Idąc do pracy nie podejrzewasz, że może to być twój ostatni dzień. Zazwyczaj w drzwiach, na odchodne mówisz: „Wychodzę, będę po 17:00…”. Podobnie było w przypadku mojego męża Staszka. Często słyszy się o wypadkach, ale jest w nas silne przekonanie, że to dzieje się daleko i nas nie dotyczy. Nic b...