Mironek walczy o życie, a my walczymy o pieniądze na leczenie!
Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
❗️❗️❗️Z ostatniej chwili... Stan Mironka jest krytyczny – potrzebna pilna pomoc!

Kolejny raz próbuję napisać wieści o moim synku... Kolejny, bo wszystkie poprzednie próby kończyły się, tonąc we łzach.
Nie wiem, jak ubrać w słowa cios, który ponownie otworzył ranę w moim sercu! Kilka dni temu otrzymaliśmy wyniki badań, które pokazały trzy nowe przerzuty – w mózgu Mironka... Neuroblastoma, zwana cichym zabójcą, w zaledwie miesiąc rozsiała się do centralnego układu nerwowego!
Miron umiera na moich rękach, a ja nie mogę nic zrobić!

Bałam się otrzymać kartki z wynikami badań, ale nawet w najgorszych snach nie spodziewałam się, że rak da przerzuty do mózgu.
Lekarz prowadzący powiedział, że na razie przerzuty są małe i mamy szansę je pokonać! Musimy natychmiast opłacić leczenie, aby rak nie miał szans rozsiewać się dalej po malutkim ciałku naszego synka!
Teraz potrzebujemy jeszcze bardziej Waszego wsparcia... Tak bardzo boimy się, że zabraknie pieniędzy na leczenie, a wtedy rak nie będzie miał litości...
Ja już nie proszę, ja błagam o ratunek dla mojego synka!
Mama
______________________________________
PILNE❗️Nowotwór wrócił... Walczymy o leczenie ostatniej szansy!

Kolejny raz musimy błagać o pomoc! U Mironka pojawiły się nowe przerzuty – tym razem w kościach! Ta wiadomość całkowicie nas załamała. Zaczynamy walkę od nowa… O życie ukochanego synka!
Jesteśmy w trakcie drugiego cyklu nowej i bardzo silnej chemioterapii. Przed nami jeszcze cztery, a po nich pięć immunoterapii. Oznacza to, że koszty drastycznie wzrosły! A razem z nimi nasze przerażenie. Dlatego raz jeszcze prosimy o pomoc!

Oto nasza historia:
Zimne, szpitalne ściany, gdzie mali pacjenci walczą o życie i przetrwanie, stały się naszym drugim domem. Zamiast bawić się spokojnie zabawkami, dzieci leżą przykuci do łóżek kroplówkami, z których sączy się chemia. Po tym, czy dziecko ma jeszcze włosy ma głowie, czy nie, można poznać, na jakim jest etapie leczenia.

Ten koszmar wciąż trwa... Historia mojego synka zaczyna się tak samo, jak wiele innych. Wysoka temperatura i osłabienie nie wskazywały początkowo na poważną chorobę. Ot typowa 3-dniówka, każdy rodzic musiał się z nią zmierzyć i po kilku dniach o niej zapominał. My walczymy do dzisiaj...

Z czasem nasilił się ból nóżek do tego stopnia, że synek był w stanie tylko leżeć i płakać. Pękało mi serce, kiedy patrzyłam na jego cierpienie i nie wiedziałam, jak mu pomóc. Dopiero wtedy lekarze rozpoczęli serię badań, których wyniki były druzgocące... 6-centymetrowy guz w okolicy lewej nerki. Konieczna była pilna operacja, którą synek przeszedł 3 lutego 2021. Operacja zakończyła się sukcesem, jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń - nerwiak zarodkowy nadnerczy...

Byłam załamana, nie rozumiałam i do tej pory nie rozumiem, dlaczego to spotkało moje dziecko. Musiałam wziąć się w garść, wytrzeć łzy, które cały czas spływały mi po policzkach, by szukać ratunku dla mojego dziecka. Każda następna informacja przekazywana przez lekarza, sprawiała, że miałam w sobie coraz mniej wiary.

Nowotwór najpierw dał przerzuty do szpiku kostnego, teraz zaatakował kolejne kości… To już kolejny etap naszej walki. Życie dziecka wycenione na kilkaset tysięcy. A my nie mamy pieniędzy, by pokryć leczenie naszego jedynego synka…
Musimy być silni. Musimy walczyć… Bardzo boimy się, że nie zdążymy i będziemy musieli pożegnać się z naszym ukochanym synem. Mironek dzielnie walczy w tym onkologicznym piekle, jednak nie wiemy, na jak długo wystarczy mu sił…
Rodzice
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiły
bezpośrednio na subkonto Podopiecznego:
❗️❗️❗️Z ostatniej chwili... Stan Mironka jest krytyczny – potrzebna pilna pomoc!

