Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Skarbonka zakończona
Skarbonka

SERCA DLA SERCA CYPRIANKA

Avatar organizatora
Organizator:ANNA

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

PILNE! Sytuacja jest krytyczna. Jeśli stan Cyprianka się pogorszy operacja nie będzie możliwa! Pomoc potrzebna natychmiast!
____

Boję się o jego życie każdego dnia. Jestem przerażona, bo saturacje zmieniają się w szalonym tempie, a ja marzę tylko o tym, by wizja śmierci przestała prześladować moje dziecko. To nie jest walka o przyszłość, to walka o życie mojego synka. 

Ból, łzy i rozpaczliwe poszukiwanie pomocy - tak do niedawna wyglądała nasza codzienność. O tym, że mój synek będzie zmagał się z chorobą serca dowiedziałam się będąc w ciąży. Nikt nie spodziewał się, że wada będzie tak poważna i złożona - dopiero po narodzinach lekarze poinformowali nas, że to bardzo rzadka, śmiertelna anomalia Ebstaina. 

W momencie, kiedy lekarze nie chcieli mówić o szansach, Cyprian zaskoczył wszystkich swoją siłą i determinacją. Przyjście na świat oznajmił głośno i donośnie, ale dokładnie w tym samym momencie radość zastąpił strach… Przerażenie, bo każda wspólna chwila mogła być tą ostatnią. Od początku bezlitośnie dzieliła nas szyba.. Nie było przestrzeni ani szansy na czułość, musiały wystarczyć delikatne muśnięcia skóry przez otwór inkubatora. Długie godziny spędzane na obserwacji, czy moje dziecko oddycha nauczył mnie, że niczego nie mogę brać za pewne.. 

 

Jeszcze w szpitalu doszło do sytuacji, w której Cyprianek musiał otrzymywać leki uspokajające nawet przed zmianą pampersa, bo każda czynność mogła powodować gwałtowne zmiany w saturacjach, a to mogło doprowadzić do śmierci! 

Od pierwszego dnia jego życia balansujemy na krawędzi. Za nami poważne operacje, gwałtowne załamania zdrowia i potworna niepewność. Kiedy po cichu liczyłam na wyjście ze szpitala, w 8. tygodniu życia Cyprianek przeżył udar niedokrwienny lewej półkuli mózgu. Potworne wiadomości płynęły do nas strumieniami, a powrót do reszty rodziny stał się tylko odległym marzeniem. Znów toczyliśmy nierówną walkę! 

Tata Cypriana i rodzeństwo poznali go dopiero po kilku miesiącach. Pandemia i niekończące się problemy sprawiły, że w najtrudniejszym czasie nie mogliśmy być razem. To wspomnienie wciąż powoduje gęsią skórkę… Niestety, nie mam nawet chwili, by wracać pamięcią do naszych początków, bo muszę stanąć do kolejnej walki o życie Cyprianka! 

Rejestruje saturacje zawsze z rosnącym napięciem, sprawdzam czy oddycha nawet kiedy jest podłączony do specjalistycznej aparatury. Regularnie podaję leki, ale to rozwiązanie tylko na chwilę, bo skomplikowana wada wciąż daje o sobie znać i stanowi ogromne zagrożenie. Mój synek w każdej chwili może umrzeć! Jeśli pomoc spóźni się choćby o sekundę, dla nas to będzie koniec.

 

W Polsce operacja mogłaby naprawić tylko część problemów, tutejsi lekarze nie mają odpowiedniego sprzętu ani umiejętności, by uratować serduszko o takiej budowie. Ratunek jest możliwy w USA, gdzie specjaliści mogą nam dać wsparcie zarówno w wykonaniu skomplikowanego zabiegu, jak i odpowiedniego wsparcia po operacji. Najgorsze jest to, że koszty związane z leczeniem są wysokie. To środki, których nie zdobędziemy sami, choćbyśmy poruszyli niebo i ziemię. Nie możemy czekać aż stan Cyprianka się pogorszy, bo wtedy na operację będzie za późno…
Potrzebujemy pomocy tu i teraz! To serduszko, to życie można ratować. Błagam, pomocy! 

Cyprianek jest taki malutki… Waży zaledwie 6,5 kilograma, bo praca serca wymaga od niego ogromnych nakładów energii. To tak jakby mój synek codziennie przebiegał półmaraton… Tymczasem on nawet samodzielnie nie siedzi, dopiero nauczył się przewracać z pleców na brzuszek. Dla niego każda czynność, każda umiejętność jest ogromnym wyzwaniem.

Marzę o tym, by patrzeć jak Cyprian rośnie. Walczę o to, by Cyprianek nie był dla starszego rodzeństwa tylko tragicznym wspomnieniem… Dopóki jest nadzieja, jestem gotowa na tę batalię. Potrzebuję ciebie, twojego wsparcia i pomocy, by marzenia o życiu i bezpieczeństwie stały się rzeczywistością. 

Bez ciebie nie dostaniemy jedynej szansy… To serduszko nie może się zatrzymać. Pomóż. 

