❗️Chłoniak zabija Anię! Potrzebna natychmiastowa pomoc!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 37 599 osób
1 418 091,53 zł (101,64%)
Zbiórka na cel
Terapia Car-T Cell - jedyna szansa na pokonanie chłoniaka

Anna Kościelniak, 46 lat

Jedlińsk, mazowieckie

Chłoniak rozlany typu B IV stopień zaawansowania

Rozpoczęcie: 26 Czerwca 2020
Zakończenie: 30 Lipca 2020

24 Lipca 2020, 22:25
Dziękujemy za każdy gest! Uzbieraliśmy całą kwotę na leczenie Ani!

Drodzy Wspaniali Pomagacze, lawina dobra, która na nas spadła była dla nas ogromnym zaskoczeniem. To dzięki Wam poznaliśmy prawdziwą moc, wręcz eksplozję mocy pomagania! Ania już niebawem będzie mogła rozpocząć terapię ratującą życie!

Nie mamy słów, by podziękować za wszystko, co dla nas zrobiliście! Żałujemy, że nie możemy podziękować każdemu z osobna, ale chcemy, byście wiedzieli, że doceniamy każdy, nawet najmniejszy gest.

Chcemy, byście wiedzieli, że otrzymanym dobrem będziemy się dzielić! Nadwyżka środków ze zbiórki zostanie przekazana na dalsze leczenie Ani oraz wsparcie tych, których walka wciąż trwa. Tak wiele nauczyliśmy się w tym ciężkim czasie i teraz również pomagamy pomagać. Wiemy, że pomaganie jest wspaniałe, bardzo wiele osób poczuło tę siłę wspierając Anię.

Jesteście wielcy i wspaniali, niech dobro, które nam podarowaliście, wróci do Was i Waszych bliskich z jeszcze większą mocą!

Pokaż wszystkie aktualizacje

20 Lipca 2020, 10:43
Drugiej szansy na życie nie będzie... Ratunku!

Czekanie dłuży się w nieskończoność. Choć cel wydaje się być na wyciągnięcie ręki, wciąż brakuje wiele.

Walczymy na śmierć i życie z chorobą, u której wciąż zaciągamy kredyt. Każdy kolejny dzień życia jest jak dar, ale by dalsza walka była możliwa, konieczne jest rozpoczęcie terapii! 

Anna Kościelniak

Przed nami bardzo ważny etap - czekają nas ciężkie dni, ale robimy wszystko, by Ania zachowała siły do końca. Nie możemy teraz poddać się chorobie!

Robimy, co możemy, by Anna w walce nie była sama. Mamy Was - Anioły, które każdego dnia wspierają nas w walce. 

By Anna mogła rozpocząć terapię potrzeba całej kwoty! Jeśli możesz pomóż. Jeśli nie, udostępnij naszą zbiórkę - niech dotrze do osób, ty też możesz uratować życie!

Dorosłym pomaga się trudniej i uwierzcie mi, jeszcze trudniej jest prosić o pomoc dla siebie… Mam wspaniałego syna i tak bardzo chcę dla niego żyć. Widzę, że on czuje się bezradny, łzy płyną mu do oczu, gdy na mnie patrzy, tak bardzo bym chciała, żeby nie musiał się o mnie martwić i bać o jutro. To przecież ja powinnam go wspierać w trudnych chwilach! Michałek mówi, że tak bardzo chciałby mi pomóc, ale przecież to jeszcze dziecko - choć myśli o sobie, że jest już taki dorosły. Bardzo bym chciała zobaczyć, jak w przyszłym roku mój najukochańszy syn zdaje maturę. Cieszyć się wraz z nim z pierwszego zaliczonego kolokwium na wymarzonych studiach, czuć dumę z pierwszej pracy, wspierać w trudnych chwilach. A potem… może kiedyś pomagać mu w opiece nad jego dziećmi. Naprawdę nie pragnę wiele. Proszę, daj mi szansę! Bez Twojej pomocy zostanie mi już tylko chłoniak. Agresywny i ekspansywny. Nie chcę, żeby mnie pokonał i zabrał od syna, od moich bliskich. Proszę pomóż mi walczyć!

