
Straciliśmy już dwóch synków, nie możemy stracić i jego❗️Pomóż Wojtusiowi w tej najtrudniejszej walce!
Cel zbiórki: leczenie, rehabilitacja i sprzęt medyczny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
3 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: leczenie, rehabilitacja i sprzęt medyczny
Aktualizacje
Wojtuś skończył 3 lata... 3 lata walki za nami, przed nami jeszcze więcej...
6 lutego Wojtuś skończył 3 lata. To był dzień świętowania... A jednocześnie dzień, w którym wracają wspomnienia najtrudniejszego czasu naszego życia. Dzień narodzin Wojtusia był jednocześnie dniem narodzin jego braci, naszych dwóch synków, których już z nami nie ma...
Czasami wciąż pojawiają się myśli - co by było, gdyby... Gdybyśmy mieli przy sobie nadal naszych trzech synków. Cieszymy się jednak, że jest z nami nasz Wojtuś, nasz trzeci muszkieter, nasz skarb - jedyny, który przeżył.

Byliśmy z Wojtusiem na kontrolnym badaniu TK w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Mamy dobre wiadomości z opisu badania: zastawka funkcjonuje prawidłowo, nie ma poszerzeń komór ani ucisku na mózg, a krwiak wchłonął się prawie całkowicie – z początkowych ok. 2 cm pozostał jedynie niewielki ślad, ok. 5 mm, który będzie pod obserwacją.
Kontynuujemy rehabilitację i ćwiczenia w domu. Wojtuś jest w dobrym nastroju, a my powoli łapiemy oddech po ostatnich miesiącach...
Kochani, dziękujemy Wam za każdą złotówkę i słowo wsparcia. I prosimy, bądźcie dalej z nami... Leczenie i rehabilitacja synka pochłaniają ogromne koszta. Dziękujemy, że jesteście z nami.
Wojtuś walczy każdego dnia - a my walczymy o niego i nigdy się nie poddamy❗️
Wojtuś powoli dochodzi do siebie w domu po operacji. Na początku bardzo bolała go głowa – to ciśnienie musiało się stopniowo wyrównać i byliśmy przerażeni, jak to się rozwinie… ale na szczęście widzimy już wyraźną poprawę. Najważniejsze jest to, że zastawka na ten moment działa prawidłowo i Wojtuś jest spokojniejszy, bardziej uśmiechnięty i częściej ma lepszy nastrój – co po tym wszystkim jest dla nas ogromną ulgą.
Niestety nadal mierzymy się z trudnościami po długiej hospitalizacji – Wojtuś bardzo schudł i obecnie musi być karmiony przez sondę. Poradnia żywienia wprowadziła bardziej kaloryczne żywienie, żeby pomóc mu odbudować masę ciała, ale jego układ pokarmowy jest jeszcze bardzo wrażliwy i trawienie bywa dla niego trudne...
Równolegle próbujemy uczyć się jedzenia na nowo – mamy zajęcia z neurologopedą w domu (na razie 2 razy w tygodniu, bo bardzo trudno znaleźć specjalistów). Szukamy też rehabilitacji domowej, najlepiej codziennej, bo Wojtuś potrzebuje regularnej pracy, a dojazdy są teraz dla niego zbyt obciążające.

4 lutego jedziemy na kontrolę do Warszawy (CZD) – Wojtuś będzie miał kontrolne TK. Nadal jest obecny krwiak, więc lekarze zdecydują, czy konieczna będzie kolejna operacja, czy będzie można go dalej obserwować.
Najważniejsze jest to, że sytuacja zagrożenia życia jest opanowana, a my pierwszy raz od dawna czujemy, że idziemy w dobrą stronę. Kochamy Wojtusia ponad wszystko i zrobimy wszystko, by zapewnić m dobre życie... Będziemy ogromnie wdzięczni za dalsze wsparcie i nagłaśnianie zbiórki, bo przed nami rehabilitacja, żywienie, opieka i dalsze leczenie Wojtusia.
Bardzo dziękuję za to, że cały czas jesteście z nami 💚 Znaczy to dla nas naprawdę bardzo dużo.
Wojtuś przeszedł operację❗️To były jedne z najtrudniejszych chwil w naszym życiu... Pomocy!
Chcieliśmy przekazać ważną aktualizację i z całego serca podziękować za dotychczasowe wsparcie. Ostatnie dni były dla nas naprawdę jednymi z najtrudniejszych w życiu...
Po wielu rozmowach, konsultacjach i długich negocjacjach zapadła decyzja, że wracamy do Polski. Tak jak pisaliśmy - lot komercyjny nie wchodził w grę ze względu na bezpieczeństwo Wojtusia. Po długich i trudnych rozmowach ubezpieczyciel zgodził się na transport odrzutowcem medycznym, z pełnym zabezpieczeniem medycznym. To była kluczowa zmiana, która pozwoliła nam podjąć decyzję o powrocie.
Przylecieliśmy w nocy i Wojtuś został natychmiast przyjęty do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. W sobotę przeszedł operację wymiany zastawki, która była konieczna ze względu na jego ciężki stan neurologiczny.

