
Zosia potrzebuje operacji serduszka❗️
Cel zbiórki: Operacja w klinice w Rzymie, pobyt, przelot
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Operacja w klinice w Rzymie, pobyt, przelot
Aktualizacje
Musimy poprawić serduszko Zosi❗️
Od poprzedniej zbiórki minęło 9 lat! Wada serca z która Zosia przyszła na świat i która w kilka dni miała nam ją zabrać, okazała się przez te lata jedynie mglistym wspomnieniem.

Normalne, szczęśliwe życie – na tym skupiliśmy się najbardziej i co tu dużo mówić, wychodzi nam to idealnie. Zosia wyrosła na silną i uroczą dziewczynkę, która cieszy się z życia od rana do wieczora! O operacji serca przypominała tylko blizna i kontrole, na które musimy się stawiać. Tak było do tej pory...
Podczas jednej z takich wizyt okazało się, że Zosia wymaga cewnikowania serca, bo jedna tętnica jest zbyt wąska. Życie... Gdzieś z tył głowy pozostawała taka ewentualność, ale podczas zabiegu wyszło coś o wiele poważniejszego...
Badanie rezonansem wykazało dużą niedomykalność zastawki, którą trzeba natychmiast wymienić!
Stanęliśmy przed bardzo ważnym dylematem! Wymiany zastawki w sercu można dokonać na dwa sposoby. Podczas zabiegu cewnikowania i podczas operacji. Ten pierwszy sposób jest zdecydowanie mniej inwazyjny, ale nie możemy tego zrobić w Polsce. Zosia jest zbyt mała – waży zaledwie 25 kilogramów.

Zaczęliśmy szukać możliwości w Europie i udało się! W Rzymie wykonają wymianę zastawki, podczas zabiegu cewnikowania serca. Musimy jednak jak najszybciej zebrać pieniądze!
Kolejny raz zwracamy się do was z gorącą prośbą o pomoc. Lekarze w Polsce mówią, że zabieg trzeba wykonać na już! Mamy kosztorys, wiec kolejny raz zaczynamy walkę o zdrowie naszej Zosi! Prosimy o udostępnienia i każdą możliwą pomoc! Dzięki Wam Zosia żyje i to dzięki Wam będzie żyła i cieszyła się tym życiem dalej!
–––––––––––––
Historię pierwszej walki o życie Zosi znajdziesz niżej ⬇️
Opis zbiórki
Zosia miała się urodzić i żyć tylko trzy dni… Los okazała się łaskawy, a tamte chwile mamy już dawno za sobą...
Mama Zosi, w połowie ciąży, wykonała badania prenatalne. Prawdopodobieństwo wystąpienia wady genetycznej, to 1/6000. To bardzo mało. Ufff…uczucie ulgi. Dla pewności jeszcze wykonano test surowicy. Uznano, że rodzice mogą spać spokojnie. W takiej świadomości pozostali na kolejne kilka miesięcy.
32 tydzień. Okazuje się, że maluszek zaczyna spieszyć się z przyjściem na świat. Podano sterydy, ale… podczas badań pojawiły się też pewne wątpliwości. W grę wchodziła wada serca. Diagnozę potwierdzono. Do wady serduszka doszła informacja o 21 chromosomie. Maluch urodzi się z Zespołem Downa. Rodzice usłyszeli słowa, które po dziś dzień bardzo bolą: „Jest to wada letalna. Państwa dziecko będzie żyło trzy dni, no może pięć. Wtedy jego serce przestanie bić”… Rodzice przez pięć kolejnych tygodni żyli w przekonaniu, że tak właśnie będzie. Że ich dziecko urodzi się po to, aby mogli je przywitać, przytulić…i pożegnać.

Zosia urodziła się w niedzielę. Dzień jej odejścia w przybliżeniu wyznaczono na środę… potem przesunięto na piątek. Mama na własne życzenie wypisała się z porodówki, aby móc spędzić z nią całe życie. Życie, które liczone miało być w godzinach. Przypadek Zosi pokazuje, że nawet najmądrzejsi potrafią się pomylić. Zosia zaskoczyła wszystkich i w piątej dobie życia razem z rodzicami po prostu wyszła do domu.
Wada serca jest częstym towarzyszem Zespołu Downa. I Zosię ten scenariusz nie ominął. Dzięki Wam udało się zoperować Serduszko Zosi i odczarować wyrok, który ciążył na niej od dnia narodzin! Armia ludzi o wspaniałych sercach wsparła to jedno małe serduszko, by mogło bić, żyć i cieszyć się tym życiem!
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Anonimowa Pomagaczka5 zł
- Anonimowa Pomagaczka5 zł
- Anonimowa Pomagaczka5 zł
- Anonimowa Pomagaczka5 zł