Wiktorek Maresz - zdjęcie główne

❗️PILNE - guz mózgu niesie śmierć❗️Ratujmy życie 2-letniego Wiktorka!

Cel zbiórki: ratowanie życia: protonoterapia w Essen

Zgłaszający zbiórkę:
Wiktorek Maresz, 2 latka
Orzesze, śląskie
Złośliwy nowotwór mózgu IV stopnia
Rozpoczęcie: 10 lutego 2021
Zakończenie: 20 kwietnia 2021
379 296 zł(114,94%)
Wsparło 16 489 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: ratowanie życia: protonoterapia w Essen

Zgłaszający zbiórkę:
Wiktorek Maresz, 2 latka
Orzesze, śląskie
Złośliwy nowotwór mózgu IV stopnia
Rozpoczęcie: 10 lutego 2021
Zakończenie: 20 kwietnia 2021

Pełno nas, a jakoby nikogo nie było,

jedną maluczką duszą tak wiele ubyło...

 

Ta wiadomość (18 kwietnia 2021 roku) złamała nam serce:

Kochani, niestety, nasz Wielki Mały Wojownik przegrał walkę ze straszną chorobą, z którą się zmagał.  Odszedł od nas dziś w nocy.

Wiktorku, byłeś dzielny i walczyłeś do końca. Jesteśmy dumni, że w tej nierównej walce byliśmy z Tobą.

Kochamy Cię i pozostaniesz już na zawsze w naszych sercach.

Czuwaj tam z góry nad Mamusią, Tatusiem i Olusiem.

 

Rodzinie Wiktorka składamy najszczersze wyrazy współczucia i łączymy się z nimi w bólu.

Aktualizacje

  • Dziękujemy za pomoc!

    Kochani,

    W sercach radość, bo oto na zbiórce dla Wiktorka 100%, co oznacza wyjazd do Niemiec i szansę na życie. Rodzice maluszka są w stałym kontakcie z kliniką z Essen i czekają tylko na datę przyjęcia.

    Dziękujemy Wam za Waszą pomoc, wpłaty i udostępnienia, bo tylko dzięki Wam niemożliwe stało się faktem. Trzymamy mocno kciuki zaciśnięte, by z kliniki z Essen napływały do nas same dobre wiadomości. Wierzymy, że Wiktorek ma szansę pokonać nowotwór. Szansę, która daliście mu Wy.

    Z racji tego, że wielu z Was chce jeszcze wesprzeć Witusia, a leczenie w Niemczech na pewno będzie wiązało się z dodatkowymi kosztami, zostawiamy jeszcze zbiórkę otwartą. Cała zebrana nadwyżka zostanie przekazana na dalsze leczenie chłopca.

  • PILNE❗️Jest źle... Chemia nie działa, Wikuś musi jechać do Niemiec JAK NAJSZYBCIEJ!

    Jest bardzo źle… Dramatyczna wiadomość od taty Wiktorka:

    Mamy już wyniki rezonansu. Niestety są złe. Guz nie reaguje na chemioterapię. Urósł o 2 centymetry, są przerzuty do płuc, w których wykryto 6 guzków. Nie ma efektów, jakich oczekiwaliśmy my oraz lekarze...

    Lekarze wypuścili nas do domu… Wikuś jest obolały i bardzo słaby, leży tylko i śpi. Guz uciska na kręgi i powoduje ogromny ból… Wspólnie podjęliśmy decyzję o rezygnacji z chemioterapii w Polsce i jak najszybszym wyjeździe na leczenie do Niemiec. Tam Wituś ma jeszcze szansę…

    Wiktorek Maresz

    Wituś powinien zacząć leczenie jak najszybciej. Czekamy na odpowiedź z kliniki – Wituś prawdopodobnie będzie musiał jechać do Niemiec w ciągu tygodnia, by ratować życie! Nie możemy czekać, bo nowotwór też nie czeka, by zabić…

    Mamy mniej czasu niż zakładaliśmy… Błagamy o ratunek!

  • PILNE❗️Wiktorek walczy o życie - błagam o ratunek!

    Wiktorek walczy z rakiem, a my walczymy o niego… Jeśli synek odejdzie, odejdzie z nim sens mojego życia. Nie chcę i nie mogę na to pozwolić!

    Mamy już kosztorys ze szpitala w Niemczech… Do zebrania na samo leczenie jest ponad 300 tysięcy złotych, a czasu jest coraz mniej... Wiktorek coraz gorzej znosi chemioterapię… Nie chce jeść, jest słaby, coraz ciężej mu się nawet obrócić na drugi bok… Bardzo tęskni za mną, za domem.

    Wiktorek Maresz

    Czekamy na wyniki rezonansu, który powie nam, czy leczenie w Niemczech będzie dopiero po kolejnej serii chemii, czy też najszybciej jak się da… Musimy być przygotowani na każdą ewentualność.

