

21 lat i chłoniak - Zuzia walczy o życie❗️Potrzebna pomoc w walce z chorobą❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Zuzi
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Zuzi
Opis zbiórki
Mam na imię Zuza, mam 21 lat i toczę właśnie najważniejszą walkę swojego życia. Jeszcze pół roku temu nie miałam pojęcia, że przyjdzie mi mierzyć się z chorobą nowotworową... Że będę walczyć o życie w szpitalu, że przeżyję trzykrotną reanimację, chemioterapię i liczne powikłania... Niestety tak wygląda moja rzeczywistość.

Trafiłam do lekarza ze zgrubieniem na szyi, które okazało się mocno powiększonym węzłem chłonnym. Poza tym nie miałam żadnych objawów... Wróciłam z wakacji, czułam się świetnie, funkcjonowałam zupełnie normalnie. Myślałam, że zgrubienie to wynik przeciążenia albo przewiania... Szczęście w nieszczęściu, trafiłam na panią doktor, która od razu wiedziała, z czym się mierzymy... Dostałam natychmiastowe skierowanie na SOR z podejrzeniem chłoniaka.
To był dla mnie ogromny szok... Przecież czułam się naprawdę dobrze, nie miałam praktycznie żadnych objawów, a tu choroba nowotworowa?! Niestety biopsja węzła chłonnego potwierdziła najgorsze... Był strach, były łzy. Zaczęło się mnóstwo badań, a wraz z nim walka o życie... Okazało się, że choruję na Chłoniaka Hodgkina w stadium IV (zaatakowane są węzły chłonne szyi i śródpiersia oraz skupiska w tłuszczu przysercowym).

Z osoby, która strasznie bała się igieł, stałam się pacjentką onkologiczną... Musiałam w krótkim czasie przejść naprawdę dużo. Przed rozpoczęciem leczenia onkologicznego przeszłam pobieranie komórek jajowych, bo chemioterapia niestety uszkadza płodność. Kilka dni po punkcji rozpoczęłam pierwszy cykl bardzo agresywnej chemii połączonej z immunoterapią...
Niestety chemia mnie nie oszczędza, mam chyba wszystkie możliwe skutki uboczne... Ze względu na kiepskie wyniki kolejne cykle trzeba było przesuwać. Niestety skutkiem ubocznym chemioterapii jest m.in. zakrzepica... Na przełomie grudnia i stycznia zaczął dokuczać mi ból nogi, początkowo wykluczono zakrzepicę... Zemdlałam w szpitalu i ostatkiem sił zdołałam wezwać pomoc. Okazało się, że zakrzepica doprowadziła do zatorowości płucnej oraz zatrzymania krążenia. Reanimowana byłam aż trzy razy....
Obudziłam się na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej, gdzie leżałam przez tydzień... Potem z powrotem musiałam uczyć się chodzić, bo moje mięśnie były bardzo słabe. Wymagałam pomocy niemal w każdej czynności... Do końca życia muszę być pod opieką chirurga naczyniowego oraz kardiologa.

Dużo już za mną, a jeszcze wiele przede mną - muszę przejść jeszcze kilka cykli chemii, potem czeka mnie badanie PET i prawdopodobnie kolejne cykle naświetlań w ramach radioterapii. Walczę. Jestem na trzecim roku studiów z zarządzania, chcę skończyć studia razem z przyjaciółkami, zdać licencjat... Chcę dalej uczyć się i żyć.
Leki, które muszę przyjmować ze względu na skutki uboczne, są niestety bardzo drogie. Biorę leki kardiologiczne, na wątrobę, suplementy... Czasami zostawiam w aptece setki złotych. Wizyty do specjalistów, nawet w trybie pilnym, są na za 1.5 roku - nie mogę czekać aż tyle, dlatego muszę chodzić prywatnie. Nie brakuje mi sił, by walczyć, ale w tej walce potrzebuję wsparcia.
Za każdą wpłatę, za każde słowo wsparcia będę naprawdę wdzięczna. Ogromnie wiele dla mnie znaczą. Dziękuję z całego serca za pomoc.
Zuzia
- Ryszard U.50 zł
Zuza będzie dobrze , trzymaj się. Pozdrawiam Ryszard
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł