

Tata małego Łukaszka uległ wypadkowi i został sparaliżowany❗️Lekarze nie dawali mu szans, a on przeżył! Ratuj Wiktora!
Cel zbiórki: Rehabilitacja, leki, środki higieniczne, sprzęt, badania, transport
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Rehabilitacja, leki, środki higieniczne, sprzęt, badania, transport
Opis zbiórki
Do 2 czerwca 2025 roku wiodłem szczęśliwe życie u boku mojej partnerki Marity i naszego synka Łukasza. Miałem plany, marzenia i codzienność przepełnioną radością i miłością. Pracowałem przy konstrukcjach budowlanych, a w wolnym czasie majsterkowałem. Najbardziej lubiłem spędzać czas z moją rodziną. Aż jedna chwila zmieniła wszystko. Uległem wypadkowi i ledwo uszedłem z życiem.
Do zdarzenia doszło nad jeziorem. Chcieliśmy ze znajomymi odpocząć i skorzystać z ładnej pogody. Wskoczyłem do wody, tak, jak robiłem to wiele razy wcześniej. Niestety wydarzyła się tragedia. Nie mogłem wypłynąć! Znajomi od razu wezwali karetkę. Trafiłem do szpitala, gdzie okazało się, że złamałem kręg C6. Doznałem porażenia przepony i przez kilka tygodni przebywałem na oddziale intensywnej terapii, podłączony do respiratora. Lekarze nie dawali mi szans na przeżycie.

Założono mi rurkę tracheostomijną, a paraliż objął moje całe ciało od klatki piersiowej w dół. Moje ręce również zostały częściowo sparaliżowane, mam w nich niedowład. Najgorsze było dla mnie to, że cały czas byłem w pełni świadomy tego, co się dzieje, ale nie mogłem się ruszać. Czułem niemoc i bezsilność. To były najtrudniejsze dni w moim życiu. Pamiętam tylko urywki z pobytu na oddziale. Na sali, w której leżałem, wszyscy inni pacjenci po kolei umierali – to zostaje w głowie na zawsze. Ogromnie mną to wstrząsnęło.

Najtrudniejsze jest dla mnie to, że przez paraliż nie mogę być dla Łukasza takim tatą, jak wcześniej. Synek odwiedził mnie dopiero po dwóch miesiącach od wypadku, w moje urodziny. Powiedział, że czeka, aż znowu pójdziemy razem pojeździć na rowerze. To łamie mi serce, bo boję się, że to nie będzie możliwe! Mimo wszystko trzymam się tej myśli codziennie, bo to właśnie dla niego walczę. Marita, moja ukochana partnerka, jest ze mną cały czas. Mam w niej ogromne wsparcie. To dzięki niej i naszemu synkowi mam siłę, by pokonywać przeszkody i walczyć.

Po wyjściu z intensywnej terapii rozpocząłem trzymiesięczną, bardzo intensywną rehabilitację. Codziennie walczę z bólem, niemocą, ograniczeniami. Widzę pierwsze efekty, małe, ale dla mnie ogromne. Na szczęście mój rdzeń kręgowy nie został przerwany, to daje nadzieję, że uda mi się odzyskać sprawność. Bywają jednak dni, kiedy jest naprawdę ciężko. Miewam stany depresyjne, płaczę z bezsilności, ale jestem pod opieką psychologa i biorę leki, które pomagają mi się wyciszyć.
Profesjonalna rehabilitacja neurologiczna, opieka specjalistów, dojazdy, sprzęt medyczny i środki pielęgnacyjne to ogromny koszt, który znacznie przewyższa moje możliwości. Zrobię wszystko, by znów móc przytulić synka, porozmawiać z nim bez bólu i bez łez. Nie poddam się, ale sam nie dam rady. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Każda złotówka i każde udostępnienie są dla mnie na wagę złota. Z góry dziękuję każdemu, kto zdecyduje się dołączyć do mojej walki.
Wiktor
- Marcin M14 zł
- Kuba B50 zł
- Anonimowy PomagaczX zł
Z Miłosierdziem Bożym się uda. Powodzenia
- 50 zł
- Mak20 zł
Będzie dobrze!
- MartaX zł