    Błagam o ratunek dla synka!

    Wojtek, tata Wiktorka

Opis zbiórki

PILNE! W główce mojego synka znaleziono śmiertelnie niebezpieczny guz. Wiktorek ma złośliwy nowotwór mózgu AT/RT… Rocznie diagnozuje się go tylko u 3000 ludzi na świecie. 30 grudnia lekarze wykryli go u mojego 2,5-letniego syna… Guz jest nieoperacyjny, Wikuś przyjmuje chemioterapię, walczy o życie. Szansą jest leczenie zagranicą. Muszę zebrać kilkaset tysięcy złotych, by uratować życie mojego synka.

Wiktor Maresz

Od pewnego czasu jedynym uczuciem, które mi towarzyszy, jest strach. Nie umiem się śmiać, spać, jeść, bo wszystkie moje myśli pochłania tylko Wiktor. Patrzę na pokój synka, który przed diagnozą wyremontowałem, malując go na jego ulubiony "bebeski" kolor… Umieściłem na ścianach jego ukochane dinozaury. Zastanawiam się, kiedy Wituś wróci do domu? Mój synek, który do niedawna jeszcze cieszył się dzieciństwem, dziś jest na oddziale onkologii… Podłączony do kroplówki z chemią, taki mały, bezbronny w ogromnym szpitalnym łóżeczku. Nie zdaje sobie sprawy z tragedii, w jakiej przyszło mu być głównym aktorem…

Jesienią babcia Wiktorka zauważyła, że ten zaczął przechylać główkę na jedną stronę. Udaliśmy się do lekarza, który stwierdził, iż Witusia po prostu przewiało. Niestety synkowi nie przeszło, a my nie daliśmy za wygraną, bo intuicja rodzica krzyczała, że coś jest nie tak… Po kolejnej wizycie lekarz zalecił rehabilitację. Gdy ta nie przyniosła spodziewanego efektu, zasugerowano, że być może to problemy neurologiczne…

Wiktor Maresz

Dostać się do neurologa w dobie pandemii graniczyło z cudem… Synek zaczął się ślinić, mieć problemy z mówieniem. Na kilka dni przed Sylwestrem udało się załatwić prywatną wizytę. Zaniepokojony lekarz dał nam skierowanie do szpitala. Tam, 30 grudnia, zawalił się świat całej mojej rodziny… NOWOTWÓR. Wituś ma guza mózgu, który jest nie tylko złośliwy, w IV, najgorszym stopniu zaawansowania, ale też ogromny i nieoperacyjny… Zlokalizowany jest niedaleko móżdżka w podstawie czaszki, gdzie znajduje się wiele splotów nerwowych, które uniemożliwiają jego usunięcie.

Zapytaliśmy lekarzy o szanse synka. Odpowiedź sprawiła, że zrobiło się ciemno i bardzo cicho…  Poniżej 50%. 

Wiktor Maresz

Gdy inni ludzie, pełni nadziei, świętował nadejście nowego roku, my płakaliśmy na oddziale onkologii… Wiktorek dostał chemię, która ma być podawana co 2 tygodnie. Niestety nie ma gwarancji, że dzięki niej nowotwór odpuści... Synek jest z mamusią w szpitalu, ze względu na pandemię nie mogę ich nawet odwiedzić…  Od grudnia spędził w domu tylko 4 dni, w przerwie między kolejnymi cyklami. Nie opuszczałem go o krok, spałem przy nim, gdyby czegoś potrzebował. 2 lutego Wituś wrócił do szpitala na kolejny cykl. Zaczynają wypadać mu włoski... W międzyczasie guz urósł o kolejne 3 centymetry - chemię podano dopiero 3 tygodnie od postawienia diagnozy…  Nowotwór dał już przerzuty do płuc, na szczęście niewielkie, modlimy się o to, by poradziła sobie z nimi chemia.

Szukamy ratunku, gdzie tylko się da. Nadzieją dla synka jest protonoterapia, która w połączeniu z chemioterapią może przynieść poprawę! Wiązka protonów zostanie skierowana bezpośrednio na guz, być może uda nam się go zniszczyć… Niestety, leczenie to nie jest dostępne w Polsce, tylko m.in. w Niemczech, a jego cena może wynieść nawet kilkaset tysięcy złotych! Koszty będą ogromne, ciężkie do przewidzenia. Na pewno każdy grosz w tej walce będzie się liczył.

To jedyna szansa, innej, póki co, nie mamy. Kocham synka nad życie i zrobię dla niego wszystko. W imieniu całej rodziny błagam o ratunek...

Wojtek - tata Wiktora

Wiktor Maresz

Licytacje dla Wiktorka na Facebooku (otwiera nową kartę)

Strona Wiktorka - kibicuj mu w walce o życie! (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według