

Tata z oddziału onkologii walczy o życie 5-letniego synka!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, koszty dojazdów,
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, koszty dojazdów,
Aktualizacje
PILNE❗️Dramatyczna walka o życie Szymona!
Rozpoczyna się walka, której nikt z nas nie chciałby stoczyć!
W momencie przyjęcia na oddział guz miał wymiary 14x12 cm, obecnie ma już 14x20 cm - urósł w kilkanaście dni o 8 cm.Szymkowi szpik się nie przyjął, jest za mocno zniszczony – praktycznie nie do odbudowy!
Czasu jest krytycznie mało a klinika w Barcelonie rozpoczęła leczenie mimo braku całej potrzebnej kwoty!Błagamy o ratunek – teraz albo nigdy, bo jutra może nie być....
Mój synek walczy o życie – pomóżcie nam!
Jesteśmy już po chemiach, super chemiach, przeszczepie szpiku oraz radioterapii. Szymkowi szpik się nie przyjął, jest za mocno zniszczony – praktycznie nie do odbudowy – lekarze w Polsce robią co mogą, na ile im pozwoli medycyna w kraju.
Skontaktowaliśmy się z Barceloną – zdecydowali podjąć leczenia Szymcia. Podjęli się leczenia, nie mając pełnej sumy a połowę.
Dziękujemy za każdą pomoc – jesteście kochani. Podobno pieniądze szczęścia nie dają – właśnie że dają, bo dzięki nim Szymuś ma szansę na przeżycie, na to, że kolejnego dnia będę mógł go przytulić i ucałować na powitanie.
Błagam Was o ratunek dla mojego synka, bez Was nie mamy szans...
Tata
Co nowego u Szymona? Guz zaczyna wapnieć!
Kochani,
dziękujemy za ogromne wsparcie, które od Was otrzymujemy każdego dnia. Obecnie jesteśmy po 7 z 8 cykli chemii. Szymusiowi wraz z onkologami z CZD w Warszawie udało się zwalczyć tego groźnego przeciwnika o połowę - dla nas jest to bardzo dobra informacja. Jesteśmy bez przerwy od prawie 3 miesięcy w szpitalu z jedynie małą, godzinną przepustką na świeże powietrze. To i tak dużą radość dla nas i tym bardziej dla Szymka.

Po ósmym cyklu chemii będą podjęte dalsze kroki (zabieg, czy kontynuacja chemii. Po całym leczeniu, jeżeli Szymuś pozostanie bez żadnego ogniska chorobowego, będziemy starali się o szczepionkę w kilku cyklach w Nowym Jorku, która zabezpieczy synka przed nawrotem nowotworu. Niestety, koszt takiej szczepionki to milion złotych, a dokładny kosztorys otrzymamy dopiero po zakończeniu leczenia w Polsce. Dlatego już teraz prosimy Was o dalszą pomoc...
Krzysztof - tata Szymona
Opis zbiórki
Patrzy na nas swoimi pięknymi oczami i prosi o to, by przestało boleć... Oddalibyśmy co tylko można, żeby przestało, a możemy jedynie zwiększać dawkę morfiny. Zrobilibyśmy dla niego wszystko, ale nasze wszystko to za mało! Rak próbuje zabrać nam Szymka! A my musimy toczyć z nim okrutnie nierówną walkę, która prawdopodobnie oznacza wyjazd za granicę i nierefundowane leczenie w Niemczech!

Zdjęcie, które widzicie poniżej, obrazuje nasze dawne życie, zupełnie inny świat. Szczęśliwe dziecko, uśmiechnięty, dumny tata, a gdzieś obok machająca radośnie z drugiego pokoju mama. Ten świat już nie istnieje, a tamto życie skończyło się w połowie czerwca, kiedy w brzuszku Szymka odkryto ogromny guz, oznaczający przeciwnika najgorszego z najgorszych. Neuroblastomę IV stopnia - piekielnie złośliwe paskudztwo, nowotwór występujący tylko u dzieci. Mordercę, który ma tylko jeden cel - zabić największy skarb, jaki posiadam. Naszego 4-letniego synka.

Tak bardzo chcielibyśmy szepnąć mu do ucha, że będzie dobrze. Ale jak, skoro sami drżymy ze strachu... Żadne modlitwy nie są w stanie nas uspokoić, żadne leki nie są w stanie uśmierzyć tego bólu! Jeszcze 3 tygodnie temu byliśmy zwyczajną rodziną. Dzisiaj spacerujemy bosymi stopami po piekle, ale ze względów epidemiologicznych nie wolno nam być w tych potwornych chwilach we trójkę razem. Jeden tydzień trzyma go za rękę mama, a drugi tydzień tata. Przytulny pokoik synka musieliśmy zamienić na ponury szpitalny oddział, gdzie bezbronne maluchy walczą ramię w ramię o przetrwanie. Wszyscy chcą wygrać, nie wszystkim się uda...

W momencie przyjęcia na oddział guz miał wymiary 14x12 cm, obecnie ma już 14x20 cm - urósł w kilkanaście dni o 8 cm. Lekarze są przerażeni i mówią, że takiego przypadku dawno nie widzieli. Póki co nie da się go operować, dlatego Szymek przyjął już pierwszą chemię, a lada moment czeka go następna. Strasznie kiepsko ją zniósł, ale nie ma innego wyjścia. Trzeba strzelać do nowotworu najcięższą dostępną artylerią.
Co dalej? Tego jeszcze nie wiemy, ale kontaktowaliśmy się już ze specjalistyczną niemiecką kliniką, gdzie leczy się tak skrajnie trudne przypadki dziecięcych nowotworów. Jednak zanim zostaną podjęte jakiekolwiek decyzje, stan Szymka musi się ustabilizować, a guz zmniejszyć.

Najgorsze jest jednak to, że cena takiego leczenia w Niemczech może osiągnąć niewyobrażalnie wielkie wartości, które są nieosiągalne dla zwykłych śmiertelników. Dlatego też musimy być gotowi i zabezpieczeni finansowo na każdą możliwość.
Ja, tata... Wołam o wsparcie prosto ze szpitalnego oddziału, z pierwszej linii frontu. Proszę Cię o pomoc w ratowaniu mojego synka.
Krzysztof - tata
––––––––––
LICYTACJE DLA SZYMONA –> KLIK (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Michał20 zł
- Aneta30 zł
😘😘😘
- Wpłata anonimowa1 zł