

Gdy życie rozsypuje się w proch...
Cel zbiórki: Rehabilitacja, likwidacja barier architektonicznych, sprzęt medyczny
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Rehabilitacja, likwidacja barier architektonicznych, sprzęt medyczny
Aktualizacje
Walka o powrót Marcina do sprawności wciąż trwa!
Po ponad 2 latach od tamtego tragicznego dnia Marcin nadal intensywnie się rehabilituje w domu oraz w miarę możliwości finansowych korzysta z turnusów rehabilitacyjnych. Jego aktualny stan zdrowia i poziom sprawności wciąż wymaga pracy, aby mąż był możliwie samodzielny. Marcin ma duży problem z ręką, która jest całkowicie bezwładna oraz z lewą nogą, u której występuje niedowład. Opadająca stopa powoduje częste upadki, dlatego porusza się z pomocą drugiej osoby. Marcin, mimo wielu postępów, jakie zrobił, nie może być sam w domu, ponieważ potrzebuje pomocy w codziennych czynnościach. Cały czas jest z nim opiekunka, która pomaga mężowi, kiedy ja jestem w pracy. Sprawność intelektualna również uległa poprawie, wciąż jednak potrzebna jest stymulacja ośrodka pamięci oraz praca nad odczuwaniem emocji i ich okazywaniem.
Przed nami wiele wyzwań i ciężkiej pracy, dlatego będę wdzięczna za Wasze dalsze wsparcie, które do tej pory dodawało nam wiatru w żagle. Nie ukrywam, że trudno jest mierzyć się z tym samej, opiekując się naszym synkiem i dźwigając na swoich barkach koszty utrzymania rodziny.

Dziękuję za dotychczasową pomoc i mam nadzieję, że mimo tych finansowych wyzwań, wsparcie dobrych ludzi pozwoli Nam skupić się na powrocie Marcina do samodzielności.
Żona — Monika
Opis zbiórki
Nigdy nie przypuszczałam, że Marcinowi odbierze zdrowie jego pasja, że będzie walczyć o życie, po tym, jak los ujawni swoją brutalność...
Przyjechałam na miejsce wypadku, nie wierzą w to, co widzę. Mój mąż zawsze niezwykle ostrożny leżał w karetce, a ja jedyne co chciałam wtedy usłyszeć, to to, że to pomyłka, to nie on. Chciałam wierzyć, że bezpieczny jest gdzieś daleko, ale nie tutaj, nie na miejscu wypadku...
W szpitalu było jeszcze gorzej. Marcin był w stanie krytycznym – mógł nawet nie przeżyć... Czułam, że moje serce pękało. Rozległy krwotok wewnętrzny na skutek pękniętej wątroby, udary mózgu, wstrząs mózgu, obrzęk mózgu, połamane obie łopatki, miednica, lewa ręka – każde z tych słów zadawało mi ból. Marcin przeszedł skomplikowaną operację zszycia wątroby i usunięcia śledziony.
Gdy w końcu stan Marcina zaczął się poprawiać, przyszedł kolejny udar. Ogromny udar, który objął 2/3 prawej półkuli mózgu. To wtedy lekarze nie dawali mu szans na przeżycie, a ja nie mogłam w to uwierzyć. Czekałam na cud i ten cud przyszedł. Marcin już teraz sam oddycha, poznaje nas, a ja gdybym tylko mogła, skakałabym z radości do nieba. Teraz jeszcze bardziej wierzę w to, że mąż do nas wróci.
Jedyne co nas od tego dzieli to ogromna kwota za rehabilitację, profesjonalny sprzęt, a także przystosowanie domu do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Czuję, że już teraz jedyne czego brakuje to pieniędzy, by Marcin mógł walczyć o powrót do sprawności. Proszę, pomóż!
Żona Marcina
- Wpłata anonimowa100 zł
- Dorota100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
Dobre Miasteczko Travelking Art
- J. i W. Horodeńscy1200 zł
- Krzysztof Maksymowicz1000 zł
