Pilne!
Kamil Panek - zdjęcie główne

W brzuszku Kamilka tkwi 14-centymetrowy guz❗️Potrzebna PILNA POMOC❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Kamil Panek, 3 latka
Rozdrażew, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy nienabłonkowy - neuroblastoma
Rozpoczęcie: 18 sierpnia 2026
Zakończenie: 17 listopada 2026
253 535 zł
WesprzyjWsparło 2690 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1008366
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1008366 Kamil

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Kamilkowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Kamil Panek, 3 latka
Rozdrażew, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy nienabłonkowy - neuroblastoma
Rozpoczęcie: 18 sierpnia 2026
Zakończenie: 17 listopada 2026

Aktualizacje

  • Za nami trudne momenty – Kamilek cierpi i walczy z powikłaniami❗️Pomóżcie nam walczyć❗️

    Kochani!

    Ostatni czas był dla nas niezwykle trudny, pełen strachu i ciągłej niepewności. W chorobie Kamilka nie da się niczego zaplanować, ponieważ każdy dzień przynosi nowe wyzwania, z którymi musimy się mierzyć.

    Po szóstym cyklu chemioterapii u synka zaczęło podnosić się CRP i pojawiła się wysoka gorączka. Choć pierwsze badania pod kątem stanu zapalnego dawały wyniki ujemne, w niedzielę szóstego września nagle doszło do groźnego krwawienia z pęcherza moczowego. Szybka reakcja personelu medycznego i wykonane natychmiast badanie USG wykazały obecność krwi oraz licznych skrzepów. Konieczna była pilna interwencja chirurga urologa, założenie cewnika i rozpoczęcie stałego płukania pęcherza po kilka razy na dobę. Lekarze określili stan Kamilka jako średnio ciężki.

    Kamil Panek

    Ze względu na zatykanie się cewnika skrzepami i przeciekanie, kolejnego dnia chirurg wymienił go na większy model. Każdy dzień wiązał się z bolesnymi procedurami, ciągłymi badaniami USG oraz cierpieniem naszego maluszka. Badania wykazały, że krwawienie pochodziło z zajętej przez guz nerki. Do walki z nim organizm Kamilka zużywał ogromne ilości płytek krwi. Syn miał wielokrotnie przetaczaną krew i płytki, a zdarzały się dni, w których płytki przetaczano mu aż trzykrotnie.

    Gdy stan synka w końcu nieco się ustabilizował, kontynuowaliśmy chemioterapię, a nawet udało nam się uzyskać tygodniową przepustkę do domu. Niestety z powodu postępującej małopłytkowości co drugi dzień musieliśmy pokonywać dwugodzinną drogę do szpitala na kolejne przetoczenia i spędzać tam całe dni. 15 września przypadał siódmy cykl chemii.

    Kamil Panek

    Mimo że 27 września, w dniu trzecich urodzin Kamilka, mogliśmy wyjść do domu, postanowiliśmy zostać na oddziale, by oszczędzić mu męczących podróży. Syn był bardzo osłabiony, mocno się pocił i gorączkował, dlatego musiał otrzymać leki oraz pozostać na obserwacji. Zamiast spokojnego świętowania walczyliśmy z osłabieniem i przechodziliśmy kolejne przetoczenia.

    Najbliższy czas będzie dla nas wyjątkowo wymagający pod względem medycznym. 1 października zaplanowano trepanobiopsję szpiku, która stanowi kluczowe badanie przygotowujące Kamilka do pobrania komórek macierzystych potrzebnych do autoprzeszczepu szpiku.

    Kamil Panek

    Zaraz potem, 5 października, planujemy rozpocząć ostatni cykl chemioterapii w tym protokole. Po jego zakończeniu synka czeka tomografia oraz scyntygrafia. Wyniki tych badań zadecydują o dalszym leczeniu, czyli o operacji usunięcia guza lub wybór innej formy terapii.

    Kamilek coraz częściej płacze i powtarza, że chce już wrócić do domu na stałe. Ból i ciągłe pobyty w szpitalu wyczerpują go fizycznie oraz psychicznie. Nam, rodzicom, serce pęka na pół, gdy widzimy jego rozpacz, ale musimy być dla niego silni.

    Z całego serca dziękujemy Wam za to, że jesteście z nami, za każdą wpłatę, dobre słowo i udostępnienie zbiórki. Bez Waszego wsparcia ta walka byłaby jeszcze trudniejsza. Prosimy, nie zostawiajcie nas, ponieważ wchodzimy w decydujący etap leczenia Kamilka. Dziękujemy, że walczycie razem z nami!

    Rodzice Kamilka

  • Nowe informacje prosto z onkologii❗️Walczymy o Kamilka z całych sił❗️

    Kochani, 

    tak jak wspominaliśmy już wcześniej w niedzielę, 16 sierpnia odbyliśmy wizytę w szpitalu w Szczecinie, gdzie przeprowadzono badanie scyntygrafii.

    Podczas tego pobytu wydarzył się mały cud – Kamilek stanął na własnych nóżkach na parę minut! To była chwila czystej radości w tym całym cierpieniu.

    Niestety, wyniki badania przyniosły brutalną rzeczywistość. Potwierdziły aktywność guza oraz obecność przerzutów w węzłach chłonnych śródpiersia. Serce pęka na pół, ale nie możemy się poddać. Ze względu na konieczność dalszego leczenia, we wtorek wieczorem przetransportowano nas z powrotem do naszego szpitala.

    Już kolejnego dnia Kamilek otrzymał kolejny cykl chemioterapii – tym razem troszkę mocniejszy. Choć dostawał leki przeciwwymiotne, nie uniknęliśmy epizodów wymiotów. Synuś całkowicie stracił apetyt, a choroba spowodowała, że bardzo schudł i nie miał sił dosłownie na nic. Całe szczęście, że ma założoną sondę, przez którą mogę dostarczać mu niezbędne składniki odżywcze i dbać o to, by miał siłę do walki.

    Kamil Panek

    Po zabiegu założenia drenu do nerki pojawiły się kolejne powikłania – Kamilek cały czas krwawił z pęcherza moczowego. Na szczęście w środę krwawienia w końcu ustały i lekarze mogli usunąć cewnik.

    Po prawie 7 długich, wycieńczających tygodniach spędzonych w szpitalu wydarzyło się coś, na co wszyscy czekaliśmy – udało nam się wyjść do domu na 4 dni! To był czas pełen trudnych emocji. Powrót był niezwykle ciężki dla całego rodzeństwa, które z całego serca pragnęło, abyśmy zostali już z nimi na stałe. Dla nas, rodziców, widok rozłąki jest nie do zniesienia, a sam Kamilek również bardzo to przeżył i po powrocie nie chciał współpracować z ciociami w szpitalu.

    W czwartek odbył się pobór szpiku kostnego, aby sprawdzić, jak organizm mojego synka radzi sobie z tą okrutną chorobą i tak intensywnym leczeniem. Wykonano także kontrolne USG – wynik jest porównywalny do poprzedniego badania, co oznacza, że w prawej nerce nadal utrzymuje się zastój, pomimo założonego drenu.

    Przed nami kolejne wyzwanie – w sobotę planowany jest następny cykl chemioterapii. Prosimy Was z całego serca o ciepłe myśli, modlitwę i wsparcie. Każda Wasza pomoc daje nam siłę, by przetrwać te najtrudniejsze chwile i walczyć o zdrowie Kamilka. Dziękujemy, że jesteście z nami!

    Rodzice Kamilka

Opis zbiórki

Kiedy patrzymy w oczy naszego synka, widzimy w nich przede wszystkim lęk, ból i ciche pytanie: „Mamo, tato, dlaczego muszę tu być?”. Od ponad miesiąca całe życie Kamilka zamknęło się w czterech ścianach szpitalnej sali. Zamiast ciepła własnego pokoju – szum aparatury, kroplówki i ciągłe kłucie. Nasz mały synek mierzy się z okrutnym przeciwnikiem, neuroblastomą. Całym sercem prosimy Was o pomoc, bo wiemy, że przed nami bardzo długa i wyboista droga, której sami nie przejdziemy...

5 lipca nasz syn Kamilek trafił na SOR, a już 6 lipca został przekierowany na oddział onkologii w Poznaniu. Od tamtej pory, bez ani jednego dnia przerwy, przebywa w szpitalu. Przez cały ten czas, z powodu kolejnych problemów – gorączki, słabych wyników i ogólnego stanu zdrowia – nie może opuścić szpitala.

