się jednak szczęściem naszej rodziny, tym, że nasze dziecko jest zdrowe, że prawidłowo się rozwija. Widywaliśmy apele z prośbą o wsparcie w leczeniu, w których czytaliśmy o nowatorskich terapiach, zagranicznych operacjach, ostatnich szansach… To zawsze mroziło nam krew w żyłach, wtedy jeszcze bardziej dziękowaliśmy Bogu, że nasz syn jest zdrowy.
Nie spodziewaliśmy się, że wkrótce z tak bliska poznamy ten świat; świat strachu i nadziei, którą można pokładać w drugim człowieku. Nie sądziliśmy też, że któregoś dnia i my będziemy pisać taki apel z prośbą o ratunek dla naszego dziecka i że częściowo to właśnie od pieniędzy bądź ich braku tak wiele będzie zależało...

Ciąża przebiegała prawidłowo, aż do momentu kolejnego badania kontrolnego. To było w czerwcu. Właśnie wtedy lekarz prowadzący postawił diagnozę: HLHS — ciężka wada serca z niedorozwojem lewej komory serca i jego pozostałych struktur. To oznaczało, że nasze dziecko urodzi się z brakiem komory, która odpowiedzialna jest za tłoczenie krwi do wszystkich narządów! Co więcej, zastawki w lewej części serca i uchodzące z niego główne naczynie – aorta są w znacznym stopniu niedorozwinięte. Co to oznacza? Wyrok… Takie serce nie ma prawa pracować, dziecko z taką wadą nie ma szans na przeżycie...
Dostaliśmy skierowanie na badania do pani Prof. Joanny Dangel. Niestety, diagnoza się potwierdziła. Był jeszcze pomysł z operacją Marcinka w moim łonie, jednak ryzyko okazało się zbyt wielkie. Nikt nie chciał się tego podjąć… Mimo rozpaczy i nieopisanego strachu postanowiliśmy walczyć o nasze dziecko. W końcu pojawił się cień nadziei!
Marcinek jest bezpieczny, dopóki jest w brzuszku, jednak zaraz po przyjściu na świat zacznie umierać. Brak lewej komory nie pozwoli na przepompowanie krwi dalej. Kilka dni możemy dla niego zyskać, jeśli w pierwszych minutach po urodzeniu dostanie dożylnie specjalny lek. To da czas lekarzom, by zrobić badania i przygotować się do operacji, która będzie szansą na ocalenie naszego synka. To jednak nie koniec.
Aby jego serce mogło funkcjonować, Marcinek musi przejść co najmniej 3-etapowe leczenie operacyjne. Pierwsza operacja, ratująca jego życie, musi odbyć się kilka dni po jego narodzinach. Kolejna, gdy będzie miał pół roku i następna tuż przed trzecimi urodzinami. Wiemy, jak długa, trudna i kręta droga nas czeka. Jak jeszcze wiele łez przed nami. Będziemy jednak twardo tą drogą szli, bo jest ona życiem naszego dziecka. Innej nie ma...

Zaczęliśmy szukać pomocy u człowieka, który może ocalić naszego synka. Przeczytaliśmy setki historii dzieci z wadami serca. Wiemy już, że wielu rodziców obiera jeden kierunek i decyduje się na operację w niemieckim Munster. Zabiegi wykonuje tam zespół pod kierunkiem prof. Edwarda Malca, osiągając najlepsze wyniki w leczeniu dzieci z poważnymi wadami serca. Uratowali tak wiele maleńkich istnień, mogą uratować naszego synka!
Gdy dostaliśmy kwalifikację do operacji, łzy płynęły strumieniami. Niestety, NFZ nie refunduje operacji w Munster. Musimy zapłacić sami, blisko 350 tysięcy złotych… Już za niecały miesiąc musimy się stawić w klinice. Choć poród planowany jest na 12 września, może odbyć się wcześniej, a wtedy Marcinek od razu musi trafić w najlepsze ręce. Inaczej nie przeżyje...
Nie chcemy się poddać, choć suma, jaką musimy zebrać, jest dla nas niewyobrażalna… Prosimy Cię o pomoc, nie mamy wiele czasu. Zaraz po porodzie rozpocznie się walka na śmierć i życie. Tylko dzięki Waszej pomocy nasz Marcinek może tu zostać, może poznać brata, wrócić z nami do domu…
Z całego serca prosimy, proszę jako mama, której dziecko jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie — pomóż. To nasza jedyna nadzieja…
Ewelina, mama Marcinka
*******
radiobonton.pl (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa1 zł
- Wpłata anonimowa2 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa40 zł
Trzymam kciuki ! ❤