Pilne!
Dominik Granecki - zdjęcie główne

Mały Dominiś ma śmiertelną chorobę❗️Trwa walka o szansę na życie❗️

Cel zbiórki: Terapia genowa w Dubaju, konsultacje zagraniczne, rehabilitacja, przelot i pobyt

Organizator zbiórki:
Dominik Granecki, 2 latka
Jedlińsk, mazowieckie
Dystrofia mięśniowa Duchenne'a
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 26 stycznia 2027
5 548 673 zł(36,31%)
Brakuje 9 734 306 zł
WesprzyjWsparło 78 557 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0841338
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0841338 Dominik

Stała pomoc

40 wspierających co miesiąc
Regularne wsparcie daje Dominikowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspiera już 9 miesięcy
  • TataAdam
    TataAdamwspiera już 8 miesięcy
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspiera już 8 miesięcy

Cel zbiórki: Terapia genowa w Dubaju, konsultacje zagraniczne, rehabilitacja, przelot i pobyt

Organizator zbiórki:
Dominik Granecki, 2 latka
Jedlińsk, mazowieckie
Dystrofia mięśniowa Duchenne'a
Rozpoczęcie: 23 września 2025
Zakończenie: 26 stycznia 2027

Aktualizacje

  • Jesteśmy zdruzgotani po wizycie u kardiologa…

    Ostatnia wizyta u lekarza była dla nas bardzo trudna i przyniosła słowa, których jako rodzice nigdy nie chcielibyśmy usłyszeć.

    Podczas konsultacji pani doktor przekazała nam, że konieczne będzie wdrożenie leków na serduszko Dominika...

    To znaczy, że DMD postępuje.

    Chcielibyśmy wziąć na siebie cały ból, wszystkie trudności i każde zagrożenie, byle tylko nasze maleństwo mogło być zdrowe i bezpieczne. Chcielibyśmy móc zabrać wszystkie troski Dominika i sprawić, żeby nigdy nie musiał mierzyć się z cierpieniem...

    Dominik Granecki

    Tak bardzo boimy się o naszego synka… 💔 Jako rodzice robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić mu najlepszą opiekę, stosować się do zaleceń lekarzy i z całych sił walczyć o jego zdrowie.

    Nie ukrywamy, że w naszych sercach jest dziś ogromny strach, smutek i mnóstwo pytań. Ale jest też miłość, która daje nam siłę, by iść dalej, nawet wtedy, gdy po ludzku jest nam bardzo ciężko.

    Dziękujemy Wam, że jesteście z nami, że pamiętacie o Dominiku, wspieracie nas. Wasza obecność naprawdę wiele dla nas znaczy. ❤️ Prosimy, miejcie naszego Dominika w swoich sercach.


    Przy okazji tej aktualizacji chcielibyśmy przedstawić Wam kogoś wyjątkowego – Kacperka, kuzyna Dominika. On każdego dnia pyta, jak jeszcze może pomóc. Ostatnio sprzedawał zabawki na kiermaszu, by dorzucić coś od siebie do zbiórki... Założyliśmy skarbonkę Kacperka: SKARBONKA KACPERKA  (otwiera nową kartę)

    Będziemy bardzo wdzięczni za każdą złotóweczkę, która pozwoli uwierzyć Kacperkowi, że uda mu się uratować Dominisia!

    Do planowanego końca zbiórki tylko kilka dni, ale nie wierzymy, że wydarzy się cud i uda się ją zakończyć na 100%. Będziemy walczyć dalej, kroczek po kroczku. Mamy nadzieję, że z Wami u boku – to Wasza pomoc nie pozwala nam upaść, gdy kroczymy tą krętą drogą. Na jej końcu jest nadzieja dla naszego synka!

    Rodzice Dominisia,
    Żaneta i Marcin 

  • Dziś mija ROK naszej zbiórki. Dziękujemy Wam, że jesteście z nami!

    Kochani Darczyńcy, 

    mija rok, odkąd prosimy. 
    Prosimy o każde możliwe wsparcie, pomoc, każdą złotówkę i udostępnienie dla naszego synka. Odkąd dowiedzieliśmy się, że w genach ma zapisaną śmiertelną chorobę, robimy wszystko, by ją powstrzymać, dać naszemu synkowi jak największą szansę na życie, na przyszłość! 

