
Zosia nie może czekać na ratunek! Potrzebuje go już teraz!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Aktualizacje
Tętniak w serduszku Zosi rośnie❗️
Kochani,
przychodzimy do Was z nowymi informacjami na temat stanu zdrowia naszej Zosi. Niestety, wciąż jesteśmy w zawieszeniu. Czekamy na przyjęcie do szpitala na badania, jak co pół roku. Tym razem jest nam jeszcze trudniej, bo wiemy, że coś się zmieniło… I to nie na lepsze.
Tętniak w serduszku Zosi urósł. Lekarze zdecydowali o zmianie leków i zwiększeniu dawek, ale na ten moment to wszystko, co możemy zrobić. Na dalsze, konkretne decyzje musimy poczekać do hospitalizacji.

Nasza córeczka miała już iść do przedszkola. Tak bardzo na to czekała... Niestety, na razie to niemożliwe. Dopóki nie będzie wiadomo, jakie leczenie zostanie wdrożone, musimy mieć ją ciągle na oku.
Bardzo się boimy, że może zapaść decyzja o operacji. W końcu, w maleńkim serduszku Zosi jest tykająca bomba. Tętniak znajduje się między prawą a lewą komorą. Widzimy, że córka coraz gorzej sobie radzi, bardzo szybko się męczy, nie ma siły chodzić, bolą ją nóżki.
Pobyt w szpitalu miał być już wcześniej, ale przez ciągle nawracające infekcje wszystko się przesuwa. Każdy dzień to dla nas ogromny stres w oczekiwaniu na to, co przyniosą badania. Dziękujemy, że jesteście i razem z nami walczycie o przyszłość Zosi.
Rodzice Zosi
Zosia wciąż potrzebuje wsparcia!
Drodzy,
jesteśmy już po kontroli u kardiologa, lekarza prowadzącego Zosię, niestety, nie jest dobrze... Druga komora serduszka musi być dalej leczona. Zosia będzie cały czas pod kontrolą kardiologiczną. Musi odbyć dalszą diagnostykę pod każdym kątem. Pilnujemy każdy oddech córeczki, aby mieć pewność, że nie dzieje się nic niepokojącego.
Środki na leczenie córeczki kończą się w zatrważającym tempie, dlatego Wasze wsparcie wciąż jest dla nas na wagę złota!
Rodzice

Opis zbiórki
PILNE! Maleńkie serduszko Zosi woła o ratunek! Potrzebne kosztowne leczenie i rehabilitacja! Prosimy, usłyszcie nasze dramatyczne wołanie o pomoc...
------
Nie wiedzieliśmy, że Zosia urodzi się chora. W żaden sposób nie mogliśmy się z tym oswoić, przygotować do walki… Diagnoza spadła na nas zupełnie niespodziewanie i wywróciła wszystko do góry nogami…
21 lipca 2021 roku – tego dnia na świcie pojawiła się nasza malutka, kochana i wspaniała córeczka. Spełnienie naszych marzeń i dopełnienie dużej, ośmioosobowej rodziny. Zosia ma sześcioro rodzeństwa, które z niecierpliwością wyczekiwało jej przyjścia na świat.
Wiedzieliśmy, że nasze życie się zmieni, ale czegoś takiego nie mogliśmy przewidzieć... Kiedy córeczka się urodziła usłyszeliśmy, że jest zupełnie zdrowa! Byliśmy bardzo szczęśliwi. Niestety, ta radość została nam szybko zabrana. Niecałą dobę po narodzinach Zosi jej saturacja drastycznie spadła, przez co pilnie przetransportowano ją do innego szpitala. Tam grunt osunął nam się spod stóp...

Dowiedzieliśmy się, że serduszko Zosi jest śmiertelnie chore! Lekarze zdiagnozowali u niej wrodzoną wadę rozwojową pod postacią serca trójprzedsionkowego prawego z hipoplazją, a także ubytkami przegrody międzyprzedsionkowej i międzykomorowej. Byliśmy przerażeni! Słowa, które słyszeliśmy brzmiały jak wyrok. Trudno opisać słowami to, co czuje rodzic, kiedy dowiaduje się, że jego dziecko jest tak poważnie chore... Świat rozpada się na milion kawałeczków.
Kolejne dni pamiętam jak przez mgłę. Usta Zosi robiły się coraz bardziej sine, saturacja spadała, a serduszko nie miało siły pracować... Wiedziałam, że tylko operacja może uratować nasze dziecko!
W trybie pilnym Zosia została przetransportowana samolotem do Warszawy, gdzie 17 sierpnia przeszła skomplikowaną operację zamknięcie ubytku międzyprzedsionkowego łatką tkankową...

Choć operacja była bardzo poważna, zakończyła się powodzeniem. Zosia dzielnie walczyła. Z każdym dniem pokazywała nam, jak bardzo chce żyć. Jej stan powoli się stabilizował. Ona odzyskiwała siły, a my nadzieję, że wszystko się ułoży...
Po dwóch miesiącach w końcu mogliśmy wrócić do domu. I choć bardzo się cieszyliśmy, że znów jesteśmy wszyscy razem, wiedzieliśmy, że to dopiero początek. Lekarze jasno określili, że potrzebne będą kolejne zabiegi i dalsze leczenie...
Już teraz nasze życie toczy się wokół ciągłych kontroli i wizyt u specjalistów. Regularnie jeździmy do Gdańska czy Elbląga wykonywać echo serca, spotykamy się z neurologiem, audiologiem, a także robimy wyczerpujące badania....

Niestety, nasze oszczędności są już na wyczerpaniu, a koszty nieustannie rosną – dojazdy do szpitali, wszelkie konsultacje, rehabilitacje, leki... Wydatków wciąż przybywa...
Zrobimy wszystko, by serduszko naszej córeczki było bezpieczne, by biło jak najdłużej. Dlatego właśnie jesteśmy tu i prosimy Cię o pomoc. Wierzymy, że z Waszą pomocą będziemy w stanie uratować maleńkie serduszko Zosi.
Rodzice
- Łukasz10 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
