
Chciałabym odejść w spokoju i potrzebny jest mi do tego czas❗️ Pomóżcie mi!
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne i paliatywne w Niemczech
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne i paliatywne w Niemczech
Aktualizacje
Jestem najdłużej żyjącą kobietą z przerzutami raka do mózgu❗️

Cel: pobić rekord! Jadę przez życie po złoto.
Mam szansę pobić rekord i zostać najdłużej żyjącą kobietą z liczbą przerzutów do mózgu przekraczającą 100.Czy mi w tym pomożesz?
Przeszło 6 lat temu zdiagnozowano u mnie mnogie (4) przerzuty do mózgu. Mimo leczenia po trzech miesiącach było ich już przeszło 20. Dzisiaj - około 125.
Wtedy, w styczniu 2020 roku, intensywnie studiowałam temat, co można zrobić żeby opanować tę sytuację z jak najmniejszym uszczerbkiem dla możliwości intelektualnych i ogólnie umysłowych. Proponowane mi całościowe naświetlanie mózgu nie wchodziło dla mnie w grę.Nie były w stanie zniechęcić mnie do moich poszukiwań odmowy kolejnych ośrodków medycznych. Za każdym razem podawano argument, że guzów jest zbyt wiele, by naświetlać je pojedynczo.
Trafiłam w końcu na artykuł, który wyraźnie potwierdził moje przypuszczenia: brak jakichkolwiek technicznych ograniczeń do miejscowego naświetlania mnogich przerzutów do mózgu.
Autorem artykułu był uznany hamburski neurochirurg, pod którego czujną i skuteczną opieką (bo wbrew faktom... ŻYJĘ!) pozostaję od czerwca 2020 roku.
Przeciwdziałanie inwazji raka na mój mózg i wynikających z niej szkód (głównie neurologicznych, w tym narastająca i wieloaspektowa niepełnosprawność), nie mieści się niestety w standardzie leczenia. Za każde naświetlanie Gamma Knife płacę z własnej kieszeni około 4000 €. Oczywiście nie byłoby to możliwe tak długo (mam ich za sobą już 8!, nie licząc pierwszego naświetlania SRS LINAC) gdyby nie TWOJE WSPARCIE, na które BARDZO LICZĘ.

W medycynie nie ma cudów i maksimum tego, na co mogę liczyć, to jak najwolniejsza progresja w głowie (i ciele). A tym samym - odroczenie w czasie kolejnych naświetlań. Ma to jednak swoją wymierną cenę: oprócz kosztów samych naświetlań, ponoszę koszty licznych i niemałych dopłat do leków, które pozwalają mi na co dzień jako tako funkcjonować. Przy czym "jako tako", czyli moje obecne 100%, oceniam na ok. 35% tego, co było dla mnie możliwe jeszcze 6 lat temu. Praca zawodowa jest dla mnie niestety od kilku dobrych lat niemożliwa.

Bardzo trudne i czasochłonne jest dla mnie m.in. samodzielne umycie się i ubranie oraz wykonanie większości czynności w gospodarstwie domowym. Pomagają mi w tym inni – za te usługi również płacę. O rzeczach niemożliwych, np. pracy zawodowej, nawet nie wspominam.
Wspierając mnie pomożesz mi przeżyć kolejny rok i zwiększyć moje szanse na pobicie rekordu.
--
Agnieszka WagnerAktualizacja❗️Walczę dzięki Wam! Dziękuję i proszę o jeszcze...
Zacznę od tego, że jestem niezmiernie wdzięczna wszystkim, którzy wsparli tę zbiórkę.
Już od dawna zbieram się w sobie, aby coś tutaj napisać, ale nie znajduję żadnych mądrych ani inspirujących słów. Będą więc po prostu fakty, ich zrelacjonowaniu powinnam podołać.

Krótko po rozpoczęciu zbiórki na Siepomaga znalazłam się w jak dotąd najgłębszym i najciemniejszym miejscu w moim życiu.
Prawostronny paraliż, odleżyny, krwawiące dziury w ciele, cewnik, dotkliwy ból łagodzony morfiną, oczywiście całkowita niesamodzielność – wspomnienie mojego ciała przenoszonego z łóżka na wózek, czy też zakładania mi przez innych butów, jest wciąż żywe i traumatyczne.
Do tych trudności doszły jeszcze problemy finansowe i mieszkaniowe.
Jednak los, który wydawał się być całkowicie bezlitosny, także wtedy okazał się dla mnie łaskawy – byłam pod opieką doskonałych lekarzy i świetnego zespołu opieki paliatywnej, do przychodni w której leczę się do dzisiaj miałam 200 m, tyle samo do centrum przyportowej dzielnicy Hamburga Altony. Przetrwałam te trudne miesiące także dzięki troskliwej opiece mojego męża i moich rodziców.Zmotywowali mnie oni do wskrzeszenia w sobie sił, by ukończyć i opublikować moją kolejną książkę "50 twarzy raka. Sztuka dobrego życia z chorobą i niepełnosprawnością." Z pomocą sponsorów jej wydania – udało się!

