
Sprzedałam wszystko, by ratować synka... To jednak za mało. Kostuś walczy ze WZNOWĄ NOWOTWORU❗️POMOCY❗️
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Korei Południowej
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Darekwspiera już 3 miesiące
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Korei Południowej
Aktualizacje
Przeżyliśmy chwile grozy... Błagamy o pomoc❗️Brakuje pieniędzy na dalsze leczenie!
Kostia niedawno przeszedł badania – rezonans magnetyczny prawej nogi oraz tomografię komputerową PET/TK całego ciała. Wyniki są stabilne. Oznacza to, że guz utrzymuje swoje rozmiary. To dobrze...
6-8 kwietnia rozpoczęliśmy kolejną serię chemioterapii. 17 kwietnia nasz synek trafił do szpitala w celu przywrócenia morfologii krwi. Wyniki były bliskie zeru. Kostia otrzymał transfuzję krwi i płytek krwi, leki zwiększające liczbę białych krwinek i neutrofili oraz leki normalizujące czynność wątroby.
21 kwietnia podczas transfuzji płytek krwi, Kostia poczuł się źle. Jego twarz zrobiła się czerwona, bolał go brzuch i zaczął wymiotować żółtawymi wymiocinami, takimi samymi jak płytki krwi. Potem zaczął mieć trudności z oddychaniem...

Jego dolna warga i policzki były spuchnięte. Twarz miał opuchniętą... Był bardzo przestraszony, my również. Pielęgniarki i lekarz przybiegli, podali mu antyhistaminę i podłączyli do aparatu mierzącego saturację tlenu i ciśnienie krwi. Ciśnienie Kostusia było bardzo niskie, 77/53. Podali mu kroplówkę, aby unormować stan, a także sterydy i środki przeciwbólowe...
Do wieczora tego samego dnia wszystko wróciło do normy. W końcu zostaliśmy wypisany ze szpitala.
Kochani, nasz synek od 6 lat zmaga się z rzadką postacią raka w czwartym stadium. Aby kontynuować walkę, potrzebujemy pieniędzy, których niestety nie mamy skąd zdobyć.
Przez te lata walki sprzedaliśmy wszystko, co mieliśmy, nawet nasz jedyny dom. Rachunek jest ogromny, a Wy jesteście naszą jedyną nadzieją. Nie damy rady bez troskliwych ludzi. Proszę, pomóżcie nam to przetrwać.
Rodzice Kostii
PILNIE potrzebujemy Waszej pomocy❗️Wzrosły koszty leczenia❗️
Naprawdę potrzebujemy Waszej pomocy! Od 17 marca Kostia przebywa w szpitalu. Znów jest słaby, ma bardzo złe wyniki krwi... Ale to nie najgorsze wieści.
Na początku kwietnia Kostuś przejdzie badania, które sprawdzą, czy chemioterapia działa. Lekarze obawiają się, że jeśli nie będzie rezultatów, to nie będą w stanie nam nic więcej zaproponować! Nie wiedzą już, jak leczyć nasze dziecko... Jesteśmy załamani!
Aby zaoszczędzić czas, zaczęliśmy szukać innych klinik, które mogłyby nam pomóc.
Jesteśmy po konsultacji online z kliniką Sant Joan de Deu z Hiszpanii. Lekarze chcą podać naszemu synkowi nową linię terapii mięsaków prążkowanokomórkowych, która nie jest dostępna tu, gdzie teraz się leczymy. W hiszpańskiej klinice znajduje się również ośrodek badawczy, co pozwoli nam na dobór leków celowanych.

Niestety, kosztorys, który otrzymaliśmy zwala z nóg. Naprawdę chcemy wyleczyć nasze dziecko, ale wszystko sprowadza się do pieniędzy, a raczej ich braku! Stajemy obecnie przed trudnym wyborem. Niestety, bez pieniędzy nie da się wyleczyć naszego dziecka. Błagamy Was, pomóżcie nam.
Musimy jak najszybciej zebrać te pieniądze, ponieważ dla Kostusia każdy dzień bez leczenia będzie jak wyrok śmierci. Dlatego, jeśli lekarze z obecnej kliniki zakończą leczenie musimy być gotowi na szybki wylot i wdrożenie nowej terapii.
Nie wiemy nawet, jak opisać emocji, które właśnie nam towarzyszą. Za nami tyle lat walki... Nie możemy teraz tak po prostu rozłożyć rąk i się poddać.
Na kolanach BŁAGAMY o jakąkolwiek pomoc!
Rodzice Kostii
PILNE: Musieliśmy zmienić leczenie... Kostuś walczy z silnymi skutkami ubocznymi❗️
Musimy Wam o czymś powiedzieć... Nie jest dobrze.
W lutym lekarze podjęli decyzję o zmianie schematu leczenia. Stało się tak, ponieważ organizm naszego synka zbyt długo przyjmował obecną chemię... W końcu przekroczyliśmy normę.
Rozpoczęliśmy nową chemioterapię, której dawki zmniejszyliśmy do 80% i 60%, ponieważ organizm Kostusia jest już bardzo wyniszczony...
Od teraz Kostia przyjmuje leczenie w szpitalu. Pierwsze podanie odbyło się od 9 do 11 lutego. Nowe leki wywoływały u niego nudności, uporczywą czkawkę, zmęczenie, senność i ból nóg.

