
Walczę dla niej❗️Pomóż wygrać z nowotworem❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne
Aktualizacje
Leczenie taty przynosiło pozytywne efekty, ale... zostało wstrzymane z powodu braku środków
Szanowni Darczyńcy,
przede wszystkim chciałabym Wam podziękować za pomoc w ratowaniu mojego taty. Dzięki Waszym wpłatom udało nam się sfinansować część jego leczenia.
Tata otrzymał immunoterapię. Po kilku cyklach tomografia komputerowa wykazała bardzo dobre wyniki – guz oraz przerzuty przestały się powiększać. Lekarze uważają, że warto kontynuować leczenie, ponieważ w przyszłości istnieje szansa na zmniejszenie zarówno guza, jak i przerzutów. Lek działa, a organizm taty reaguje na terapię pozytywnie. Dlatego nie poddajemy się i kontynuujemy naszą walkę.
Musimy jak najszybciej rozpocząć kolejny cykl leczenia, ponieważ przerwy nie są wskazane - a jednak nie możemy… Środki się skończyły. Wszystko, co miałam, już wydałam na poprzednie cykle. Pożyczyłam pieniądze od każdego, od kogo mogłam. A mimo to, wciąż nam brakuje... Nie tracę jednak wiary i nadal szukam pomocy wśród ludzi o wielkich sercach.

Przed rozpoczęciem immunoterapii tata czuł się bardzo źle – był stale osłabiony, a poziom hemoglobiny spadł do niebezpiecznie niskiego poziomu. Po rozpoczęciu leczenia jego stan wyraźnie się poprawił. Nawet lekarze są zaskoczeni, jak dobrze znosi immunoterapię. Najważniejsze jednak jest to, że znów odzyskał nadzieję - nadzieję, że to nie jest jeszcze czas, by pożegnać się z nami.
Nie mogę odebrać tej nadziei ani jemu, ani sobie. Nie potrafię pogodzić się z myślą, że tata miałby stracić swoją szansę tylko dlatego, że zabrakło środków na dalsze leczenie. Dlatego z całego serca proszę o dalsze wsparcie i pomoc w naszej walce o jego życie. Każda wpłata i każde udostępnienie zbiórki zmienia życie całej naszej rodziny!
Ogromnie Wam dziękuję!
Lena, córka
Czy będę mogła spędzić Święta z tatą❓Błagam Was o cud❗️
Im bliżej Święta, tym bardziej się boję. Czy u nas w domu będzie tak jak zawsze? Czy tata będzie miał siły usiąść przy stole? Czy on w ogóle dożyje tych świąt?
Tak, to ja jestem tą córką, dla której walczy z całych sił. To mi długo nie mógł się przyznać, że jest śmiertelnie chory – bo jest przyzwyczajony być dla mnie i dla mamy wsparciem, a nie powodem do zmartwienia. To ja ciągle jestem pytana: „Kiedy wnuki?”. Kiedyś przewracałam oczami, a dziś cierpliwie odpowiadam: „Niedługo, tato. Będą Cię potrzebować, więc musisz być zdrowy”…
Przeglądając stare albumy, znalazłam zdjęcie z mojego dzieciństwa. Ja, tata, dziadek, w tle choinka… Pamiętam, jak to było… Mama coś wyjmowała z piekarnika w kuchni, leciały w tle świąteczne piosenki, a ja nie mogłam się doczekać, kiedy już prezenty… Magiczne czasy! Oddałabym tak wiele, by tylko do nich wrócić, choć na chwilę…

