Kiedy Nysa wylała, nie zatopiła naszego domu. Zrobiły to późniejsze deszcze. Woda nie miała możliwości wniknięcia w przesiąknięte rzeką podłoże, więc przyszła do nas, niszcząc wszystko, co spotkała po drodze. Wraz z mężem próbowaliśmy zminimalizować jej skutki, za wszelką cenę tamując jej dostęp ...