Kolejny raz próbuję napisać wieści o moim synku... Kolejny, bo wszystkie poprzednie próby kończyły się, tonąc we łzach.
Nie wiem, jak ubrać w słowa cios, który ponownie otworzył ranę w moim sercu! Kilka dni temu otrzymaliśmy wyniki badań, które pokazały trzy nowe przerzuty – w mózgu Mironka... Neuroblastoma, zwana cichym zabójcą, w zaledwie miesiąc rozsiała się do centralnego układu nerwowego!
Miron umiera na moich rękach, a ja nie mogę nic zrobić!

Bałam się otrzymać kartki z wynikami badań, ale nawet w najgorszych snach nie spodziewałam się, że rak da przerzuty do mózgu.
Lekarz prowadzący powiedział, że na razie przerzuty są małe i mamy szansę je pokonać! Musimy natychmiast opłacić leczenie, aby rak nie miał szans rozsiewać się dalej po malutkim ciałku naszego synka!
Teraz potrzebujemy jeszcze bardziej Waszego wsparcia... Tak bardzo boimy się, że zabraknie pieniędzy na leczenie, a wtedy rak nie będzie miał litości...
Ja już nie proszę, ja błagam o ratunek dla mojego synka!
Mama
______________________________________
PILNE❗️Nowotwór wrócił... Walczymy o leczenie ostatniej szansy!

Kolejny raz musimy błagać o pomoc! U Mironka pojawiły się nowe przerzuty – tym razem w kościach! Ta wiadomość całkowicie nas załamała. Zaczynamy walkę od nowa… O życie ukochanego synka!
Jesteśmy w trakcie drugiego cyklu nowej i bardzo silnej chemioterapii. Przed nami jeszcze cztery, a po nich pięć immunoterapii. Oznacza to, że koszty drastycznie wzrosły! A razem z nimi nasze przerażenie. Dlatego raz jeszcze prosimy o pomoc!

Oto nasza historia:
Zimne, szpitalne ściany, gdzie mali pacjenci walczą o życie i przetrwanie, stały się naszym drugim domem. Zamiast bawić się spokojnie zabawkami, dzieci leżą przykuci do łóżek kroplówkami, z których sączy się chemia. Po tym, czy dziecko ma jeszcze włosy ma głowie, czy nie, można poznać, na jakim jest etapie leczenia.

Ten koszmar wciąż trwa... Historia mojego synka zaczyna się tak samo, jak wiele innych. Wysoka temperatura i osłabienie nie wskazywały początkowo na poważną chorobę. Ot typowa 3-dniówka, każdy rodzic musiał się z nią zmierzyć i po kilku dniach o niej zapominał. My walczymy do dzisiaj...

Z czasem nasilił się ból nóżek do tego stopnia, że synek był w stanie tylko leżeć i płakać. Pękało mi serce, kiedy patrzyłam na jego cierpienie i nie wiedziałam, jak mu pomóc. Dopiero wtedy lekarze rozpoczęli serię badań, których wyniki były druzgocące... 6-centymetrowy guz w okolicy lewej nerki. Konieczna była pilna operacja, którą synek przeszedł 3 lutego 2021. Operacja zakończyła się sukcesem, jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń - nerwiak zarodkowy nadnerczy...

Byłam załamana, nie rozumiałam i do tej pory nie rozumiem, dlaczego to spotkało moje dziecko. Musiałam wziąć się w garść, wytrzeć łzy, które cały czas spływały mi po policzkach, by szukać ratunku dla mojego dziecka. Każda następna informacja przekazywana przez lekarza, sprawiała, że miałam w sobie coraz mniej wiary.

Nowotwór najpierw dał przerzuty do szpiku kostnego, teraz zaatakował kolejne kości… To już kolejny etap naszej walki. Życie dziecka wycenione na kilkaset tysięcy. A my nie mamy pieniędzy, by pokryć leczenie naszego jedynego synka…
Musimy być silni. Musimy walczyć… Bardzo boimy się, że nie zdążymy i będziemy musieli pożegnać się z naszym ukochanym synem. Mironek dzielnie walczy w tym onkologicznym piekle, jednak nie wiemy, na jak długo wystarczy mu sił…
Rodzice
Wpłaty
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