Ryzyko długiej hospitalizacji za granicą (nawet kilka miesięcy), możliwe infekcje po operacji, brak stabilnego zaplecza rehabilitacyjnego oraz ogromne koszty znacznie przekraczały nasze możliwości – także te, które zakładaliśmy przy uruchamianiu zbiórki. Najważniejsze było dla nas bezpieczeństwo Wojtusia, zarówno teraz, jak i po powrocie do kraju.
To był dla nas ogromnie ciężki, ale też pełen nadziei czas. Jesteśmy niezwykle wdzięczni za każdą formę pomocy, dobre słowo, udostępnienie i wsparcie finansowe — bez Was nie bylibyśmy w stanie przejść przez ten moment. Ta fala wsparcia dała nam siłę w momentach, kiedy naprawdę jej brakowało.
Jeśli ktoś zdecyduje się nas dalej wspierać – środki przeznaczymy na dalsze leczenie, rehabilitację i opiekę po powrocie do Polski, bo wiemy, że przed Wojtusiem wciąż długa droga. Kochamy naszego synka i zrobimy dla niego naprawdę wszystko.
Dziękujemy z całego serca za to, że jesteście z nami. Dziękujemy w imieniu swoim i Wojtusia.
Olga i Chrystian – rodzice Wojtusia
Opis zbiórki
Bardzo pilnie potrzebna jest pomoc dla malutkiego chłopczyka, który na drugim końcu świata znalazł się w bardzo poważnym stanie i pilnie potrzebuje leczenia! Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpi… Wojtuś jak najszybciej musi przejść pilną operację neurochirurgiczną. W jego obecnym stanie powrót do Polski wiąże się z bardzo dużym ryzykiem.
Jego rodzice pochowali już dwoje dzieci… Muszą zrobić wszystko, by ratować Wojtusia. Bardzo prosimy o pomoc — liczy się każda złotówka i każda minuta!

„Kochani, po raz kolejny znaleźliśmy się w sytuacji, która przerasta nasze siły. Być może niektórzy z Was pamiętają naszą historię… Kiedy po latach starań dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć trojaczki, byliśmy bardzo szczęśliwi. Niestety nie trwało to długo…
W 26. tygodniu ciąży konieczne było cesarskie cięcie, ratujące życie naszych dzieci. Michałek odszedł po jednym dniu. Piotruś żył i walczył przez 70 dni. Przeżył tylko trzeci muszkieter — Wojtuś. Nasze maleństwo, nasze szczęście. Do dziś Wojtuś zmaga się ze skutkami skrajnego wcześniactwa. Ma za sobą wiele miesięcy walki w szpitalach i ogrom operacji.

W październiku udało się zebrać środki potrzebne na terapię komórkami macierzystymi w Bangkoku. Tamtejsi specjaliści mają ogromne doświadczenie w leczeniu takich dzieci jak Wojtek, a terapia miała pomóc w odbudowie układu nerwowego i dać szansę na dalszy rozwój. Wyjechaliśmy do Bangkoku pełni nadziei, nie wiedząc, że los przygotował dla nas kolejny dramat.
Sama terapia komórkami macierzystymi przebiegła bardzo dobrze i była dla Wojtusia korzystna. Po jej zakończeniu zostaliśmy jeszcze około tygodnia w Tajlandii na spokojnej obserwacji.Niestety w tym czasie u Wojtusia rozwinęło się zapalenie płuc. Przez blisko dwa tygodnie nie udawało się skutecznie zbić wysokiej temperatury, mimo leczenia. Dopiero po przewiezieniu do bardziej specjalistycznego ośrodka zmieniono antybiotykoterapię i udało się opanować infekcję.
W trakcie pogłębionej diagnostyki wykonano szczegółowe badania obrazowe, które wykazały, że w wyniku długotrwałej gorączki oraz zaburzeń pracy zastawki doszło do nadmiernego drenażu płynu mózgowo-rdzeniowego i powstania krwiaka podtwardówkowego z uciskiem na mózg. Taki stan wymaga pilnego leczenia operacyjnego — wymiany zastawki na programowalną oraz odbarczenia (drenażu) krwiaka!

Aktualny szpital nie rekomenduje podjęcia leczenia operacyjnego na miejscu i wskazuje na konieczność powrotu do Polski. Tymczasem transport Wojtusia w obecnym stanie wiąże się z bardzo dużym ryzykiem — ze względu na ucisk w obrębie mózgu, zmiany ciśnienia podczas lotu oraz prawdopodobną konieczność międzylądowania. Bardzo boimy się o bezpieczeństwo naszego synka…
Równolegle konsultowaliśmy się z lekarzem w Polsce, który prowadzi Wojtusia od lat i zakładał mu układ zastawkowy. On również potwierdził konieczność wymiany zastawki i odbarczenia krwiaka. Otrzymaliśmy także pisemny plan leczenia i wycenę z innego, wyspecjalizowanego szpitala w Bangkoku, który jest gotowy przeprowadzić tę operację.
Wojtuś nie może czekać.
Dlatego musimy uruchomić zbiórkę, aby zabezpieczyć możliwość natychmiastowego leczenia, hospitalizacji oraz dalszej opieki. Musimy być przygotowani również na ewentualną dłuższą hospitalizację, dalsze leczenie, rehabilitację lub zakup niezbędnego sprzętu medycznego — ponieważ dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak dokładnie rozwinie się sytuacja. Zbiórka ma umożliwić szybkie podjęcie leczenia w sytuacji, gdy decyzje formalne lub organizacyjne mogą się opóźniać.
Kochani, dziękujemy za wszystko, co zrobiliście dla nas do tej pory. Jeśli tylko możecie — pomóżcie nam raz jeszcze. Tu chodzi o naszego synka, jedynego, jaki nam pozostał.
Z całego serca prosimy o pomoc.
Rodzice Wojtusia"
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
Trzymam kciuki 😘
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa5 zł