Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Guz rośnie, leczenie zawiodło! Pomóż w walce o terapię ostatniej szansy!

Stanisław Tęcza

Guz rośnie, leczenie zawiodło! Pomóż w walce o terapię ostatniej szansy!

4 320,00 zł
Wsparło 14 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0152280
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Leczenie w walce z guzem mózgu, badania, dojazdy

Organizator zbiórki: Fundacja W związku z rakiem
Stanisław Tęcza, 54 lata
Osiek , dolnośląskie
Złośliwy guz mózgu - Glioblastoma IV stopnia
Rozpoczęcie: 29 Września 2021
Zakończenie: 31 Października 2021

Opis zbiórki

Pozornie niegroźny ból i drętwiejąca ręka okazały się tylko przedsionkiem piekła. Moment, w którym miałem nadzieję na odzyskanie życia okazał się tylko złudzeniem, bo choroba uderzyła z podwójną siłą w momencie, gdy najmniej się tego spodziewałem… 

Nigdy nie myślałem, że spadnie na mnie coś takiego. W najgorszych wizjach nie zakładałem tego, że niewielkie dolegliwości będą dla mnie i mojej rodziny zapowiedzią najgorszego. W 2015 roku usłyszałem diagnozę po raz pierwszy - glejak wielopostaciowy III-go stopnia. To sprawiło, że świat, w którym żyłem rozsypał się na kawałki… Nie mogłem w to uwierzyć - trudno przejść do porządku dziennego nad wyrokiem śmierci, który wydała na ciebie choroba… Najcięższe w tej całej sytuacji było to, że nie mogłem nic zrobić - musiałem całkowicie zaufać specjalistom. Nagle całkowicie straciłem kontrolę nad własnym życiem. 

Operacja, chemio- i radioterapia - to wspomnienie pomimo upływu lat wciąż jest dla mnie bardzo bolesne… Brakowało mi sił, w wyniku powikłań po zabiegu miałem problemy z mową, nie byłem w stanie pisać. Wszystko zostało podporządkowane walce, ale wreszcie usłyszałem najważniejszą wiadomość, że guz przestał rosnąć. Czułem się, jakbym dostał nowe życie. 

Tych myśli nikt nie jest w stanie opisać dokładnie - co się dzieje w głowie w momencie, gdy nagle słyszysz, że wysiłek nie poszedł na marne, że możesz planować przyszłość w otoczeniu najbliższych. Ulga, którą poczułem była wręcz nie do opisania.

Każdy powrót do szpitala na kontrolę oznaczał dla mnie powracającą wizję koszmaru, ale wciąż miałem nadzieję, że choroba była tylko epizodem w moim życiu. Niestety pomimo ogromnej nadziei, ten rozdział nie został zamknięty - w 2020 roku usłyszałem, że guz znowu rośnie. Chemioterapia okazała się nieskuteczna, a badania wykazały, że to najbardziej złośliwy typ guza. Tym razem staję do walki z jeszcze groźniejszym i bardziej bezlitosnym przeciwnikiem. 

Powiedzieć, że się boję to mało. Są takie chwile, w których brakuje mi tchu. Zdarzają się momenty, w których zastanawiam się po co to wszystko. Ale wiem, że utrata nadziei to najgorsze, co może się zdarzyć! Już raz stanąłem do walki, raz udało mi się pokonać chorobę. Teraz walka będzie znacznie trudniejsza, bo na leczenie potrzebuję środków, których nie mam i nie jestem w stanie zdobyć. To porażające, że moje życie i przyszłość zależy od pieniędzy! Nierefundowane leczenie to moja ostatnia szansa i nadzieja na ratunek przed wyrokiem wydanym przez chorobę. Koszty terapii mogą sięgnąć setek tysięcy złotych - to dla mnie kwota, której nawet w tym momencie nie jestem sobie w stanie wyobrazić… 

Nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał prosić o wsparcie obcych ludzi. Wiem jednak, że los bywa przewrotny, a nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. Muszę cię prosić o pomocną dłoń! Jesteś moją nadzieją na życie. Kolejnej szansy mogę już nie dostać. 

4 320,00 zł
Wsparło 14 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0152280
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki