
Mój mąż znów uczy się stawiać pierwsze kroki! Jesteśmy emerytami, a koszty rehabilitacji są zawrotne... Razem dla Waldemara!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno mój mąż, Waldemar, był zdrowym, pełnym energii człowiekiem. Pomimo 66 lat pracował zawodowo, był aktywny i samodzielny. Niestety, choroba odebrała mu to wszystko i zmieniła nasze życie o 180 stopni…
Najpierw zaczęły się problemy z nogami – mąż, kulejąc, szukał pomocy u lekarzy, a my inwestowaliśmy wszystkie oszczędności w rehabilitację i prywatne ośrodki. Niestety, nie przynosiło to efektów. We wrześniu 2024 roku Waldemar całkowicie przestał chodzić, stał się osobą leżącą. Trafił do szpitala, gdzie nie udało się postawić jednoznacznej diagnozy. 26 września 2024 roku tydzień po wypisie wydarzyła się tragedia – u Waldka doszło do zatorowości płucnej! Ponownie trafił do szpitala i tylko szybka pomoc uratowała mu życie.
Dopiero później lekarze rozpoznali u niego zespół wąskiego kanału kręgowego. Początkowo nikt nie chciał podjąć się operacji ze względu na choroby współistniejące. Nie mogliśmy się jednak poddać – dzięki naszemu uporowi i wręcz desperacji, udało nam się znaleźć wspaniałego doktora, który po konsylium zdecydował się na zabieg.

Operacja odbyła się w styczniu. Po wypisaniu ze szpitala Waldemar trafił do szpitala rehabilitacyjnego, gdzie spędził 4 miesiące. Ten czas przyniósł nam na nowo nadzieję – mąż siadał, ruszał nogami, próbował stawiać pierwsze kroki. Uczył się chodzić od nowa.
Niestety… proces rehabilitacji zatrzymał się na tym etapie. W domu, mimo naszych starań i ogromnej woli walki Waldemara, nie jesteśmy w stanie osiągnąć postępów. Jedyną szansą jest intensywna, stacjonarna rehabilitacja pod okiem specjalistów. Koszt takiego turnusu to aż 4 tysiące złotych za tydzień – kwota całkowicie poza naszym zasięgiem.
Nigdy wcześniej nie prosiliśmy o pomoc, ale dziś nie mamy wyboru. Sytuacja jest patowa. Jesteśmy emerytami i nie stać nas na leczenie, które może dać Waldemarowi samodzielność. Tak bardzo marzę, by mój mąż znów mógł wstać, by nie spędził reszty życia przykuty do łóżka, zdany na innych. Proszę Was z całego serca: pomóżcie Waldemarowi stanąć na nogi.
Grażyna, żona Waldemara
- Anna Polańska200 zł
- Janusz50 zł
✊✊
- Wpłata anonimowa2500 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Ania50 zł
- Michalina350 zł