Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Justyna umiera - guz mózgu odbiera jej życie ❗️Pilnie potrzebna pomoc!

Justyna Stochel

Justyna umiera - guz mózgu odbiera jej życie ❗️Pilnie potrzebna pomoc!

818 990,30 zł ( 108,76% )
Wsparło 11105 osób
Cel zbiórki:

ratowanie życia: terapia lekami i leczenie guza mózgu w Monterrey

Justyna Stochel
Limanowa, małopolskie
Guz pnia mózgu - gwiaździak rozlany
Rozpoczęcie: 25 Października 2019
Zakończenie: 23 Stycznia 2020

Rezultat zbiórki

Nikt nie wierzył, że to się stanie… Justyna miała tylko 20 lat. Przecież dla niej nie było słów "nie da się”, przecież tak dzielnie walczyła z chorobą… Niestety, z guzem mózgu czasami wygrać się nie da.

Kiedy życie się kończy, to dramat, ale kiedy kończy się tak młodo, to prawdziwa tragedia… Mieliśmy nadzieję, że będzie inaczej. Że Justyna pójdzie na studia, że znów będzie śmiać się i tańczyć…

Justyna odeszła w szpitalu, w nocy z 21 na 22 stycznia. Jej życie zgasło zdecydowanie za wcześnie…

Rodzinie i przyjaciołom Justyny składamy najszczersze wyrazy współczucia. Wiemy, że nic nie jest w stanie ukoić ich cierpienia… W tym najtrudniejszym dla nich czasie życzymy im dużo siły i łączymy się z nimi w bólu.

_____

Część środków, których Justyna nie zdążyła wykorzystać na leczenie, decyzją rodziny została przeznaczona na leczenie 16 ciężko chorych dzieci z powiatu limanowskiego.

Aktualizacje

Justyna gaśnie w oczach❗️Pomocy!

Dramatyczna walka! Justyna jeszcze niedawno tańczyła na studniówce, robiła plany na życie… Dziś walczy o to, by to życie w ogóle trwało! Leczenie guza mózgu w Monterrey w Meksyku to jej ostatnia szansa!

Justyna źle się czuje, jest bardzo słaba…  Ma wysoką gorączkę, co jeszcze bardziej osłabia jej organizm! Ma coraz mniej czasu... Bardzo prosimy o wsparcie, o modlitwy i dobre słowa!

Justyna Stochel

Zazieleńmy pasek zbiórki dobrem i nadzieją! Strach o życie nie zniknie, ale możemy rozwiać inny strach – o brak pieniędzy, by to życie ratować. Justyna gaśnie w oczach… Nie pozwól jej odejść! 

Opis zbiórki

Alert! Prosimy Was o pomoc, o ratunek, bo Justyna gaśnie w oczach! W głowie tej młodej, pięknej dziewczyny jest śmiertelny guz… Nowotwór chce zakończyć jej życie, które dopiero się zaczęło. Musimy działać szybko, nie ma czasu do stracenia! Prosimy – ratuj Justynę! 20 lat to powinien być początek dorosłego życia, nie jego koniec!

Justyna Stochel

Justyna: Budzę się ze strachem, że każdy dzień może być ostatnim. Mam dopiero 20 lat. Powinnam planować życie, a nie myśleć o śmierci. Guz mózgu mnie zabija, ale ja się nie poddam – chcę żyć! 

Agata, mama Justyny: Chciałam, by życie Justyny było takie jak ona – radosne, wspaniałe… Marzyłam, żeby się uczyła, zwiedzała świat… Nigdy nie myślałam, że miejscem, które pozna najlepiej, będzie oddział onkologii. Córka walczy z guzem pnia mózgu, a ja modlę się, by najgorsze nigdy nie nadeszło... 