Po trudnych i mrocznych miesiącach jesieni i zimy nastała wiosna, a wraz z nią czas małej stabilizacji (mieszkaniowej, onkologicznej, neurologicznej, finansowej...). Powoli zaczęła poprawiać się moja ogólna sprawność i czułam się na tyle dobrze, że lato spędziłam na wycieczkach po najbliższej okolicy – oczywiście z moim nieodłącznym towarzyszem, czyli elektrycznym wózkiem inwalidzkim.
Pomyślny bieg spraw nie trwał długo. Nie wchodząc w szczegóły, tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2024 przeszłam kolejne, już 9!, naświetlanie mózgu. Okazało się ono zabójcze dla przerzutów, ale w perspektywie kolejnych kilku miesięcy, także dla mojej nadwyrężonej i mocno uszkodzonej neurologii. Skutkiem ubocznym naświetlań mózgu są narastające ograniczenia w ogólnym, i tak już kiepskim, funkcjonowaniu (w tej kwestii osiągam poziom dwulatka) i postępująca wieloaspektowa utrata sprawności (niczym kilkumiesięczne dziecko nie potrafię m.in. chodzić). Słowem w większości spraw jestem całkiem niesamodzielna i jak to trafnie ujął ZUS "niezdolna do samodzielnej egzystencji".
Moja sytuacja onkologiczna na razie jest w miarę stabilna. Płacę za to jednak bardzo wysoką cenę i chyba osiągnęłam ten pułap, że szczerze stwierdzam – nie wiem jak długo jeszcze dam radę. Na razie nie powiedziałam ostatniego słowa: robię co mogę, by dawać radę i sprawiać innym jak najwięcej radości i jak najmniej kłopotów.
Ze wsparciem, którego nieustannie i tak hojnie od Was doświadczam, jest to dla mnie w ogóle możliwe i sporo łatwiejsze! Dziękuję z całego serca i proszę o jeszcze...
Agnieszka Wagner
Opis zbiórki
Choruję na zaawansowanego raka piersi już przeszło 13 lat. Diagnozę usłyszałam w wieku 29 lat w 2009 roku. W tym samym momencie dowiedziałam się o przerzutach do kości, które wykluczyły możliwość wyzdrowienia. Od tamtego czasu jestem pacjentką paliatywną i jak na razie skutecznie udaje mi się przedłużać życie. Tylko tyle i aż tyle daje mi postęp w medycynie.

Od początku 2020 roku mam liczne przerzuty do mózgu (w tej dziedzinie biję myślę rekordy, gdyż ich liczba aktualnie dochodzi do 100). Poza tym jestem wieloaspektowo i prawostronnie sparaliżowana i niepełnosprawna. Poruszam się na elektrycznym wózku inwalidzkim.
Moje funkcjonowanie jest bardzo ograniczone ze względu na zaburzenia percepcji i w ogólnym poruszaniu się. Przerzuty, które mam w całym ciele i szkielecie, pozostają pod kontrolą, z wyjątkiem solidnego guza, który umieścił się w kanale rdzeniowym i spowodował paraliż od połowy pleców w dół.
Latem 2023 roku w Hamburgu przeszłam radioterapię mózgu gammaknife numer 8 i jednocześnie owego uporczywego i bardzo kłopotliwego guza. Od końca 2015 roku leczę się w różnych miejscach w Niemczech: w Hamburgu, Berlinie, Monachium i myślę, że dzięki możliwościom, które oferuje mi tutejszy system opieki zdrowotnej, biję rekordy przeżyć i nadal jakoś funkcjonuję, nie będąc ciężarem dla innych i nadal mogąc cieszyć się życiem. Choroba skłoniła mnie do emigracji i na początku 2020 roku zostawiliśmy z mężem całe nasze ustabilizowane życie w Polsce, aby zawalczyć o naszą przyszłość i być jeszcze dłużej razem. To doświadczenie okazało się niezwykle cenne i transformujące.
Karierę naukową i w korporacji zamieniłam na pisanie książek – to moja pasja. Do tej pory udało mi się wydać jedną książkę o życiu z zaawansowanym rakiem, w której opisałam moje doświadczenia. Na publikację czeka kolejna, która właściwie jest gotowa i lada dzień się ukaże. Zdążyłam osiągnąć wszystkie moje cele prywatne, sportowe, zawodowe, naukowe, zrobiłam habilitację, z której bardzo się cieszę i której nawet nie było mi tak bardzo żal zostawić za sobą.

Długo zwlekałam z przejściem na rentę. W końcu podjęłam taką decyzję i od września 2022 roku orzeczeniem ZUSu jestem całkowicie niezdolna do pracy. W tej chwili nie chodzi mi już o wyzdrowienie tylko o komfort życia, o to żebym mogła nadal konsultować się w Niemczech i szukać najlepszych rozwiązań i nie być ciężarem dla moich bliskich, lecz nieść im radość i inspirację. Chciałabym odejść w spokoju i potrzebny jest mi do tego czas. Dlatego zwracam się o wsparcie finansowe: bez niego nie ma mowy o spokoju i szukaniu dobrych rozwiązań, ani o komforcie.
Chciałabym swoim przykładem dać wsparcie i odwagę wszystkim mierzącym się z codziennymi wyzwaniami, a szczególnie z nieuleczalną chorobą i niepełnosprawnością. Będę bardzo szczęśliwa jeżeli z waszą pomocą uda mi się tego dokonać! Dziękuję z całego serca za każdy wyraz wsparcia i każdą wpłatę. Życzę dużo pogody ducha i mądrości.
Agnieszka Wagner
- Renia R Jezierska15 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Grupa Onkobazarek dla Agnieszki
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Iwona Grabarkiewicz20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Grupa Onkobazarek dla Agnieszki
- Iwona Grabarkiewicz15 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Grupa Onkobazarek dla Agnieszki
- Anna LW10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Grupa Onkobazarek dla Agnieszki