Zbiórka zakończona
Ewa i Sara Laufer - zdjęcie główne

By życie, choć trudne, mogło jeszcze trwać... Pomóż siostrom walczyć o zdrowie!

Cel zbiórki: zakup wózka specjalistycznego, sprzęt do ćwiczeń, turnusy rehabilitacyjne

Ewa i Sara Laufer, 34 lata
Opalenica, wielkopolskie
Ewa: Mózgowe porażenie dziecięce, Sara: Mózgowe porażenie dziecięce, niedosłuch
Rozpoczęcie: 19 grudnia 2017
Zakończenie: 7 grudnia 2023
126 148 zł(100%)
Wsparło 2487 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0034538 Laufer

Cel zbiórki: zakup wózka specjalistycznego, sprzęt do ćwiczeń, turnusy rehabilitacyjne

Ewa i Sara Laufer, 34 lata
Opalenica, wielkopolskie
Ewa: Mózgowe porażenie dziecięce, Sara: Mózgowe porażenie dziecięce, niedosłuch
Rozpoczęcie: 19 grudnia 2017
Zakończenie: 7 grudnia 2023

Aktualizacje

  • Siostry Laufer wciąż walczą o zdrowie i życie❗️ Pomoc jest BARDZO potrzebna...

    Kochani, dawno się nie odzywaliśmy. Niestety nie był to dla nas łatwy czas...

    Najbardziej boję się o Ewę. Bardzo często w nocy musimy pędzić na SOR, co jest związane z problemami z trzustką. Towarzyszy im paraliżujący ból, silne napięcie brzucha, brak kontaktu... Mimo surowo przestrzeganej diety problemy wciąż powracają...

    Samo dostosowanie odpowiednich produktów jest dla nas ogromnym obciążeniem finansowym, nie mówiąc o innych niezbędnych córkom rzeczach....

    Ewa i Sara Laufer

    Ewa często boryka się z nawracającymi infekcjami górnych dróg oddechowych. Codzienne inhalacje, oklepywania, leki, środki pielęgnacyjne... Bardzo odczuwamy ich koszty. Do tego częste wizyty u dermatologa w związku ze zmianami skórnymi u Ewy. Jest tego dużo, a nasz pokład sił i środków coraz mniejszy...

    Cieszymy się, że siostra bliźniacza Ewy, Sara, radzi sobie coraz lepiej. Systematyczna rehabilitacja przynosi niesamowite efekty i oby zawsze mogły się znaleźć środki na jej realizację!

    Lata opieki nad moimi córkami, dźwiganie Ewy, doprowadziły do tego, że moje zdrowie znacznie się pogorszyło. Obecnie jestem po operacji kolana – założenie endoprotezy – i czeka mnie kolejna...

    Ewa i Sara Laufer

    Mimo tych wszystkich codziennych trudności, ogromnego niepokoju, który towarzyszy nam każdego dnia, to jednak nasze córki – Ewa i Sara – dają nam siłę i nadzieję na lepsze jutro. I o to lepsze jutro dla moich córek bardzo Was proszę... 

    Romualda, mama bliźniaczek

  • Siostry bardzo potrzebują pomocy... Nastał ciężki czas.

    Mama Ewy i Sary:

    Ciężki to dla nas okres, bo borykamy się z wieloma trudnościami. Od 2 miesięcy Ewa przechodzi ciągle infekcje górnych dróg oddechowych. Pięciokrotnie stosowano antybiotyki, więc jest osłabiona...

    3 tygodnie temu spotkał nas kolejny cios. Ewa przeszła ostre zapalenie trzustki... Niesamowity ból, pogotowie i szpital... Przez 2 dni morfina i kroplówki. Nie było dobrze...

    Do tego szczególne zaostrzenia w szpitalu z powodu pandemii... A teraz jest na rygorystycznej diecie trzustkowej... Pomału dochodzi do siebie, a my uczymy się na nowo dostosować żywienie do jej potrzeb. Jest ciężko, bo każdy zły produkt może doprowadzić do kolejnych ataków, więc towarzyszy nam ciągły strach...

    Ewa i Sara Laufer

    Z uwagi na to, że Ewa ostatnio dużo leżała bez zmiany pozycji, pomimo właściwej pielęgnacji doszło do zapalenia układu moczowego, przyczyniły się do tego również pampersy...