Codziennie dzwonię do rodziców. U taty zawsze „wszystko dobrze”. Wiadomo, nigdy się nie przyzna… Mama zaś mówi, że on miewa różne dni. Męczy go ból. Dostaje zastrzyki, ale to ledwo pomaga.
Jak odwiedzałam go ostatnio, nie miał siły podnieść się z łóżka, ale uśmiechał się jak zawsze i zapewniał, że nic mu, oczywiście, nie jest…
Lekarze mówią, że teraz trzeba ustabilizować jego stan, polepszyć wyniki badań. Wtedy będziemy w stanie przejść do immunoterapii. Niestety, jest jeszcze jeden powód, dlaczego nie możemy tego zrobić – nie mamy pieniędzy… Koszt tego leczenia jest przerażający, a my wcale nie mamy dużo czasu, by znaleźć środki.
Tata nigdy nie umiał prosić o coś dla siebie. Nawet teraz, kiedy od tego zależy jego życie, jest to dla niego strasznie trudne. Dlatego postanowiłam zrobić to za niego.
Mój tata to uczciwy człowiek. On całe życie ciężko pracował i zawsze chętnie pomagał innym, nie oczekując niczego w zamian. Kocham go całym sercem. Chcę, żeby był na świecie tak długo, jak to tylko jest możliwe. Więc błagam Was z całego serca o świąteczny cud! Proszę, pomóżcie mi ratować tatę!
Lena, córka
Opis zbiórki
Kiedy lekarz przekazał mi diagnozę, pierwsze, o czym pomyślałem, to moja żona i córka. Długo nie mogłem zebrać myśli i powiedzieć im, że mam raka. Zawsze wiedziałem, że moją rolą jest być dla nich wsparciem, ostroją, dbać o nie najlepiej, jak tylko potrafię, a w trudnych chwilach podtrzymywać na duchu. Nie chciałem zadać im bólu.
W końcu mój lekarz sam musiał wziąć córkę na rozmowę. Zrobił to bardzo delikatnie, ale nie można przecież powiedzieć: „Pani tata ma raka nerki IV stopnia. Z przerzutami” i nie zadać cierpienia. Córka z kolei pół dnia zbierała siły, żeby przekazać wiadomość mamie. Wszyscy troje byliśmy tak bardzo zagubieni, że nie da się tego opisać słowami. To był trudny moment dla naszej rodziny.

Potem było 10 kursów radioterapii, 3 cykle terapii celowanej, embolizacja chorej nerki (jej usunięcie było niemożliwe), konsultacje u różnych lekarzy, w tym zagranicznych, wiele zabiegów i terapii. Niestety, choroba wciąż postępuje. Jedyną szansą jest kosztowna immunoterapia. Planowane są trzy cykle, po których lekarze będą w stanie ocenić reakcję organizmu i podjąć decyzję o dalszym leczeniu. Niestety, wszystkie nasze oszczędności pochłonęły wcześniejsze etapy terapii, diagnostyka i opieka.
Mimo bólu fizycznego największym bólem jest patrzeć, jak to wszystko przeżywa moja córka. Ona jest moim jedynym, ukochanym dzieckiem. Całe jej dzieciństwo przemyka mi przed oczami jak jeden dzień. Pamiętam, kiedy nosiłem ją malutką na rękach, a potem, gdy podrosła, pomagałem jej stawiać czoła trudnościom. A teraz to ona musi czuwać przy moim łóżku. Staram się żartować i uśmiechać, nawet gdy siły mnie opuszczają. Muszę zachować pogodę ducha — dla niej, dla jej poczucia bezpieczeństwa.

Marzę po prostu o normalności. By wrócić do pracy. By siadać do stołu ze swoją rodziną i nie widzieć bólu i strachu w ich oczach. A może nawet zabrać żonę i córkę na wakacje! Największym z moich marzeń jest jednak doczekać się wnuków i być częścią ich życia.
Moja żona też ma problemy zdrowotne, jest osobą niepełnosprawną i boję się pomyśleć, jak będzie sobie radziła beze mnie. Będę niezmiernie wdzięczny za każde wsparcie. Za szansę, by być dłużej z moją rodziną, dbać o nią i wywoływać uśmiech na twarzach żony i córki. Dziękuję za każdą wpłatę!
Yurii
- Cezary50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Kinga200 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa20 zł