
Synek pielęgniarki walczy o życie❗️Ratuj Dominisia!
Cel zbiórki: Terapia genowa, konsultacje zagraniczne, rehabilitacja, sprzęt, przelot i pobyt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
37 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Monikawspiera już 9 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 6 miesięcy
- Paweł Winiarkiwspiera już 6 miesięcy
Cel zbiórki: Terapia genowa, konsultacje zagraniczne, rehabilitacja, sprzęt, przelot i pobyt
Aktualizacje
Boimy się bardziej niż kiedykolwiek... Prosimy, pomóż nam❗️
Piszemy te słowa ze ściśniętym sercem. Każde słowo kosztuje nas bardzo wiele, ale nie możemy się poddać. Na zbiórce mamy 20%, a my coraz bardziej boimy się, że nie zdążymy zebrać potrzebnej kwoty. Nie potrafimy opisać, jak wygląda życie, gdy każdego dnia towarzyszy Ci strach o własne dziecko. Gdy zasypiasz z lękiem i budzisz się z tą samą myślą.
Najbardziej przeraża nas jedno... Boimy się, że któregoś dnia Dominiś po prostu się nie obudzi.
To nie jest strach, który mija. On jest z nami każdego dnia. Patrzymy na naszego synka, uśmiechamy się do niego, przytulamy go najmocniej, jak potrafimy, a w środku rozpaczliwie walczymy z myślą, że czas może skończyć się szybciej, niż jesteśmy gotowi to przyjąć.
Dlatego dziś prosimy Was o pomoc z całego serca. Nie dla nas. Dla Dominisia. Dla jego życia. Dla jego przyszłości.
Jeśli możecie, prosimy o choćby najmniejszą wpłatę. Jeśli nie możecie pomóc finansowo, błagamy – udostępnijcie ten apel. Jedno kliknięcie może sprawić, że nasza prośba dotrze do osoby, która odmieni los naszego synka.
Nie chcemy za miesiąc powiedzieć sobie, że zabrakło czasu. Nie chcemy żyć z myślą, że mogliśmy zrobić więcej. Dziękujemy każdemu, kto jest z nami. Każdemu, kto wierzy w Dominisia i daje nam siłę, by walczyć dalej.
Z całego serca...
Rodzice Dominisia
Ratując jedno dziecko, tracimy drugie...
Prawie rok walczymy o życie Dominika. Każda nasza myśl, każdy telefon, każda wiadomość i każda nieprzespana noc mają jeden cel – uratować naszego synka. Dzieje się coś, czego bardzo się baliśmy – zaczynamy tracić Milenkę.
Nie dlatego, że przestaliśmy ją kochać. Nie dlatego, że jest dla nas mniej ważna. Wręcz przeciwnie. Ale doba ma tylko 24 godziny, a choroba Dominika i praca nad zbiórką zabierają nam wszystkie siły.

Milenka już nie prosi o przytulenie. Coraz częściej schodzi nam z drogi. Nie przerywa rozmów. Nie domaga się uwagi. Jakby nauczyła się, że mama i tata są zajęci ratowaniem życia brata.
Tak rodzi się „szklane dziecko” – dziecko zdrowe, które żyje w cieniu chorego rodzeństwa. Tak ciche, grzeczne i niewidoczne, że dorośli zaczynają patrzeć przez nie jak przez szkło.

