Pilne!
Konstantin Bielanskii - zdjęcie główne

Sprzedałam wszystko, by ratować synka... To jednak za mało. Kostuś walczy ze WZNOWĄ NOWOTWORU❗️POMOCY❗️

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Korei Południowej

Organizator zbiórki:
Konstantin Bielanskii, 9 lat
Chabarowsk
Mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy
Rozpoczęcie: 2 kwietnia 2025
Zakończenie: 29 września 2026
529 176 zł(39,27%)
Brakuje 818 219 zł
WesprzyjWsparły 12 674 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0239905
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0239905 Konstantin

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
Regularne wsparcie daje Konstantinowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Darek
    Darekwspiera już 6 miesięcy

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Korei Południowej

Organizator zbiórki:
Konstantin Bielanskii, 9 lat
Chabarowsk
Mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy
Rozpoczęcie: 2 kwietnia 2025
Zakończenie: 29 września 2026

Aktualizacje

  • Kostuś niesamowicie cierpi, ale nie poddaje się i walczy dalej❗️Pomóż mu, proszę❗️

    Kochani, 

    mieliśmy zacząć kolejną chemię 30 lipca, ale organizm Kostusia odmówił posłuszeństwa. Widok tego, jak walczy o powrót do sił, łamał nam serce, a nieustanny lęk nie pozwalał zasnąć. Musieliśmy dać mu czas. Do leczenia wróciliśmy dopiero 12 sierpnia.

    W ostatnim czasie Kostuś przeszedł też badania kontrolne: rezonans magnetyczny i badanie PET-CT.

    Badanie rezonansem magnetycznym to dla Kostusia ogromny stres i ogromny ból. Wszystko przez skutki uboczne po ciężkiej radioterapii – jego prawa nóżka jest stale zgięta w kolanie i nie da się jej wyprostować. Żeby aparat mógł dokładnie ją zeskanować, Kostuś musi leżeć w bębnie w mocno wymuszonej pozycji, przechylony na lewy bok.

    Konstantin Bielanskii

    Kto chociaż raz miał rezonans, ten wie, że podłoże, na które należy się położyć nie jest płaskie, lecz wyprofilowane. Gdy ciało przesuwa się w bok, plecy mocno opierają się o podniesioną krawędź, co wywołuje dotkliwy nacisk. Każdy taki ruch to dla niego cierpienie, a przecież najmniejsza zmiana pozycji może zniszczyć obraz badania.

    Żeby utrzymać Kostusia w bezruchu, muszę układać pod jego nóżkami poduszki i podpórki. Na koniec na nóżki nakładana jest ciężka, prostokątna osłona zbierająca sygnał – dociska je do podłoża, ale jest absolutnie niezbędna. Widok tego, jak Kostia dzielnie to znosi, po prostu łamie serce.

    Na drugi dzień Kostuś przeszedł badanie PET-CT. Najpierw wprowadzono mu cewnik do ramienia, aby podać specjalną substancję, która miała być rozprowadzana po całym ciele. Aby zapewnić równomierne rozprowadzenie, synek musiał leżeć w tym czasie na plecach, najlepiej z zamkniętymi oczami, bez żadnych urządzeń elektronicznych. Następnie odbywa się samo badanie. W aparacie PET-CT należy leżeć nieruchomo przez około 30 minut.

    Konstantin Bielanskii

    Kostia przechodzi takie badania co dwa miesiące, bez znieczulenia. I tak od 6 lat... Jest bardzo dzielny.

    Według rezonansu magnetycznego i tomografii pozytonowej (PET) stan Kostii jest stabilny. Nie zanotowano żadnych zmian w porównaniu z poprzednimi badaniami. 

    Od 12 do 15 sierpnia Kostia był hospitalizowany na chemioterapię. Obecnie dochodzimy do siebie w domu. Bardzo potrzebujemy pomocy – nasza zbiórka niemal stanęła w miejscu, a pozostaje nadal otwarta. Dziękujemy wszystkim, którzy pomagają i prosimy Was o jak najwięcej udostępnień. Niech o naszym synku dowie się cały świat.

    Rodzice Kostusia

  • Dramatyczna sytuacja❗️Z Kostusiem jest bardzo źle... Wyniki są tragiczne! Błagam o pomoc!

    Za nami bardzo ciężki czas! Sytuacja jest dramatyczna!

    Skutki po chemii uderzyły w nas tym razem wcześniej niż zwykle, a wyniki mojego 9-letniego synka po prostu posypały się z dnia na dzień. 16 lipca od onkologa usłyszeliśmy najgorsze – wyniki są makabryczne...