Proszę o wsparcie, żebym dzięki Wam mogła wrócić do pracy w Zespole Szkół Specjalnych w Radomiu, żeby znów nieść pomoc niepełnosprawnym dzieciakom. Wierzę, że dzięki temu nie będę czuła się aż tak bardzo dłużna…

Pytasz, co możesz zrobić? Możesz wesprzeć finansowo moje leczenie - terapię CAR-T Cell, którą muszę rozpocząć natychmiast. To bardzo skuteczna metoda, daje prawie 70 proc. szansy na remisję, czyli całkowite wycofanie się nowotworu. Niestety terapia nie jest refundowana przez NFZ, a kosztuje grubo ponad milion polskich złotych. Właśnie na tyle wyceniona jest moja szansa na życie… Wierzę, że tak naprawdę to milion dobrych ludzi, którzy mnie wesprą i ta myśl daje mi ogromną nadzieję - przecież dobro wraca!

Anna Kościelniak

Wszystko zaczęło się dość niewinnie w październiku 2018 roku. Wtedy beż żadnego powodu spuchła mi noga. Niby nic ważnego, ale poszłam do lekarza, zrobiłam USG, brałam leki. Opuchlizna nie malała, za to dołączył do niej potworny, nie pozwalający zmrużyć oka, ból. To, co działo się później toczyło się już szybko i przypominało zły sen: oddział reumatologiczny, ostra niewydolność nerek, kolejny oddział szpitalny, dializy i pierwsza diagnoza: kilkunastocentymetrowy nowotwór złośliwy miednicy. Nadchodziły Święta Bożego Narodzenia.

Ostateczna diagnoza została postawiona na początku stycznia 2019 roku. Brzmiała jak wyrok Sądu Najwyższego - bez możliwości apelacji: chłoniak rozlany z dużych komórek B w najwyższym, IV stopniu zaawansowania. Do tego momentu nowotwór zdążył jeszcze opanować moje węzły chłonne, płuca i tarczycę. Miałam jednak nadzieję, gdyż ten nowotwór jest wrażliwy na chemioterapię.

Anna Kościelniak

Z racji stanu mojego zdrowia zostałam pilnie przyjęta na oddział hematologii szpitala przy ul. Banacha w Warszawie, nareszcie dostałam pierwszą chemię. Z każdym kolejnym kursem było coraz lepiej. Pierwsze wróciły nerki, później opuchlizna nogi zaczęła się zmniejszać, ja znów mogłam normalnie chodzić, a po kilku tygodniach całkowicie odstawiłam leki przeciwbólowe. Ostatnią chemię z tego etapu leczenia dostałam we wrześniu 2019 roku. Niestety, moja radość trwała bardzo krótko. Już w październiku pojawił się ból w plecach, a badanie PET, które miało potwierdzić zakończenie leczenia, wykazało dwie nowe święcące zmiany w dolnej części mojego kręgosłupa. Chłoniak znowu miał przewagę.

Anna Kościelniak

Lekarze ciągle dawali mi nadzieję na pełne wyleczenie w postaci chemioterapii ratunkowej i radioterapii zakończonej przeszczepieniem własnych komórek krwiotwórczych. Ten etap leczenia zamknęłam pod koniec maja br. Tak bardzo chciałabym móc powiedzieć, że wygrałam. Niestety, zaledwie dwa tygodnie później okazało się, że chłoniak znów powrócił. Tym razem jednak cios był jeszcze bardziej dotkliwy. Okazało się bowiem, że wyczerpałam już możliwości korzystania ze wszystkich opcji terapeutycznych dostępnych w ramach NFZ. Obecnie jedynym ratunkiem dla mnie jest terapia CAR-T Cell. Jej koszt to grubo ponad milion złotych. A ja mam coraz mniej czasu, by zebrać tę kwotę i móc w przyszłym roku odprowadzić syna na maturę.

Przed chorobą pracowałam w Zespole Szkół Specjalnych w Radomiu, opiekowałam się niepełnosprawnymi dziećmi. Każdego dnia niosłam pomoc swoim podopiecznym, pomagałam im w rozwijaniu umiejętności potrzebnych do samodzielnego życia. Praca ta dawała mi wiele radości i satysfakcji. Teraz to ja potrzebuję pomocy. I chociaż bardzo trudno jest o nią prosić, ja błagam – pomóż mi wygrać walkę o życie!

Ania

_____

Zbiórkę możesz wesprzeć biorąc udział w licytacjach: KLIK

_____

O walce Ani mówią media: 

Anna Kościelniak

Anna Kościelniak

"Chcę zobaczyć, jak mój syn zdaje maturę". Pomóżmy Ani wygrać z chłoniakiem

Anna Kościelniak

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 37 599 osób
1 418 091,53 zł (101,64%)