Każdy, kto zna Justynę, wie, że to wulkan energii, dusza towarzystwa. Nie ma dla niej słów ,,nie da się”. Uczyła się języka migowego, gry na gitarze, tańczyła w zespole, grała w siatkówkę. Dziewczyna żywioł. Gdziekolwiek się pojawiała, zarażała optymizmem. Jej śmiech do tej pory dźwięczy wszystkim w uszach…

4 lata temu w jej młode życie brutalnie wdarła się śmiertelna choroba. Justynka nagle bardzo źle się poczuła. Ból głowy, wymioty… Wynik tomografu pokazał najgorszą prawdę. Guz pnia mózgu.

Justyna Stochel

Nie ma słów, by opisać, jak to jest – dowiedzieć się, że po twoje dziecko przyszła śmierć. Justyna od razu trafiła na salę operacyjną. Guza niestety nie udało się wyciąć w całości. Operacja skończyła się niedowładem prawej strony ciała. Potem córka przeszła radioterapię i chemioterapię… Bardzo ciężkie leczenie. Justyna miała długie, jasne włosy… Po chemii wszystkie wypadły. Każdy by się załamał, ale nie ona… Mamo, ja to pokonam! Jestem silna, wierzę w siłę naszej rodziny, razem przez to przejdziemy! Bóg ma dla mnie plan, on wie, co robi. Raz zapytałam ją, skąd ma siłę… Powiedziała mi: Kiedy widzę, jak na mnie patrzysz i prawie umierasz, muszę być silna za nas dwie.

Przechorowała całe liceum. Po wyjściu ze szpitala w rok nadrobiła 3 lata. Nauczyciele patrzyli z podziwem. Leczenie przynosiło rezultaty. Wydawało się, że Justyna pokonała raka, że wygrała walkę o życie. Powoli zaczynała żyć jak zwyczajna nastolatka. Uczyła się do matury. Bawiła na studniówce. Marzyła o studiach: architektura albo ekonomia na Uniwersytecie Warszawskim. Kiedy mówiłam jej, że tyle w życiu ją ominęło przez tę chorobę, ona odpowiadała ze śmiechem: Mamo, drugie tyle przede mną! Idę do przodu, pokonałam chorobę. Nic mnie nie załamie, ja mam tę moc!

Justyna czuła się wspaniale, dlatego to, co się stało, było dla nas szokiem. Luty, badania kontrolne. Wznowa.

Justyna Stochel

Justyna się podłamała. Dlaczego? Mamo, dlaczego Bóg dał mi nadzieję na zdrowie i znów ją zabrał? Nie rozumiem – powtarzała mi. Nie umiałam jej odpowiedzieć… Byłam pewna, że lekarze od razu wdrożą plan leczenia. Tymczasem kazano nam czekać… A czas to sprzymierzeniec nowotworu, nasz zabójczy wróg! Zostawiono nas samych sobie…

Dziś lekarze rozkładają ręce. A stan Justyny pogarsza się z dnia na dzień. Nie porusza się, z trudem mówi. Jeszcze w lipcu chodziła… Córka traci pamięć, kontakt z nią jest coraz bardziej ograniczony. Jest uwięziona we własnym ciele, zależna od innych.

Wyczerpaliśmy już wszystkie dostępne metody leczenia nie tylko w kraju, ale też w Europie. Naszą jedyną szansą jest klinika w Monterrey w Meksyku. Tam specjalizują się w leczeniu guzów mózgu i dają Justynie szansę… Chcą ją uratować. Nigdzie indziej już tej szansy nie ma.

Kiedy powiedziałam córce o tej terapii, pierwszy raz od dawna się uśmiechnęła. Znów zobaczyłam żar nadziei, jej oczy mówiły: nigdy się nie poddam, damy radę! Cena leczenia jest szokująca. To jednak nie cyfry… To cena za życie Justyny. Proszę o Twoją pomoc – ocal moją córkę, uratuj jej życie! Nie ma czasu do stracenia, bo Justyna gaśnie w oczach… Ratuj ją, póki nie jest jeszcze za późno. 

818 990,30 zł ( 108,76% )
Wsparło 11105 osób

Obserwuj ważne zbiórki