    Morfologia Kostusia spadła prawie do zera. To stan śmiertelnego zagrożenia, gdzie zwykła drobinka kurzu może wywołać drastyczną infekcję czy sepsę... Widok własnego dziecka w tak potwornym stanie rozrywał mi serce!

    Od 18 do 25 lipca nasz dom przeniósł się do szpitala. Syn niemal codziennie miał przetaczaną krew i płytki, dostawał kroplówki, antybiotyki i leki wspierające nerki oraz wątrobę. Niestety, kolejne badania z 29 lipca pokazały, że płytki wciąż nie rosną... 

    Konstantin Bielanskii

    Szpik mojego synka jest tak mocno uszkodzony, że nie potrafi sam produkować komórek! Wyniki potasu i elektrolitów szaleją, nerki przestają prawidłowo pracować i pilnie czekamy na konsultację nefrologiczną.

    Kolejna chemia miała ruszyć 30 lipca, ale została przesunięta na czas nieokreślony – ciałko Kostusia jest w tej chwili zbyt wycieńczone, by przyjąć kolejny cykl. Mój synek po prostu walczy o przetrwanie.

    Z całego serca błagam Was o dalsze wsparcie i udostępnienia, nasza zbiórka wciąż trwa. Dziękuję każdemu z Was za to, że pomagacie mi walczyć o życie mojego synka. 

  • Kostusiowi grozi sepsa❗️Prosimy o pomoc❗️

    Każdego dnia wierzymy, że najtrudniejsze chwile są już za nami. Niestety, los po raz kolejny wystawia naszego synka na kolejną ciężką próbę. Zwracamy się do Was z prośbą o pomoc, bo znów znaleźliśmy się w sytuacji, w której czas ma ogromne znaczenie.

    Pod koniec maja u Kostusia pojawił się bardzo poważny problem z podskórnym chemoportem. W miejscu, w którym igła codziennie przebijała skórę, powstał otwór, który nie chce się zagoić. Skóra stała się tak cienka i osłabiona, że utworzyło się wgłębienie, które z każdym dniem się powiększa. To niezwykle niebezpieczna sytuacja – nawet najmniejsza drobinka kurzu może doprowadzić do zakażenia, sepsy, a w najgorszym przypadku odebrać naszemu synkowi życie.

    Konstantin Bielanskii

    Przez długi czas mieliśmy nadzieję, że rana zagoi się samoistnie. Zdecydowaliśmy się nawet na przerwę w korzystaniu z chemoportu, wierząc, że skóra zdąży się odbudować. Niestety, szybko okazało się, że jest to niemożliwe.

    Z powodu bardzo złych wyników morfologii krwi Kostuś nie może pozwolić sobie na dłuższą przerwę w leczeniu. Przed naszym synkiem kolejny cykl chemioterapii. Nie można podawać leków bezpośrednio do żył w rękach, ponieważ są zbyt delikatne i mogłyby ulec uszkodzeniu. Do bezpiecznego leczenia niezbędny jest sprawny chemoport.

    Choć z całego serca chcieliśmy uniknąć kolejnej operacji, lekarze nie mają wątpliwości – konieczna jest pilna wymiana chemoportu. Zanim jednak będzie można przeprowadzić zabieg, musimy ustabilizować morfologię krwi. Kostuś ma bardzo niski poziom płytek krwi, co oznacza ogromne ryzyko krwawienia podczas operacji, co może znacznie utrudnić jej przeprowadzenie.

    Konstantin Bielanskii

    Koszty leczenia nieustannie rosną, a my po raz kolejny musimy zmierzyć się z wydatkami, których sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Dziś najpilniejszą potrzebą jest wymiana podskórnego chemoportu. Czas ucieka, a od tej operacji zależy możliwość kontynuowania leczenia naszego synka.

    Z całego serca prosimy Was o wsparcie. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo przybliżają Kostusia do bezpiecznego leczenia i dają nam nadzieję, że będzie mógł dalej walczyć o zdrowie i dzieciństwo. Dziękujemy, że jesteście z nami.

