
Zosia kontra nowotwór❗️Została ostatnia nadzieja, pomocy!
Cel zbiórki: Leczenie nowotworu w Barcelonie, pobyt przy klinice
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie nowotworu w Barcelonie, pobyt przy klinice
Aktualizacje
Leczenie trwa, dochodzą kolejne koszty... Zosia walczy o życie. Wciąż potrzebna pomoc!
Otrzymaliśmy kolejny kosztorys na nadchodzące koszty leczenia! Powiększamy kwotę zbiórki, a rodzina i bliscy Zosi wciąż bardzo proszą o wsparcie...
Zosia jest na wojnie z nowotworem, ten nie daje za wygraną, nie bierze jeńców... Potrzebujemy Cię, by wygrać jej małe życie!
"Badania wykonane w marcu pokazały, że niestety przerzuty w płucach nie zniknęły, mimo intensywnego leczenia. Nie tego się wszyscy spodziewaliśmy, nie na takie wieści czekaliśmy...
Zapadła decyzja o kontynuowaniu chemioterapii, a to kolejne koszty i obciążenie dla wycieńczonego organizmu. Niestety, to też jedyna droga.
Poza cierpieniem fizycznym dochodzi także to psychiczne. Zosia rozpoczęła terapię z psychologiem dziecięcym. Do tego dochodzą problemy ze stawami, pojawiają się okresowe, silne bóle głowy.By Zosieńka mogła w miarę funkcjonować, musi przyjmować mnóstwo środków przeciwbólowych oraz nasennych.

To jeszcze mała dziewczynka, która nie powinna tego wszystkiego czuć, doświadczać... W jej oczach nie widzę już beztroskiej radości dziecka. Jest taka świadoma, poważna... Nowotwór sprawia, że dzieci za szybko dorastają. Zabiera im dzieciństwo bezpowrotnie.
Prosimy o pomoc, by nie zabrał całego życia..."Dramatyczna sytuacja na onkologii!
Stan Zosi nieoczekiwanie się pogorszył – została zabrana do szpitala przez karetkę! Okazało się, że przyczyną był rotawirus! Infekcja bardzo osłabiła wykończony leczeniem organizm córeczki.
Zosia nie ma odporności. Każda infekcja może zakończyć się tragicznie! Wysoka temperatura, osłabienie, wymioty... Walka trwa, lekarze podłączyli ją do kroplówki, która przez 24 h na dobę płynie do żył, by wzmocnić Zosię.

Chemia została przerwana. Przy tak złych wynikach jej dalsze podawanie oznaczałoby właściwie wyrok. Moja córeczka mogłaby tego nie wytrzymać...
Bardzo prosimy, trzymajcie mocno kciuki za Zosieńkę, wyślijcie nam dobre myśli, pomódlcie się. W naszym życiu jest tylko strach... Strach przed nowotworem i śmiercią, ale też strach o rodzinę, która czeka na nas w Ukrainie. Tam trwa teraz wojna...

My w Barcelonie jesteśmy bezpieczne, przynajmniej jeśli chodzi o działania zbrojne. Tutaj jednak toczy się wojna o życie, a przeciwnikiem jest nowotwór...
Bardzo prosimy, bądźcie z nami.
MamaZwiększenie kosztów leczenia! Zosia walczy o życie, pomóż❗️
Jesteśmy w klinice w Barcelonie, gdzie trwa leczenie ratujące życie. Możemy być tu tylko dzięki Wam – ludziom o wielkich sercach, którzy nie pozostali obojętni na nasz dramat…
Zosia toczy bój z nowotworem. Walka nie jest łatwa… Niestety, doszły kolejne koszty. Dostaliśmy nową wycenę leczenia, musimy zwiększyć kwotę zbiórki…

Okazało się, że wskutek wcześniejszego leczenia w naszym kraju, Zosia ma teraz ogromne problemy z zębami. Ból był okrutny, lekarze musieli interweniować. Zosia przeszła operację w znieczuleniu ogólnym, usunięto jej dwa zęby.
Dodatkowo, ponieważ przerzutu do wątroby nie zareagowały na wdrożone leczenie zgodnie z oczekiwaniami, lekarze zdecydowali o dodatkowych cyklach chemioterapii. Tego wszystkiego nie obejmował pierwotny kosztorys.

