Ta walka o życie Marcina trwa już 7 lat. Czasami próbuję sobie przypomnieć te wspólne chwile, które miały miejsce wcześniej. Wszelkie ówczesne troski i zmartwienia wydają się być niewinnym żartem. Tamte problemy nawet nie zasługują, żeby je tak nazywać... Dzisiaj trzymam go za rękę i już nigdy ni...