

PILNE ❗️Walczymy o życie naszego synka❗️Ratuj Dominisia!
Cel zbiórki: Terapia genowa, konsultacje zagraniczne, rehabilitacja, sprzęt, przelot i pobyt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
10 Stałych Pomagaczy
Dołącz- Monikawspiera już 3 miesiące
- Michalina Pwspiera już 3 miesiące
- Agnieszka Nareckawspiera już 2 miesiące
Cel zbiórki: Terapia genowa, konsultacje zagraniczne, rehabilitacja, sprzęt, przelot i pobyt
Aktualizacje
Urodziny w cieniu tragedii... Prosimy, pomóż naszemu synkowi.
W styczniu Dominiś skończył 2 latka. Dla nas to też dwa lata walki o jego życie. Nigdy nie zapomnimy dnia, gdy dowiedzieliśmy się o chorobie synka. Dziś robimy wszystko, by Dominik mógł żyć. Prosimy z całego serca – pomóż nam go uratować!
Ostatnie dni są dla nas bardzo trudne. Dominiś kuleje na jedną nóżkę, a za tym jednym, bolesnym krokiem kryje się ogrom cierpienia, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Jego choroba wciąż nie ustępuje. Każdy dzień to walka – z bólem, z osłabieniem, z brakiem stabilności. Ten widok łamie nam serca…

Przy DMD upadki są częste... To właśnie przez nie Dominik dziś zmaga się z bólem i problemem z chodzeniem. Ten krok kosztuje go więcej, niż możemy sobie wyobrazić. A mimo to on się nie poddaje. Idzie dalej.
Nasz synek nie wie, jak wygląda życie bez bólu. Dlatego dziś prosimy – pomóżcie Dominikowi.
Każde wsparcie, każda udostępniona informacja, każde dobre słowo ma znaczenie. Razem możemy mu pomóc i zebrać na terapię, która może uratować jego życie.
Rodzice Dominisia
Nasz synek jest śmiertelnie chory. Ile Świąt będzie dane nam spędzić razem?
Kiedy Wy usiądziecie przy wigilijnym stole, my będziemy czuwać przy łóżku naszego syna. Będziemy trzymać Dominika za rękę i modlić się, żeby ta noc była spokojna. Żeby nie bolało...
Gdy będziecie składać sobie życzenia o zdrowiu, pracy i marzeniach, my wypowiemy tylko jedno ciche i drżące – żeby nasze dziecko przeżyło.
Kiedy na Waszych talerzach pojawią się wigilijne pyszności, Dominik połknie kolejną garść leków. Choroba nie robi przerw – nawet w Boże Narodzenie.
To będą Święta inne niż wszystkie. Nie będą radosne, a w naszych sercach nie zapanuje spokój. Ale za to będą z miłością, która trzyma nas na nogach. Bo jeszcze jesteśmy razem. Jeszcze w komplecie…

Każdego dnia zadajemy sobie te same pytania, które rozdzierają serce rodzica:
Czy uda nam się zebrać pieniądze na leczenie? Czy nasz synek będzie mógł żyć?Nie mamy odpowiedzi. Mamy tylko strach i nadzieję, że nie zostaniemy z tym wszystkim sami. Dlatego dziś, jako rodzice, prosimy Was z całego serca: pomóżcie nam ratować naszego syna.
Jeśli możecie – podzielcie się z nami symboliczną złotówką. Dla nas to szansa, że Dominik będzie żył, dorastał, śmiał się i jeszcze wiele razy usiądzie z nami przy wigilijnym stole.
Rodzice Dominika
Zrozpaczona mama Dominika błaga o pomoc! Zobacz filmik i pomóż jej uratować synka!
Niestety nie mam dobrych informacji. Ostatnio u Dominika pojawiły się problemy z serduszkiem. Kiedy to usłyszałam, świat dosłownie zatrzymał się w miejscu. Jesteśmy przerażeni…
Czuję, jakby choroba coraz mocniej próbowała wyrwać nam synka z rąk, a my stoimy bezradni, bo nie mamy środków, by go chronić. Nie mamy nawet miliona... A przecież potrzebne jest o wiele więcej, by rozpocząć realną walkę o przyszłość Dominisia. Patrzę na licznik zbiórki i serce pęka mi jeszcze bardziej – w takim tempie nie uda nam się uratować naszego synka…
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a nie daje czasu na wahanie. Dzieci z tą chorobą około 10. roku życia tracą pełną sprawność… Siadają na wózek, choć jeszcze tak niedawno biegały, śmiały się i wierzyły, że mogą wszystko. A później jest tylko trudniej. Postęp choroby to coś, czego żaden rodzic nie potrafi zaakceptować, choć musi codziennie patrzeć jej w oczy.
Chciałabym móc po prostu przytulić Dominika i obiecać mu, że wszystko będzie dobrze. Że mama z tatą zrobią wszystko, że go uratują. Tylko jak spełnić tę obietnicę, kiedy brakuje nam pieniędzy? Proszę z całego serca, pomóż nam...
Żaneta Granecka, mama Dominisia
Opis zbiórki
Byliśmy szczęśliwą rodziną… Mieliśmy już córeczkę, a gdy na świecie pojawił się Dominiś, czuliśmy, że mamy już wszystko… Nie spodziewaliśmy się, że spotka nas taka tragedia…
Dominiś miał 4 miesiące, kiedy trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Próby wątrobowe wyszły podwyższone. Po zaledwie 2 miesiącach synek po raz kolejny zachorował, a wyniki badań zaniepokoiły lekarzy. Skierowano nas do Centrum Zdrowia Dziecka.

Nie miałam już złudzeń… Jestem pielęgniarką, wiedziałam, o czym mogą świadczyć takie wyniki… Zostaliśmy przyjęci na oddział, wykonaliśmy kolejne badania i wtedy neurolog powiedział nam, że najpewniej to dystrofia mięśniowa Duchenne’a.
Badania genetyczne potwierdziły diagnozę. Spodziewaliśmy się takiego wyniku, ale zawsze w człowieku jest ostatni skrawek nadziei… Nie udało się… Nasz synek jest śmiertelnie chory.
DMD odbiera po kolei wszystkie mięśnie. Osłabia nóżki, rączki… Chłopcy w wieku 10 lat siadają na wózek inwalidzki. Później już tylko leżą podłączeni do respiratora i czekają na powolną, bolesną śmierć…

Nie możemy się na to zgodzić. Nie możemy pozwolić, żeby to wszystko spotkało naszego ukochanego synka. Niestety, jedyny ratunek jest poza naszym zasięgiem… Dlatego nie mamy wyjścia – musimy błagać Cię o pomoc.
Będziemy wdzięczni za nawet drobny gest… Za wpłatę, za udostępnienie zbiórki. Musimy zrobić wszystko, by Dominiś mógł mieć szczęśliwe dzieciństwo. By mógł żyć.
Żaneta i Marcin, rodzice

➡️ Licytacje dla Dominisia (otwiera nową kartę)
➡️ FB Dominik kontra DMD (otwiera nową kartę)
➡️ TikTok dominik.kontra.dmd (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram Dominisia (otwiera nową kartę)

- Wpłata anonimowa20 zł

Rise son of Guilliman
- Wpłata anonimowa5 zł
- Sharimsejn GB10 zł
Zdrowka
- Wpłata anonimowa100 zł
- Dorota20 zł