Zosia czuje się bardzo kiepsko… Ma nudności i brak apetytu. Ma też podwyższone ciśnienie. Moja córeczka straciła jedną nerkę, organizm cały czas uczy się funkcjonować z tylko jedną pracującą.
Na szczęście mamy też dobre wiadomości. Rehabilitacja przynosi rezultaty, stawy zaczęły pracować i mniej już dokuczają Zosi! Każdy zabrany ból to więcej sił na dalszą walkę z nowotworem. Ciągle wierzymy, że wygramy i w końcu wrócę ze zdrową już córeczką do domu…
Prosimy, bądźcie z nami…
Opis zbiórki
Tuląc wymęczone ciało mojej córeczki, błagam o pomoc, o ratunek… Nie ma we mnie już żadnych oporów czy wstydu, że muszę prosić. Proszę całym sercem, bo moje dziecko umiera! 16 października powinnyśmy już być w Hiszpanii, gdzie zacznie się leczenie ratujące życie Zosi! O ile zdążymy zebrać taką gigantyczną sumę… Błagam, pomóż!
Moja piękna, ukochana córeczka Zosia ma dopiero 5 lat. Latem stan jej zdrowia zaczął się nagle pogarszać. 17 sierpnia zdiagnozowano guza Wilmsa z przerzutami do obu płuc i wątroby. Wystarczyła sekunda, tych kilka słów od lekarza, by wszystko przestało się liczyć. Czułam, że wpadam do jakiejś otchłani, jakby ktoś wyssał ze mnie w jednej chwili całą radość i wszystkie dobre wspomnienia. Pozostała tylko rozpacz...

Po biopsji w znieczuleniu ogólnym, pierwszej w życiu Zosi, ale niestety nie ostatniej, zdiagnozowano raka czwartego stopnia nerki lewej. Powiedzieć, że to był szok, to nic nie powiedzieć. Byliśmy zmiażdżeni…
W dniu 30.08.2021 po diagnostyce przepisano nam protokół leczenia, zgodnie z którym przechodzimy 6 sesji chemioterapii w Czernihowie.
Pierwsza chemioterapia przyniosła nam straszne nudności, dziecko cały czas wymiotowało, stawało się słabe na naszych oczach. Nie tylko rak wysysał z niej życie, ale także wyniszczające leczenie, które jest jak wyścig – kto pierwszy się mu podda? Moja malutka córeczka, czy nowotwór?
Po dwóch cyklach chemii Zosia straciła 5,5 kg. Teraz waży zaledwie 18 kg, jest maleńka i krucha jak ptaszek. Aż trudno mi uwierzyć, ile wytrzymała i jak jeszcze wiele będzie musiała znieść…

Po trzeciej serii chemii pojawiły się silne bóle brzucha. Żadne standardowe leki przeciwbólowe już nie działają, pozostały tylko te najsilniejsze… Córeczka ledwo chodzi. Gaśnie w oczach, a ja z rozpaczy mam ochotę wydrzeć swoje serce. Oddałabym życie za córkę i tak bardzo boli mnie to, że nie mogę! Że to ona umiera, a nie ja…!
24 września, dzień po kolejnej chemii, Zosia trafiła na intensywną terapię. Na skutek apatii pokarmowej rozwinęły się drgawki i kryzys nadciśnieniowy… Następnego dnia przywieziono nas karetką do innego szpitala, bo nie udało się zredukować ciśnienia w ciągu nocy. Kolejne dni były koszmarem. Napady drgawkowe się powtarzały. Na skutek jednego z nich Zosia przestała oddychać…
Ciężko mi o tym mówić, ciężko znów wracać do wydarzeń sprzed kilku dni. Jeszcze trudniej było jednak być obok, patrzeć, jak z własnego dziecka uchodzi życie i nie móc zrobić absolutnie nic! Mogłam tylko modlić się, by Zosia wróciła, by się nie poddawała...

Na nasze wołanie o pomoc odpowiedział szpital w Hiszpanii (Barcelona). Tam Zosia ma większe szanse na przeżycie, na skuteczną terapię i wyleczenie! U nas nie ma na to żadnej nadziei… Niestety, musimy zebrać gigantyczną kwotę w bardzo krótkim czasie! Nowotwór nie czeka, zabija mi dziecko…
Zosia dopiero zaczyna żyć. Jak pozwolić jej odejść, jak mam bezradnie patrzeć na jej ogromne cierpienie!? Bardzo często ją przytulam. Pod dłońmi czuję jej wychudzone ciało, a ustami całuję łysą główkę. Tulę ją, jakbym desperacko próbowała ją przy sobie zatrzymać, szczelnie oddzielić od świata, tak, by została ze mną na zawsze, by nie zabrał mi jej nowotwór… Błagam, pomóż…
Julia, mama Zosi
- Wpłata anonimowa10 zł
- Andrzej20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę ❤ Ratujemy Zosię ❤
- Wpłata anonimowa3 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę ❤ Ratujemy Zosię ❤