

Wypadek prawie zabił mojego męża. Boję się, że nasza rodzina się rozpadnie❗️Pomocy❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Nikt nie uczy nas, jak sobie poradzić, kiedy świat w jednej chwili się zatrzymuje. Życie naszej rodziny z dnia na dzień rozpadło się na kawałki. Mąż, tata, muzyk. Człowiek przepełniony pasją i życiem dziś leży przykuty do łóżka. Bez kontaktu. Dzieci tak bardzo za nim tęsknią, ciągle pytają, czy mogą go odwiedzić i kiedy w końcu otworzy oczy...
25 czerwca 2025 roku poszłam z naszym synkiem, Sławkiem Juniorem, na zakończenie sezonu piłkarskiego w klubie. Nagle na środku murawy pojawił się mój starszy syn, Mateusz, wraz z młodszą siostrzyczką. Trzymał ją za rękę, a w jego oczach był strach – taki, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Powiedział, że Sławek miał wypadek samochodowy. Czas się zatrzymał. Nie wiedziałam, co robić. W mojej głowie krążyły tysiące pytań. Nie tak miał wyglądać początek wakacji.

Mąż trafił do szpitala w stanie krytycznym. To był cud, że nie zginął na miejscu! A wszystko dzięki temu, że w chwili wypadku akurat obok przejeżdżał były wojskowy, który natychmiast udzielił mu pomocy. Ten człowiek to nasz anioł. Uratował Sławkowi życie – rozpoczął reanimację i przywrócił mu oddech, a w tym czasie sąsiedzi zadzwonili po pogotowie.
W szpitalu w Limanowej lekarze nie dawali Sławkowi szans. Miał bardzo rozległe krwotoczne uszkodzenie mózgu, połamaną twarzoczaszkę i liczne obrażenia. Pierwsze trzy godziny miały zdecydować, czy w ogóle przeżyje. I przeżył, ale przebywa w śpiączce. Został przetransportowany do Krakowa, gdzie 16 lipca przeszedł wielogodzinną, skomplikowaną operację twarzoczaszki. Teraz jest już z powrotem w Limanowej. Jego stan jest bardzo poważny, ale najważniejsze, że żyje! Oddycha już samodzielnie, bez respiratora. Nie ma z nim natomiast żadnego kontaktu – nie mówi, nie rusza się. Dzieci tak strasznie tęsknią za tatą, a ja umieram ze strachu, że stracimy go na zawsze. Że nasza rodzina się rozpadnie.

Mąż wymaga nieustannej opieki, leczenia, a co najważniejsze – natychmiastowej, bardzo intensywnej rehabilitacji. Koszty są tak ogromne, że nie jesteśmy w stanie pokryć choćby ich części. Lekarze powiedzieli, że mózg ma szansę się zregenerować tylko przez pierwsze 6 do 12 miesięcy po urazie. Każdy dzień zwłoki, to ogromne ryzyko, że stracimy go już na zawsze… A przecież Sławek to nie tylko mąż i tata – to człowiek wielu talentów, złota rączka, muzyk po studiach muzycznych i pedagogicznych. Potrafił grać dosłownie na wszystkim. Miał tak wiele pomysłów, pasji, energii! Był wszędzie, robił wszystko. Z sercem na dłoni.
Teraz to my musimy pomóc Sławkowi. Błagamy Was o pomoc jako jego rodzina – żona wraz z dziećmi, które każdego dnia pytają, kiedy tata wróci do domu. Marzymy tylko o tym, żeby znów był z nami. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo to dla nas ogromna nadzieja, że będziemy znów mogli go przytulić, posłuchać jak gra… Prosimy, bądźcie z nami w tym najtrudniejszym czasie naszego życia. Z całego serca dziękujemy.
żona Sławka – Danuta, wraz z dziećmi

➡️ Limanowa.in: Przeżył cudem, teraz potrzebuje leczenia i rehabilitacji (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa5 zł
Z Panem Bogiem :)
- Niepełnosprawni mobilni100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- X zł
- Wpłata anonimowa50 zł