____

Dziękujemy wszystkim darczyńcom za okazane serduszko dla Cyprianka i prosimy o dalszą aktywność 

Zbiórkę można wspierać również  biorąc udział w licytacjach prowadzonych w grupie facebookowej:  Uratuj ❤️ Cyprianka - licytacje darczyńców

Anna Gronczewska

Anna Gronczewska

846 złWsparło 169 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiły
bezpośrednio
na subkonto Podopiecznego:

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0144774 Cyprian

PILNE! Sytuacja jest krytyczna. Jeśli stan Cyprianka się pogorszy operacja nie będzie możliwa! Pomoc potrzebna natychmiast!
____

Boję się o jego życie każdego dnia. Jestem przerażona, bo saturacje zmieniają się w szalonym tempie, a ja marzę tylko o tym, by wizja śmierci przestała prześladować moje dziecko. To nie jest walka o przyszłość, to walka o życie mojego synka. 

Ból, łzy i rozpaczliwe poszukiwanie pomocy - tak do niedawna wyglądała nasza codzienność. O tym, że mój synek będzie zmagał się z chorobą serca dowiedziałam się będąc w ciąży. Nikt nie spodziewał się, że wada będzie tak poważna i złożona - dopiero po narodzinach lekarze poinformowali nas, że to bardzo rzadka, śmiertelna anomalia Ebstaina. 

W momencie, kiedy lekarze nie chcieli mówić o szansach, Cyprian zaskoczył wszystkich swoją siłą i determinacją. Przyjście na świat oznajmił głośno i donośnie, ale dokładnie w tym samym momencie radość zastąpił strach… Przerażenie, bo każda wspólna chwila mogła być tą ostatnią. Od początku bezlitośnie dzieliła nas szyba.. Nie było przestrzeni ani szansy na czułość, musiały wystarczyć delikatne muśnięcia skóry przez otwór inkubatora. Długie godziny spędzane na obserwacji, czy moje dziecko oddycha nauczył mnie, że niczego nie mogę brać za pewne.. 

 

Jeszcze w szpitalu doszło do sytuacji, w której Cyprianek musiał otrzymywać leki uspokajające nawet przed zmianą pampersa, bo każda czynność mogła powodować gwałtowne zmiany w saturacjach, a to mogło doprowadzić do śmierci! 

Od pierwszego dnia jego życia balansujemy na krawędzi. Za nami poważne operacje, gwałtowne załamania zdrowia i potworna niepewność. Kiedy po cichu liczyłam na wyjście ze szpitala, w 8. tygodniu życia Cyprianek przeżył udar niedokrwienny lewej półkuli mózgu. Potworne wiadomości płynęły do nas strumieniami, a powrót do reszty rodziny stał się tylko odległym marzeniem. Znów toczyliśmy nierówną walkę! 

Tata Cypriana i rodzeństwo poznali go dopiero po kilku miesiącach. Pandemia i niekończące się problemy sprawiły, że w najtrudniejszym czasie nie mogliśmy być razem. To wspomnienie wciąż powoduje gęsią skórkę… Niestety, nie mam nawet chwili, by wracać pamięcią do naszych początków, bo muszę stanąć do kolejnej walki o życie Cyprianka! 

Rejestruje saturacje zawsze z rosnącym napięciem, sprawdzam czy oddycha nawet kiedy jest podłączony do specjalistycznej aparatury. Regularnie podaję leki, ale to rozwiązanie tylko na chwilę, bo skomplikowana wada wciąż daje o sobie znać i stanowi ogromne zagrożenie. Mój synek w każdej chwili może umrzeć! Jeśli pomoc spóźni się choćby o sekundę, dla nas to będzie koniec.

 

W Polsce operacja mogłaby naprawić tylko część problemów, tutejsi lekarze nie mają odpowiedniego sprzętu ani umiejętności, by uratować serduszko o takiej budowie. Ratunek jest możliwy w USA, gdzie specjaliści mogą nam dać wsparcie zarówno w wykonaniu skomplikowanego zabiegu, jak i odpowiedniego wsparcia po operacji. Najgorsze jest to, że koszty związane z leczeniem są wysokie. To środki, których nie zdobędziemy sami, choćbyśmy poruszyli niebo i ziemię. Nie możemy czekać aż stan Cyprianka się pogorszy, bo wtedy na operację będzie za późno…
Potrzebujemy pomocy tu i teraz! To serduszko, to życie można ratować. Błagam, pomocy! 

Cyprianek jest taki malutki… Waży zaledwie 6,5 kilograma, bo praca serca wymaga od niego ogromnych nakładów energii. To tak jakby mój synek codziennie przebiegał półmaraton… Tymczasem on nawet samodzielnie nie siedzi, dopiero nauczył się przewracać z pleców na brzuszek. Dla niego każda czynność, każda umiejętność jest ogromnym wyzwaniem.

Marzę o tym, by patrzeć jak Cyprian rośnie. Walczę o to, by Cyprianek nie był dla starszego rodzeństwa tylko tragicznym wspomnieniem… Dopóki jest nadzieja, jestem gotowa na tę batalię. Potrzebuję ciebie, twojego wsparcia i pomocy, by marzenia o życiu i bezpieczeństwie stały się rzeczywistością. 

Bez ciebie nie dostaniemy jedynej szansy… To serduszko nie może się zatrzymać. Pomóż. 

____

Dziękujemy wszystkim darczyńcom za okazane serduszko dla Cyprianka i prosimy o dalszą aktywność 

Zbiórkę można wspierać również  biorąc udział w licytacjach prowadzonych w grupie facebookowej:  Uratuj ❤️ Cyprianka - licytacje darczyńców

Anna Gronczewska

Anna Gronczewska

Wpłaty

Sortuj według