    Bez leczenia wiemy, jak będzie ona wyglądała. To straszne. 

    Dziś chcielibyśmy podziękować. 

    Na początku tej drogi byliśmy załamani. Nie sądziliśmy, że jesteśmy w stanie zebrać choćby milion, a co dopiero całą kwotę na terapię genową! Tymczasem Wasze wsparcie każdego dnia dodaje nam sił i pozwala wierzyć, że to diagnoza DMD to nie koniec! 

    To był jednak bardzo trudny rok. Mimo nadziei, jest wciąż w nas świadomość postępującej choroby Dominisia. 

    Od 365 dni nie śpimy spokojnie. Każdy poranek zaczyna się od tej samej myśli: czy zdążymy uratować naszego synka? Każdy wieczór kończy się lękiem, który odbiera oddech. Żyjemy pomiędzy nadzieją a ogromnym strachem.

    Nie było ani jednego dnia wolnego od walki. Piszemy, prosimy, udostępniamy, organizujemy kiermasze, licytacje i zbiórki. Walczymy o każdą złotówkę, bo każda z nich przybliża Dominika do terapii, która może uratować jego życie.

    Patrzymy na naszego chłopca, który uśmiecha się mimo cierpienia, i wiemy jedno — nie wolno nam się poddać. On walczy każdego dnia. My walczymy razem z nim!

    Dominik Granecki

    Z całego serca dziękujemy każdej osobie, która była z nami przez ten rok.

    Za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każdą wiadomość i każde dobre słowo. To dzięki Wam wciąż mamy siłę wierzyć, że cud jest możliwy!

    Za nami 365 dni walki. Ile przed nami? Nie wiemy. W tę trudną rocznicę ośmielamy się Was dziś poprosić o udostępnienie zbiórki Dominisia. Nie możemy pozwolić, by zabrakło mu czasu. 

    Dziękujemy Wam, za wszystko! Bądźcie z nami dalej, aż do szczęśliwego zakończenia. Wierzymy, że wspólnie takie napiszemy dla Dominisia. 

    Żaneta i Marcin Graneccy, rodzice Dominika

  • 2,5-latek powinien poznawać życie, a nie o nie walczyć...

    To, że szybko dowiedzieliśmy się o chorobie, niestety nie oznacza, że mamy nad nią przewagę. Uświadamia nas ona o tym coraz boleśniej. 

    DMD nie da się zatrzymać samą rehabilitacją, ale to jedyne, co dzisiaj mamy. Od terapii genowej dla Dominisia oddziela nas wciąż wiele milionów złotych, których nie umiemy zdobyć. Robimy już naprawdę wszystko, a nasze wszystko to wciąż za mało. 

    Dominik Granecki

    Choroba tymczasem postępuje. Synek nie jest już w stanie samodzielnie wejść po schodach, czy na łóżeczko. Ma wykoślawione nóżki, przerośnięte łydki. Coraz częściej wyciąga rączki, żeby go nosić. Ma coraz mniej sił. Kariolog zauważył już odchyły w badaniu EKG. 

    Nasza codzienność jest trudna. Pracujemy, bo każda złotówka jest ważna, chociaż chcielibyśmy każdą chwilę poświęcić Dominikowi. Nie wiemy, jak dużo czasu będzie nam dane... 

    Dominik jest rehabilitowany, codziennie robimy ćwiczenia oddechowe, zakładamy ortezy. Cały plan dnia skupia się na ćwiczeniach i próbie zdobycia niewyobrażalnych dla zwykłej rodziny środków, by opłacić leczenie. 

    Publikujemy mnóstwo postów w sieci, organizujemy kiermasze, zbiórki w kościołach. Teraz organizujemy rajd rowerowy – 10 osób, w tym jedna na wózku inwalidzkim, pokona łącznie 670 km, by nagłośnić zbiórkę naszego synka: KLIK (otwiera nową kartę)

    To jednak wciąż za mało. Tylko już nie wiemy, co robić...