Pęka nam serce, gdy widzimy, jak nasza córeczka tak bardzo dorosła za wcześnie. Jak wiele emocji chowa w sobie, żeby nie dokładać nam kolejnego ciężaru.
Zbiórka to tak naprawdę praca na cały etat... Jest nam naprawdę ciężko. Dziś prosimy Was nie tylko o pomoc dla Dominika. Prosimy też o zrozumienie. Bo walcząc każdego dnia o jedno dziecko, coraz częściej czujemy, że tracimy drugie. A żadne dziecko nie powinno czuć się niewidzialne.
Marzymy o dniu, gdy na zbiórce pojawi się 100%, gdy w końcu będziemy mogli odetchnąć... Skupić się na naszych dzieciach i dać im tyle uwagi, ile potrzebują. Każda wpłata to dla nas ogromne wsparcie.
Rodzice Dominika i Milenki
Jestem pielęgniarką, a nie mogę uratować własnego synka... Błagam, ratuj Dominika!
Mam na imię Żaneta i jestem pielęgniarką. Każdego dnia wspieram pacjentów, którzy walczą o oddech, o kolejną minutę życia. Nigdy nie sądziłam, że będę musiała błagać o życie własnego dziecka...
W pracy widzę ludzi podłączonych do respiratorów, słyszę jednostajny dźwięk maszyn, które oddychają za nich. Trzymam ich za ręce, kiedy odchodzą. Jestem przy nich wtedy, gdy gaśnie wszystko…
Często myślę o przyszłości i jestem przerażona... Wyobrażam sobie, że wchodzę do szpitalnej sali i zamiast pacjenta widzę swojego synka podłączonego do respiratora. Nie może powiedzieć do mnie ani słowa, ale widzę w jego oczach, jak bardzo jest przerażony. A ja nie mogę nic zrobić... Mogę tylko czekać na jego śmierć.

Mój synek ma 2 latka i bez leczenia nie dożyje dorosłości. Śmiertelna choroba pewnego dnia mi go odbierze. Dominik będzie odchodził powoli, w bólu i cierpieniu, w pełni świadomy tego, co się dzieje. Dystrofia mięśniowa Duchenne'a zamienia jego życie w powolne umieranie.
Całe życie pomagałam innym. Byłam przy łóżkach pacjentów, gdy najbardziej potrzebowali wsparcia. A dziś… nie potrafię pomóc własnemu dziecku, bo nie stać mnie na terapię genową, która może go uratować.
Dlatego piszę dziś do Ciebie z nadzieją, że pomożesz mi uratować mojego maleńkiego synka... Błagam Cię jako mama, jako pielęgniarka – nie zostawiaj nas...
Żaneta Granecka, mama Dominisia
Opis zbiórki
Byliśmy szczęśliwą rodziną… Mieliśmy już córeczkę, a gdy na świecie pojawił się Dominiś, czuliśmy, że mamy już wszystko… Nie spodziewaliśmy się, że spotka nas taka tragedia…
Dominiś miał 4 miesiące, kiedy trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Próby wątrobowe wyszły podwyższone. Po zaledwie 2 miesiącach synek po raz kolejny zachorował, a wyniki badań zaniepokoiły lekarzy. Skierowano nas do Centrum Zdrowia Dziecka.

Nie miałam już złudzeń… Jestem pielęgniarką, wiedziałam, o czym mogą świadczyć takie wyniki… Zostaliśmy przyjęci na oddział, wykonaliśmy kolejne badania i wtedy neurolog powiedział nam, że najpewniej to dystrofia mięśniowa Duchenne’a.
Badania genetyczne potwierdziły diagnozę. Spodziewaliśmy się takiego wyniku, ale zawsze w człowieku jest ostatni skrawek nadziei… Nie udało się… Nasz synek jest śmiertelnie chory.
DMD odbiera po kolei wszystkie mięśnie. Osłabia nóżki, rączki… Chłopcy w wieku 10 lat siadają na wózek inwalidzki. Później już tylko leżą podłączeni do respiratora i czekają na powolną, bolesną śmierć…

Nie możemy się na to zgodzić. Nie możemy pozwolić, żeby to wszystko spotkało naszego ukochanego synka. Niestety, jedyny ratunek jest poza naszym zasięgiem… Dlatego nie mamy wyjścia – musimy błagać Cię o pomoc.
Będziemy wdzięczni za nawet drobny gest… Za wpłatę, za udostępnienie zbiórki. Musimy zrobić wszystko, by Dominiś mógł mieć szczęśliwe dzieciństwo. By mógł żyć.
Żaneta i Marcin, rodzice

➡️ Licytacje dla Dominisia (otwiera nową kartę)
➡️ FB Dominik kontra DMD (otwiera nową kartę)
➡️ TikTok dominik.kontra.dmd (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram Dominisia (otwiera nową kartę)

- Mariusz20 zł
- Edi20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Ostatnia szansa dla Dominika
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Ostatnia szansa dla Dominika