Na wynik biopsji czekaliśmy 5 tygodni od pobrania materiału. Wynik potwierdził neuroblastomę, chodź materiał został jeszcze przesłany do laboratorium w Warszawie w celu dodatkowej weryfikacji rozpoznania.

Kamilek ma w brzuszku ogromnego guza, około 13–14 cm, który zajmuje znaczną część jamy brzusznej i praktycznie całą prawą nerkę. Choroba przez długi czas nie dawała żadnych wyraźnych objawów – została wykryta przypadkiem i w jednej chwili całkowicie zmieniła życie całej naszej rodziny.

Kamil Panek

Nasz Mały Wojownik jest już po czterech cyklach chemioterapii. Niestety, leczenie nie przynosi oczekiwanych rezultatów – guz zmniejszył się niewiele. Dlatego lekarze szukają alternatywy. Zostaliśmy chwilowo przetransportowani do Szczecina na scyntygrafię, która ma dokładnie ocenić jego stan i pomóc ustalić dalszy plan leczenia.

Ogromny guz powoduje coraz więcej problemów. Uciska na jelita, przez co Kamilek ma problemy z wypróżnianiem, oraz obciąża układ moczowy. Prawa nerka jest niemal całkowicie zajęta przez guz, a w drugiej tworzą się złogi. Kamilek jest cewnikowany (na sali operacyjnej pod narkozą został założony dodatkowy dren do odbarczenia prawej nerki), karmiony przez sondę, a czasem potrzebuje również tlenoterapii. Od początku leczenia musi również przyjmować leki na nadciśnienie tętnicze, które jest powodowane przez guz.

W trakcie leczenia doszło także do ostrego zapalenia wyrostka robaczkowego i pilnej operacji w 23 lipca. Po zabiegu stan naszego synka był bardzo ciężki – kolejne dni spędził na Oddziale Intensywnej Terapii Pediatrycznej. Pojawiła się pooperacyjna ostra niewydolność oddechowa, konieczne było wspomaganie oddechu. Na szczęście jego stan pozwolił na powrót na oddział onkologii. Niejednokrotnie Kamilek musi mieć przetaczaną krew i płytki, przyjmuje dużą ilość antybiotyków i leków przeciwbólowych.

Kamil Panek

Choroba odebrała naszemu synkowi możliwość chodzenia. Nie ma siły w nóżkach, a ból towarzyszy mu każdego dnia. Guz powoduje również silne dolegliwości w okolicy pleców. Przed nim długa i wymagająca rehabilitacja, aby mógł odzyskać sprawność, którą choroba mu odebrała.

Dziś zamiast beztroskiej zabawy Kamilek spędza dni w szpitalnej sali, otoczony aparaturą, sondą, cewnikiem i personelem medycznym. W domu z ogromną tęsknotą czeka na niego troje rodzeństwa i ukochany piesek. Wszyscy marzymy o jednym – żeby Kamilek wrócił do domu i znów mógł być po prostu dzieckiem.

Wiemy, że przed nami bardzo długa, nieprzewidywalna i trudna droga. Leczenie neuroblastomy to maraton, a nie sprint. Koszty ciągłych dojazdów do odległych szpitali, specjalistycznych leków, suplementacji, codziennej opieki oraz intensywnej, wielomiesięcznej rehabilitacji – bez której Kamilek nie stanie na własnych nóżkach – rosną z każdym dniem i zaczynają przekraczać nasze możliwości.

Zbieramy środki, aby zabezpieczyć leczenie i sprawność naszego synka. Chcemy mieć pewność, że brak pieniędzy nigdy nie stanie się przeszkodą w ratowaniu jego życia i zdrowia. Z całego serca prosimy Was o pomoc. Patrzymy na Kamilka i pęka nam serce, bo wiemy, że stajemy do walki ze śmiertelnym wrogiem. Prosimy Was o pomoc – pomóżcie nam wyrwać synka z rąk tej okrutnej choroby, pomóżcie nam ratować jego życie... Błagamy...

Ewelina i Jakub – rodzice dzielnego Kamilka

Wybierz zakładkę
Sortuj według