
Z ubytkiem w sercu nie może żyć! Serce Miłoszka wymaga pilnej operacji❗️
Cel zbiórki: Operacja, badania, transport, kontrole
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Operacja, badania, transport, kontrole
Aktualizacje
Z ostatniej chwili❗️Błagamy Was o pomoc!
Kochani Przepraszamy za milczenie, ale zanim przekażemy Wam tę oto wiadomość chcieliśmy się wszystkiego dokładnie dowiedzieć.
Po pierwsze wada Miłosza jest najcięższą i najbardziej skomplikowaną wadą serca i płuc z jaką lekarze mają do czynienia. Konsultowali się z innymi lekarzami i nigdzie nie mieli podobnego przypadku.

Jak wiecie Miłoszek był na OIOMIe, gdzie miał podawany przez 24 godziny dożylnie lek. Lek miał wspomóc pracę lewej komory serca. Lek będzie działał 7 dni. Miłoszek poczuł się lepiej po jego podaniu. Niestety po zrobieniu tomografu i echa dowiedzieliśmy się, ze komora nadal nie funkcjonuje prawidłowo, podobnie jak prawe płuco, które zaatakowało wczesniej felerne zapalenie płuc.
W żyłach łączących płuco z sercem powstał zator i krew do niego nie dochodzi. Miłosz wcześniej żył bez tego płuca i jego organizm sobie z tym radził, więc nie jest to największy problem. Poza tym płucem wszystko, co zrobili lekarze, czyli zastawka, wszczepione i poszerzone aorty pracują dobrze i nikt nie wie, dlaczego ta lewa komora ma tak kiepską kurczliwość i serce jest powiększone.

Pierwszy raz się spotykają z takim przypadkiem. Miłosz ma ograniczona ilość płynów dziennie do 600 ml. Podstawą jego żywienia do tej pory było mleko z owocową kaszką ryżowa, obecnie nie może go za dużo jeść. Staramy się dawać mu wszystko inne, aby nabrał sił do walki, bo bardzo schudł. Żołądek jest obkurczony i na podanie większej ilości pożywienia reaguje wymiotami, wiec na wszystko teraz potrzeba czasu i cierpliwości. Czekamy jaki bedzie jego stan w przyszłym tygodniu, gdy podany na OIOMIE lek przestanie działać.
Lekarze będą stopniowo zmniejszać dawkę tlenu i leki podawane dożylnie podawać doustnie. Wyjdziemy ze szpitala dopiero gdy wszystko zadziała i Miłoszek będzie w dobrej kondycji. Kiedy dostaniemy pozwolenie na lot do kraju, nie wiemy. Wszystko teraz zależy od czasu, kontroli, reakcji organizmu małego, Boga, naszej opieki i Waszego wsparcia.
Ciągle nie znamy kosztów naszego obecnego leczenia i pobytu w szpitalu. Wszystko się wydłuża, co generuje dodatkowe koszty. Nie wiemy, czy po powrocie do kraju Miloszek będzie musiał być hospitalizowany, czy będzie mógł przebywać w domu. Będzie brał dużo leków. Jego organizm musi dojść do siebie i wytrwać do kolejnej operacji.

Musimy znaleźć dobrego kardiologa, który po powrocie zaopiekuje się naszym maluszkiem i będzie skłonny współpracować z lekarzami z Barcelony. Trochę sie pokomplikowało, ale jeśli się uda, to będzie to ogromny sukces Miloszka, lekarzy, nasz i Was wszystkich.
Lekarze czas oczekiwania do kolejnej operacji wydłużyli mu do roku, wiec mamy więcej czasu na zbiórkę, ale niestety możemy potrzebować więcej pieniędzy, wiec kwota do zebrania może wzrosnąć.
Opis zbiórki
Nasz ostatni lot do Barcelony wiązał się z nadzieją, że będzie ostatnim, że walka o zdrowe serduszko Miłoszka się zakończy i trzeci etap jego naprawy dobiegnie końca. Niestety już podczas badań powiedziano nam, że jest coś nie taķ. Jak się okazało podczas cewnikowania serca, że jest tętniak na prawej komorze. Operacja planowana na 8 kwietnia mogła się nie odbyć. Trzymali nas w niepewności do samego końca. Lekarz musiał usunąć tętniaka, zanim cokolwiek zaczął robić. Wszystko, co było wcześniej zaplanowane wykonał, z wyjątkiem ubytku w sercu, gdyż tętniak spowodował jego złą kondycję, było bardzo powiększone.

Poza tym operacja trwała 8 godzin i to wszystko przyczyniło się, że ryzyko niepowodzenia było jeszcze większe. Po operacji Miłosz czuł się dobrze, niestety 2 dni później jego stan się w chwili pogorszył. Jak się później okazało spowodowane to było infekcją płuc, oraz porażeniem prawej kopuły przepony, co spowodowało duże problemy z oddychaniem.

Miłoszka podłączyli do respiratora, jednak to nie pomogło i musieli wykonać kolejną operację, po tym jak maluch zatrzymał się na jakąś chwilę. Widok ten był dla nas przerażający i obawa czy przeżyje, czy uda się go uratować. Po kolejnej operacji było ciężko. Życie naszego dziecka zależne było od czasu, lekarzy, podawanych leków i aparatury. Mały już kolejny dzień walczy z infekcją. Jest dzielny i ma ogromną wolę życia i to właśnie dodaje nam sił, choć tak naprawdę jesteśmy wyczerpane fizycznie i psychicznie.
Bardzo powoli dochodzi do siebie, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Myślałyśmy, że zbiórka na tę operację była naszą ostatnią, ale niestety Miłoszek musi mieć jeszcze jedną operację i mamy wielką nadzieję, że już naprawdę ostatnią i uda się pomyślnie zamknąć ubytek w jego serduszku.
Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Jak tylko nasz mały bohater dojdzie do siebie i będziemy mogły wrócić do kraju, potrzebna będzie w 3 miesiące po powrocie wizyta kontrolna w Barcelonie, a operacja za pół roku.
Tyle juz przeszedł, tak dużo wycierpiał, ale ciągle walczy, dla nas i dla Was. Proszę o pomoc i wsparcie w imieniu synka i swoim. On tak bardzo chce żyć – nie mogę go zawieść tuż na samym końcu naszej walki, ale bez Was i waszego wsparcia sama niestety nie dam rady...
Mama

➡️ Licytacje dla Miłoszka (otwiera nową kartę)
➡️ Strona na FB: Walka o serce oczami Miłoszka (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram: Miłosz Rybicki (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowaX zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę By serduszko Miłoszka nie przestało bić
- Wpłata anonimowa50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę By serduszko Miłoszka nie przestało bić
- Wiola5 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę By serduszko Miłoszka nie przestało bić
- Iwona20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę By serduszko Miłoszka nie przestało bić
- Wpłata anonimowa50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę By serduszko Miłoszka nie przestało bić
- Wpłata anonimowa20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę By serduszko Miłoszka nie przestało bić