    Rodzice Kostii

Opis zbiórki

Gdy dziecko umiera w mękach, choć tak dzielnie walczy o życie, rodzic porzuca wszelkie poczucie wstydu. Zostaje jeden cel – uratować najważniejszą osobę na świecie! Mój mały synek dostał tylko jedną szansę na pokonanie nowotworu – leczenie w Korei Południowej. Jeśli nie zbierzemy środków na terapię, która jest ostatnią nadzieją, Kostuś umrze…

Błagam Was, każdego, kto to czyta, o pomoc… Mogłabym przejść na kolanach od drzwi do drzwi, cały świat obejść, gdyby tylko to pomogło… Ale muszę być przy synku, bo nie wiem, czy patrząc na niego teraz, nie widzę go po raz ostatni…

Konstantin Bielanskii

Mój synek Kostia ma 8 lat. Większość swojego życia spędził w szpitalnych salach, walcząc z nowotworem… Najgorsze jest to, że nowotwór ciągle jest przed nami, zawsze o krok. Chce zabrać mi dziecko, a ja nie mogę na to pozwolić…

Zaczęło się w październiku 2020 roku – to wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy przerażającą diagnozę – mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy prawej nogi. Od razu pochłonęła nas walka z chorobą. Chcieliśmy pomóc synkowi za wszelką cenę! 

Leczenie było trudne, nieopisanie ciężkie chwile… Nie umiałam powstrzymać łez, gdy patrzyłam na to, jak małe, zmęczone dziecko – moje dziecko – tak zawzięcie walczy o życie, jaka w nim wola tego życia była!

Konstantin Bielanskii

W wieku, gdy większość maluchów płacze na sam widok igły i krzyczy przy szczepieniu, Kostuś igłę widział kilka razy dziennie… Przeszedł łącznie 9 cykli chemioterapii, operację, 23 kursy naświetlań. Wszystko w ciągu kilku miesięcy…

Niestety, jego odwaga nie została wynagrodzona. 3 miesiące od zakończenia leczenia guz wrócił.... Tym razem z przerzutami do węzłów limfatycznych!

Kliniki, jedna za drugą, odmawiały nam dalszego leczenia, skazując moje dziecko na śmierć, nie dając mu nawet cienia nadziei... Szansa na ratunek gasła, ale nieoczekiwanie znaleźliśmy klinikę w Korei Południowej, która wyciągnęła do nas pomocną dłoń.

Konstantin Bielanskii

Sprzedaliśmy wszystko, łącznie z naszym mieszkaniem, by móc opłacić leczenie. To jednak nie wystarczyło... Szukaliśmy pomocy wszędzie. Zorganizowaliśmy pierwszą zbiórkę i dzięki Waszej pomocy opłaciliśmy terapię w Korei. Nasz synek zyskał szansę na życie!

Niestety, przez kolejne lata Kostia musiał mierzyć się ze wciąż atakującym nowotworem – kolejny guz pojawił się na jądrze, które potem zostało usunięte, a także w przestrzeni zaotrzewnowej. Na szczęście szybko wdrożona chemia i radioterapia sprawiły, że guz przestał rosnąć i nie zagraża już Kostii.

Niestety, ostatnie kontrolne badania wykonane pod koniec lutego ujawniły nową zmianę w prawej nodze. Podczas biopsji udało się ją usunąć w całości, jednak krótko po tym guz odrósł i w tym momencie jest już dużo większy od poprzedniego! W zaledwie kilka tygodni!

Konstantin Bielanskii

Czujemy, że nowotwór nie daje nam wytchnienia i wciąż od wielu lat jest o krok przed nami. Ale lekarze nie załamują rąk. Przeanalizowali dotychczasowe leczenie, stworzyli nowy protokół i indywidualny plan leczenia. Oprócz tego wdrożona zostanie radioterapia i naświetlanie guza w nodze. Wszystko odbędzie się w reżimie light, gdyż organizm Kostii już jest bardzo zmęczony i nie wytrzyma inaczej. 

Zebrane dotychczas pieniądze topnieją z każdym dniem. Nowe leczenie wiąże się z ogromnymi kosztami. Przez te wszystkie lata straciliśmy wszystkie możliwe oszczędności. Nasze życie to nieustanna walka o synka. Dlatego dziś nie mając innego wyboru znów musimy prosić Was o pomoc!

Kostulek widział i czuł zdecydowanie więcej, niż jakakolwiek osoba, jakiekolwiek dziecko jest w stanie znieść. Ale wciąż walczy! Boję się nawet pomyśleć, ile jest jeszcze przed nim...

Błagam o szansę dla Kostii... O szansę na normalne dzieciństwo, na życie bez lekarzy, strachu i bólu, jak już — po prostu o szansę na życie... Błagam, pomóżcie nam. Tak wiele mamy do stracenia...

Mama Kostii

Wybierz zakładkę
Sortuj według