Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pomóż Wojtkowi uratować nóżkę- ostatnia szansa na równe życie!

Wojciech Biliński
Zbiórka zakończona

Pomóż Wojtkowi uratować nóżkę- ostatnia szansa na równe życie!

150 666,00 zł ( 61,08% )
Wsparło 4291 osób
Cel zbiórki:

Pilna operacja u dr Paleya, leczenie pooperacyjne

Wojciech Biliński, 9 lat
Żyrardów, mazowieckie
Tibial hemimelia - wrodzony brak kości piszczelowych
Rozpoczęcie: 11 Czerwca 2018
Zakończenie: 2 Kwietnia 2019

Poprzednie zbiórki:

Wojciech Biliński
30 107,73 zł ( 100% )
Wsparły 1142 osoby
03.03.2017 - 20.04.2017

Skomplikowana, ratująca stópkę Wojtusia, operacja ortopedyczna w klinice dr. Paleya w USA

30 107,73 zł ( 100% )

Skomplikowana, ratująca stópkę Wojtusia, operacja ortopedyczna w klinice dr. Paleya w USA

Opis zbiórki

Walczymy z czasem. Wojtuś rośnie i z dnia na dzień jest coraz wyższy. Nóżka nie nadąża, tracimy to, o co walczyliśmy ze łzami w oczach. Na początku roku Wojtuś dostanie niepowtarzalną szansę, bo dr Paley przyjedzie do Polski. Wojtuś nie dostał refundacji i za operację musimy zapłacić ogromne pieniądze. Choć suma stopniała, w chwili, kiedy okazało się, że nie musimy wyjeżdżać, to nadal jest dla nas ogromna. 

Wojtuś musi przejść operację wydłużania nóżki o 8 cm, dr Paley musi wyprostować też stopę i poprawić kolano. Jeśli przegapimy tę szansę, następnej może nie być…

Taka wada jak ta, którą ma mój Wojtuś, zdarza się raz na milion urodzeń...
Moje dziecko jest wyjątkowe — tak powie chyba każda matka. Ja chciałabym jednak móc powiedzieć, że moje dziecko jest zupełnie zwyczajne. Wyjątkowość mojego dziecka poparta jest bowiem smutną statystyką.

Wojciech Biliński

O tym, że z nóżką naszego synka jest coś nie tak, dowiedzieliśmy się jeszcze podczas ciąży. Czwarty miesiąc, rutynowe badanie USG i ta zaniepokojona mina lekarza. Pamiętam to tak, jakby było wczoraj. Po narodzinach okazało się, że wada jest znacznie bardziej skomplikowana, niż można było przypuszczać. Poskręcana i wykrzywiona stópka naszego maluszka w niczym nie przypominała stopy zdrowego dziecka. Odesłano nas do Warszawy. To tam zdiagnozowano u Wojtusia stopę końsko-szpotawą. Rokowania były niezłe, tyle tylko, że lekarze się mylili i to bardzo…

O tym, co tak naprawdę dolega naszemu synkowi, dowiedzieliśmy się przypadkiem. W telewizji leciała akurat "Sprawa dla Reportera", a w niej historia chłopca, który miał jechać na leczenie nogi do USA. Zrobiliśmy głośniej i słuchaliśmy w totalnym otępieniu — przecież to była jakby historia naszego Wojtka!

Natychmiast skontaktowaliśmy się z rodzicami chłopca, którzy odesłali nas do doktora Paleya z USA. Wysłaliśmy do niego zdjęcia RTG naszego dziecka, a on nie miał wątpliwość — Wojtuś urodził się z wyjątkowo rzadką wadą — hemimelią piszczelową.

Chodziliśmy od lekarza do lekarza, ale wszyscy tylko rozkładali ręce. Nikt nie wiedział, w jaki sposób można pomóc Wojtusiowi. Coraz częściej słyszeliśmy, o amputacji… Po tygodniach poszukiwań okazało się, że jedynym lekarzem gotowym, by podjąć się operacji naszego syna jest sam doktor Paley.

Wojciech Biliński

Warunkiem refundacji zabiegu w Stanach przez NFZ było zaświadczenie, że w Polsce nie można Wojtkowi pomóc. Po miesiącach próśb i wielu zwątpieniach udało nam się otrzymać taki dokument. Świstek papieru, który otworzył Wojtkowi drogę do innego życia — życia na własnych nogach.
Operacja odbyła się w styczniu 2015 roku. Zabieg się udał, ale okupiony był potwornym cierpieniem Wojtusia, który odczuwał olbrzymi ból i skurcze. Nóżka była cała opuchnięta, a Wojtuś krzyczał, że nie chcę chodzić na nogach, tylko na kolankach. Nie pomagały silne środki przeciwbólowe. Jego cierpienie rozdzierało mi serce. Podczas pierwszego spaceru łzy lały się strumieniami.

W październiku, po 8 miesiącach rehabilitacji w USA, Wojtek wrócił do domu. Wszystko było wspaniałe, ale od początku wiedzieliśmy, że naszemu synkowi potrzebna będzie jeszcze jedna operacja.
W kwietniu 2016 roku spotkaliśmy się ponownie na konsultacji z dr Paleyem. Okazało się, że nie ma ani chwili do stracenia. Potrzebna była kolejna operacja stopy i to na już. Z każdym dniem rosło ryzyko zwichnięcia nogi bądź pęknięcia kości. Stópka synka wymaga natychmiastowego ratunku. Nie po to walczyliśmy o tę nóżkę tyle lat, by teraz cała praca poszła na marne.

Każdy dzień to strach o to, ile jeszcze wytrzyma stópka Wojtusia. Każdego dnia sprawdzamy jej stan, pełni lęku przed powrotem Wojtka na wózek. Tymczasem Wojtek marzy o kaloszach. O tym, żeby poskakać wreszcie w kałuży. Zrobić coś, czego mimo swoich 6 lat jeszcze nigdy w życiu nie robił. Wieczorami opowiada mi o tym, a ja siadam, całuję jego małą stópkę i płaczę, bo nie wiem, jak długo jeszcze mój synek będzie mógł chodzić…

Wojciech Biliński

Wojtek boi się operacji. Ja zresztą też. Boję się bólu i płaczu. Boję się krzyku Wojtusia, ale wiem, że ta operacja jest jedynym sposobem, by ocalić go przed kalectwem. Ludzie mają różne marzenia, ja mam tylko jedno: by mój syn znów biegał tak, jak wtedy, krótko po pierwszym zabiegu. Przekleństwem Wojtusia jest to, że wciąż rośnie. Jego nóżka wymaga ciągłej korekty, inaczej wszystkie te cierpienia pójdą na marne.

150 666,00 zł ( 61,08% )
Wsparło 4291 osób

Obserwuj ważne zbiórki