    Najtrudniejsze dla nas wciąż jest proszenie o pomoc, pokazywanie siebie i naszego synka. Wiemy jednak, że nie ma innego wyjścia. Nie mamy czasu na odpoczynek, na zabawę z dziećmi. Ten najważniejszy czas mija nam bezpowrotnie, bo priorytetem jest zbiórka... 

    Na naszej drodze spotykamy mnóstwo ludzi o wielkich sercach. Niestety, medal zawsze ma dwie strony i chociaż nie rozumiemy tego, mierzymy się także z hejtem, niemiłymi komentarzami, pomówieniami... 

    Jesteśmy już uzależnieni od telefonów i mediów społecznościowych – bo działamy tam, by pozyskać każdą złotówkę. 

    A mimo wszystko, w tym całym biegu, chyba wypieramy chorobę. Działamy też po to, żeby nie myśleć, bo wciąż nie możemy pogodzić się z diagnozą. Ze śmiertelną chorobą naszego dziecka. 

    Dominik Granecki

    Wszystko, co materialne, straciło dla nas wartość. Doceniamy jeszcze bardziej zdrowie, możliwość bycia razem, odpoczynku, poczucie bezpieczeństwa. Człowiek docenia najważniejsze, dopiero jak to straci. 

    Nieustannie dziękujemy wszystkim, którzy w tej nieludzkiej walce są z nami i z naszym synkiem. Prosimy wciąż o każde udostępnienie zbiórki, każdą złotówkę, która pozwala nam nie stracić nadziei. 

    Żaneta i Marcin Graneccy, rodzice Dominika

Opis zbiórki

Byliśmy szczęśliwą rodziną… Mieliśmy już córeczkę, a gdy na świecie pojawił się Dominiś, czuliśmy, że mamy już wszystko… Nie spodziewaliśmy się, że spotka nas taka tragedia…

Dominiś miał 4 miesiące, kiedy trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Próby wątrobowe wyszły podwyższone. Po zaledwie 2 miesiącach synek po raz kolejny zachorował, a wyniki badań zaniepokoiły lekarzy. Skierowano nas do Centrum Zdrowia Dziecka. 

Dominik Granecki

Nie miałam już złudzeń… Jestem pielęgniarką, wiedziałam, o czym mogą świadczyć takie wyniki… Zostaliśmy przyjęci na oddział, wykonaliśmy kolejne badania i wtedy neurolog powiedział nam, że najpewniej to dystrofia mięśniowa Duchenne’a. 

Badania genetyczne potwierdziły diagnozę. Spodziewaliśmy się takiego wyniku, ale zawsze w człowieku jest ostatni skrawek nadziei… Nie udało się… Nasz synek jest śmiertelnie chory.

DMD odbiera po kolei wszystkie mięśnie. Osłabia nóżki, rączki… Chłopcy w wieku 10 lat siadają na wózek inwalidzki. Później już tylko leżą podłączeni do respiratora i czekają na powolną, bolesną śmierć…

Dominik Granecki

Nie możemy się na to zgodzić. Nie możemy pozwolić, żeby to wszystko spotkało naszego ukochanego synka. Niestety, jedyny ratunek jest poza naszym zasięgiem… Dlatego nie mamy wyjścia – musimy błagać Cię o pomoc.

Będziemy wdzięczni za nawet drobny gest… Za wpłatę, za udostępnienie zbiórki. Musimy zrobić wszystko, by Dominiś mógł mieć szczęśliwe dzieciństwo. By mógł żyć.

Żaneta i Marcin, rodzice



💚 Największe akcje dla DOMINIKA - ZOBACZ (otwiera nową kartę)

Dominik Granecki

➡️ Licytacje dla Dominisia (otwiera nową kartę)

➡️ FB Dominik kontra DMD (otwiera nową kartę)

➡️ TikTok dominik.kontra.dmd (otwiera nową kartę)

➡️ Instagram Dominisia (otwiera nową kartę)

Dominik Granecki

🎥 Dominiś w Sprawie dla reportera (otwiera nową kartę)

Dominik Granecki (otwiera nową kartę)

✏️ Echo Dnia Radomskie (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według