

Pół serduszka na całe życie❣️Pomóż, by biło jak najdłużej!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Opis zbiórki
Wojtuś miał urodzić się zdrowy. Niestety, w 7. miesiącu ciąży dowiedzieliśmy się, że nasz wyczekany cud, nasz ukochany synek ma śmiertelnie niebezpieczną wadę serca HLHS, czyli urodzi się połową serduszka... Lekarze powiedzieli, że to najgorsza wada, jak może być. Wojtuś dostał tylko 50% szans na przeżycie...
Skierowano nas do szpitala w Krakowie, by potwierdzić diagnozę. Jeszcze wtedy łudziłam się, że lekarze są w błędzie, że doszło do koszmarnej pomyłki, ale specjaliści z Krakowa potwierdzili diagnozę...

2 Lipca 2019 roku Wojtuś przez cesarskie cięcie przyszedł na świat. Tak bardzo chciałam go wtedy przytulić, móc powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, że będę robić, co tylko się da, by ochronić jego maleńkie życie… Zostałam oddzielona od synka. Przeniesiono mnie na salę, gdzie inne mamy mogły być ze swoimi dziećmi, a ja pełna strachu i lęku o mojego synka, wtulałam się w szpitalną poduszkę, ukrywając łzy, które rozdzierały serce...
Kolejnego dnia Wojtuś został przetransportowany do innego szpitala, w którym odbyła się jego pierwsza operacja. Znów byliśmy od siebie oddaleni. Byłam przykuta do łóżka i odchodziłam od zmysłów, co dzieje się z moim dzieckiem. W końcu w 7 dobie życia, w stanie krytycznym Wojtuś pojechał na pierwszą operację serca. Mogliśmy tylko się z nim pożegnać i szepnąć mu do uszka, że czekamy tuż za drzwiami...

Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem, po dwóch miesiącach synek w końcu mógł zobaczyć swój dom, poznać swoje własne, bezpieczne łóżeczko. Niestety, nie było nam dane zbyt długo cieszyć się tym wszystkim. Stan serca Wojtusia się pogarszał...
Konieczne było przyśpieszenie drugiej operacji. Kolejne dwa i pół miesiąca spędziliśmy w szpitalu, walcząc o życie synka, bo wdała się SEPSA... Na szczęście nasz dzielny wojownik wyszedł z tego, ale strachu, którego doświadczyliśmy wtedy, nie życzymy nikomu...
W marcu 2022 roku pijechaliśmy z synkiem na zabieg cewnikowania serca przed trzecim, obowiązkowym etapem operacji. Wszystko miało trwać 3 godziny, po czym Wojtuś miał wrócić do mnie na salę, a na drugi dzień do domku. Tak się jednak nie stało... Po zabiegu doszło do komplikacji. Synek trafił na intensywną terapię... Ale wyszedł z tego, kolejny raz. Nasz dzielny wojownik...

Dziś czekamy na II etap operacji rekonstrukcji wady serca. Mamy nadzieję, że odbędzie się w Polsce, na NFZ. Wojtuś skończył 3 latka i właśnie zaczął przedszkole. Jest bardzo energicznym dzieckiem, jednak jego serduszko za nim nie nadąża. Bardzo szybko się męczy, dostaje sinicy...
Synek jest pod stałą kontrolą lekarzy w Krakowie i w Rzeszowie. Jeździmy na wiele prywatnych wizyt, setki kilometrów. To generuje olbrzymie koszty, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie poradzić... Synek nie ma grasicy, musi brać specjalne leki na odporność. I choć kolejna operacja już śni nam się po nocach, bo bardzo się jej boimy, to musimy żyć tym, co jest teraz.
Dlatego bardzo prosimy o pomoc dla Wojtusia. Walczymy o jego chore serduszko, a właściwie jego połowę – by biło jak najdłużej! Za każdy gest wsparcia dziękujemy!
Rodzice
➡️ Licytacje dla Wojtusia (otwiera nową kartę)
*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową
- Grzegorz Cebula20 zł
- Anonimowy Pomagacz14,37 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa1 zł
- Marta20 zł