Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.
Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.
W nocy z 15 na 16 marca 2024 r. moje życie legło w gruzach jak mur, który wyburzyła kula armatnia. Obudził mnie wtedy telefon. Przyniósł najgorszą wiadomość – mój ukochany mąż, Marcin, w wieku 44 lat doznał rozległego zawału serca. Przebywał wtedy setki kilometrów od domu, w pracy, daleko od nas ...