17 lutego ponownie trafiliśmy do szpitala przez wystąpienie silnych skutków ubocznych chemioterapii. Jego morfologia krwi spadła drastycznie, dosłownie do 0...
Choć z nowotworem zmagamy się już wiele lat, wciąż nie możemy się przyzwyczaić do widoku Kostii, gdy tak bardzo cierpi...
Kostuś otrzymuje transfuzje krwi i płytek krwi prawie codziennie. Otrzymuje leki normalizujące parametry wątrobowe, poziom fosforu we krwi, zwiększające liczbę białych krwinek, leki przeciwbólowe, antybiotyki i leki przeciwgrzybicze.
Nadal jesteśmy w szpitalu. Kolejna chemioterapia miała się rozpocząć 2 marca, ale wciąż zmagamy się z efektami ubocznymi po poprzedniej rundzie, co oznacza, że termin zostanie przesunięty... Bardzo się tym wszystkim martwimy.
Dziękujemy wszystkim za pomoc i wsparcie.
Rodzice Kostusia
Opis zbiórki
Gdy dziecko umiera w mękach, choć tak dzielnie walczy o życie, rodzic porzuca wszelkie poczucie wstydu. Zostaje jeden cel – uratować najważniejszą osobę na świecie! Mój mały synek dostał tylko jedną szansę na pokonanie nowotworu – leczenie w Korei Południowej. Jeśli nie zbierzemy środków na terapię, która jest ostatnią nadzieją, Kostuś umrze…
Błagam Was, każdego, kto to czyta, o pomoc… Mogłabym przejść na kolanach od drzwi do drzwi, cały świat obejść, gdyby tylko to pomogło… Ale muszę być przy synku, bo nie wiem, czy patrząc na niego teraz, nie widzę go po raz ostatni…

Mój synek Kostia ma 8 lat. Większość swojego życia spędził w szpitalnych salach, walcząc z nowotworem… Najgorsze jest to, że nowotwór ciągle jest przed nami, zawsze o krok. Chce zabrać mi dziecko, a ja nie mogę na to pozwolić…
Zaczęło się w październiku 2020 roku – to wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy przerażającą diagnozę – mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy prawej nogi. Od razu pochłonęła nas walka z chorobą. Chcieliśmy pomóc synkowi za wszelką cenę!
Leczenie było trudne, nieopisanie ciężkie chwile… Nie umiałam powstrzymać łez, gdy patrzyłam na to, jak małe, zmęczone dziecko – moje dziecko – tak zawzięcie walczy o życie, jaka w nim wola tego życia była!

W wieku, gdy większość maluchów płacze na sam widok igły i krzyczy przy szczepieniu, Kostuś igłę widział kilka razy dziennie… Przeszedł łącznie 9 cykli chemioterapii, operację, 23 kursy naświetlań. Wszystko w ciągu kilku miesięcy…
Niestety, jego odwaga nie została wynagrodzona. 3 miesiące od zakończenia leczenia guz wrócił.... Tym razem z przerzutami do węzłów limfatycznych!
Kliniki, jedna za drugą, odmawiały nam dalszego leczenia, skazując moje dziecko na śmierć, nie dając mu nawet cienia nadziei... Szansa na ratunek gasła, ale nieoczekiwanie znaleźliśmy klinikę w Korei Południowej, która wyciągnęła do nas pomocną dłoń.

Sprzedaliśmy wszystko, łącznie z naszym mieszkaniem, by móc opłacić leczenie. To jednak nie wystarczyło... Szukaliśmy pomocy wszędzie. Zorganizowaliśmy pierwszą zbiórkę i dzięki Waszej pomocy opłaciliśmy terapię w Korei. Nasz synek zyskał szansę na życie!
Niestety, przez kolejne lata Kostia musiał mierzyć się ze wciąż atakującym nowotworem – kolejny guz pojawił się na jądrze, które potem zostało usunięte, a także w przestrzeni zaotrzewnowej. Na szczęście szybko wdrożona chemia i radioterapia sprawiły, że guz przestał rosnąć i nie zagraża już Kostii.
Niestety, ostatnie kontrolne badania wykonane pod koniec lutego ujawniły nową zmianę w prawej nodze. Podczas biopsji udało się ją usunąć w całości, jednak krótko po tym guz odrósł i w tym momencie jest już dużo większy od poprzedniego! W zaledwie kilka tygodni!

Czujemy, że nowotwór nie daje nam wytchnienia i wciąż od wielu lat jest o krok przed nami. Ale lekarze nie załamują rąk. Przeanalizowali dotychczasowe leczenie, stworzyli nowy protokół i indywidualny plan leczenia. Oprócz tego wdrożona zostanie radioterapia i naświetlanie guza w nodze. Wszystko odbędzie się w reżimie light, gdyż organizm Kostii już jest bardzo zmęczony i nie wytrzyma inaczej.
Zebrane dotychczas pieniądze topnieją z każdym dniem. Nowe leczenie wiąże się z ogromnymi kosztami. Przez te wszystkie lata straciliśmy wszystkie możliwe oszczędności. Nasze życie to nieustanna walka o synka. Dlatego dziś nie mając innego wyboru znów musimy prosić Was o pomoc!
Kostulek widział i czuł zdecydowanie więcej, niż jakakolwiek osoba, jakiekolwiek dziecko jest w stanie znieść. Ale wciąż walczy! Boję się nawet pomyśleć, ile jest jeszcze przed nim...
Błagam o szansę dla Kostii... O szansę na normalne dzieciństwo, na życie bez lekarzy, strachu i bólu, jak już — po prostu o szansę na życie... Błagam, pomóżcie nam. Tak wiele mamy do stracenia...
Mama Kostii
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa12 zł
- Wpłata anonimowa12 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- AnnaX zł