By jesień życia nie oznaczała strachu o każdy dzień...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 107 osób
3 726 zł (15,44%)
Brakuje jeszcze 20 402 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Opłacenie rocznego pobytu w domu seniora

Zofia Staszewska , 95 lat

Wrocław, dolnośląskie

Starość

Rozpoczęcie: 25 Kwietnia 2019
Zakończenie: 25 Września 2019

Czy wiesz, że w twoim życiu może przyjść taki moment, w którym będziesz zdany na innych? Czas mija nieubłaganie, a ty wciąż nie jesteś w stanie przewidzieć, jak organizm zareaguje na upływ lat. Starość. Brzmi przerażająco?

Babcia ma 95 lat. Całe swoje życie poświęciła innym, zawsze była oddana, uczynna i utalentowana. Jej historia jest fascynująca, życie doświadczyło ją wielokrotnie, ale nie złamała się. Babcia urodziła się na Wołyniu, terenach, które niegdyś należały do Polski. Jako młoda dziewczyna, w 1943 r.,  musiała uciekać z ukochanego rodzinnego domu. Każdy etap swojego życia traktowała jak wartościową drogę, podczas której dowiadywała się czegoś o sobie i o innych. Wytrwale pracowała, chętnie zdobywała wiedzę. Wyróżniała się w tamtych czasach, hardym charakterem, ciekawością świata, odwagą.

Zofia Staszewska

Zawsze patrzyłam na nią z podziwem i z zapartym tchem słuchałam jej opowieści o przeszłości. Niektóre historie wprawiały mnie w osłupienie. Jestem pewna, że historia życia babci spokojnie wystarczyłaby na pasjonującą książkę. Taką, którą wiele osób wzięłaby za fikcję literacką. Okazuje się jednak, że to samo życie. Przeszłość pozostawiła na życiu babci poważne piętno.

Jeszcze kilka lat temu babcia była mistrzynią domowych, kobiecych obowiązków. Uwielbiała zajmować się wszystkim, co związane było z pielęgnowaniem domowego ogniska. Świetnie gotowała, wspaniale piekła, uprawiała rośliny w ogrodzie. Miała do tego niesamowity talent. Była doskonałym przykładem tego, że w życiu można się cieszyć z małych rzeczy, że właśnie te drobiazgi mogą być powodem szczerego uśmiechu. Babcia potrafiła też rozmawiać, godzinami słuchała, zawsze wiedziała, co powiedzieć. Nie rozpraszał jej smartfon, codzienny bieg i pogoń za ideałami. To podziwiałam w niej najbardziej, zwyczajna kobieta, pełna klasy, która swoje obowiązki zawsze traktowała poważnie, ale dla bliskich zawsze znajdowała miejsce przy stole i coś słodkiego na poprawę humoru.

Czas pędzi nieubłaganie, a babcia z czasem zaczęła chorować. Siły powoli zaczynały ją opuszczać… Nigdy o tym nie myślałam, nie brałam pod uwagę tego, że czas okaże się tak brutalnym i niepokonanym przeciwnikiem. Babcia początkowo zapominała o niewielkich kwestiach, szczegółach, którymi nie należało się przejmować. Z czasem choroba zaczęła ją coraz bardziej odbierać. Zapominała o rzeczach kluczowych, myliła osoby, nie poznawała nas. To przerażające. Spędziłam z nią wiele czasu, a niekiedy wchodząc do mieszkania miałam wrażenie, że traktuje mnie jak obcą osobę. Zabolało mnie to. Przez jakiś czas łudziłam się, że to chwilowe, że minie. Niestety, okazało się, że może być jeszcze gorzej.

Zofia Staszewska

Po śmierci jednej z córek, u której mieszkała babcia, próbowaliśmy przenieść ją do mojej mamy, jej drugiej córki, ale to okazało się niemożliwe. Mama jest po ciężkiej chorobie nowotworowej i nie jest w stanie zająć babcią. I choć widzę, że ją to boli, bo bardzo chciałaby pomóc babci, jednocześnie wiem, że nie mogę ryzykować utraty ich obu. Przez skomplikowaną sytuację babcia zamieszkała u mnie.  Zajmujemy razem jeden pokój w mieszkaniu komunalnym, które usytuowane jest w starym poniemieckim domu. Mieszkanie nie posiada dostępu do ogrzewania z sieci miejskiej. Jedynym źródłem ciepła w zimie jest piec, do którego regularnie muszę dorzucać drewno. Ciepłą wodę czerpiemy z bojlera elektrycznego.

Muszę godzić opiekę z pracą zawodową i życiem osobistym. Bywa bardzo ciężko, ale nie żałuję. Codziennie wracam z pracy do domu i otwieram drzwi trzęsącymi się rękami. Nigdy nie mam pewności, czy nie zastanę babci leżącej bez życia na podłodze, czy jeśli coś się wydarzy, zdążę wrócić na czas. Wychodzę z domu na kilka, czasem kilkanaście godzin dziennie, a babcia w tym czasie zostaje zupełnie sama… Ze swoimi myślami, problemami, chorobą. Strach przed ostatecznością, przed pogorszeniem, zaostrzeniem dolegliwości. Naszą szansą jest Dzienny Dom Seniora, gdzie babcia otrzyma nie tylko fachową opiekę, ale też nawiąże nowe znajomości ze swoimi rówieśnikami. Uśmiech... A ja zyskam… spokój, upragnioną równowagę. Babcia wreszcie będzie bezpieczna. O niczym innym nie marzę. Pobyt w takim ośrodku to ogromne koszty, których nie mogę pokryć. Potrzebuję pomocy, by zapewnić babci jesień życia wolną od zmartwień.

Moja babcia towarzyszyła mi w wieku ważnych momentach mojego życia. Jestem jej wdzięczna za każdy gest, wskazówkę, historię. Doceniajcie swoich dziadków i babcie, bo znają życie z perspektywy, o której nie mamy pojęcia. Dla mojej babci proszę o spokój i bezpieczeństwo. Ta niezwykła kobieta zasługuje na wszystko, co najlepsze. Pomóżcie nam!

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 107 osób
3 726 zł (15,44%)
Brakuje jeszcze 20 402 zł
Wesprzyj Wesprzyj