    Od miesiąca obie córki są bez rehabilitacji, bo nie mamy już pieniędzy. Aby ją kontynuować, potrzebne są ogromne środki...

    U Ewy i Sary ponownie wystąpiło wzmożone napięcie mięśniowe. Sara ma duże kłopoty z chodzeniem. Trwa więc heroiczna walka o ich sprawność.

    Bardzo proszę, pomóżcie nam. Jesteśmy ze wszystkim sami...

  • Kończą się środki na rehabilitację Ewy i Sary!

    Te kilka miesięcy to dla nas szczególny czas, a zwłaszcza w okresie pandemii.

    Dziewczyny przez długi czas pozbawione były rehabilitacji, która dla nich jest szczególnie ważna. Brak usprawniania spowodował, że ich stan zdrowia uległ pogorszeniu, dlatego musieliśmy uruchomić
    rehabilitację domową - prywatną.

    Są to ogromne koszty, ponieważ liczone podwójnie... Dzięki Waszemu wsparciu od stycznia taką rehabilitację córki mają zapewnioną, jednakże uzbierane środki już się kończą.

    Ewa i Sara Laufer

    Niedługo też jedziemy na specjalistyczny turnus rehabilitacyjny i bardzo potrzebne są pieniądze na jego opłacenie. Koszty związane z utrzymaniem dziewczyn w jak najlepszym zdrowiu i sprawności są kolosalne...

    Pod koniec marca Ewa przeszła kolejną operację okulistyczną, coraz gorzej znosi wielogodzinną narkozę, ale wszystko wskazuje na to, że Ewa widzi tylko na to jedyne, uratowane oko. Cały personel medyczny, a zwłaszcza my bardzo cieszymy się, że córka dostała nową szansę na połowiczne widzenie.

    Nasza zbiórka rozwija się bardzo powoli i długo już trwa. To jednak jedyna szansa na zgromadzenie tak niezbędnych środków, za które kupimy kolejne godziny rehabilitacji, opłacimy kolejny turnus...

    Czym więcej osób się włączy w naszą akcję, tym większe powodzenie zbiórki, dlatego z całego serca proszę o udostępnienie. 

    Potrzeby dwóch niepełnosprawnych osób są ogromne... Bardzo proszę o wsparcie. 

    Mama Ewy i Sary

Opis zbiórki

W dniu ich narodzin poznałam, czym jest prawdziwy strach. Nie ma większego lęku niż ten o życie własnych dzieci… Czy to błąd lekarzy, nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, zły los? Dziś, po 26 latach już o tym nie myślę. Nie mam siły i czasu, bo skupiam się tylko na jednym - by moje córki były szczęśliwe, by żyły. Stan Ewy tak wiele razy był krytyczny, że dziękuję Bogu za każdy dzień, który jest z nami. I walczę, bo co innego ma zrobić matka, gdy jej bliźniaczki urodziły się ciężko chore? Jednak brakuje już sił, coraz częściej, dlatego bardzo proszę o pomoc. Wierzę, że kogoś poruszy los moich córek, które - chociaż nie są już małymi, słodkimi maluchami - nadal są dziećmi, które bardzo potrzebują pomocy…

Moje córki nauczyły mnie, że smutek dzielony z drugą osobą jest połową smutku, radość dzielona z kimś drugim jest podwójną radością. Widzę to, gdy na nie patrzę. Ewunia ma najciężej. Już tak wiele razy otarła się o śmierć i tylko cud sprawił, że jest tu nadal. Jej kręgosłup jest wygięty pod kątem 90 stopni, żebra uciskają płuca. Walczymy każdego dnia, by nie było gorzej, by nie przyplątała się infekcja, bo każda może okazać się zabójcza. Sara pomaga jak umie. Sama zmaga się każdego dnia z przeciwnościami losu i walczy, by nie usiąść na wózku inwalidzkim.

Ewa Laufer

Bliźniaczki są bardzo ze sobą związane, dlatego tym bardziej boję się przyszłości… Póki co wygrywamy walkę o Ewę, chociaż od 26 lat śmierć kroczy za nami, depcząc po piętach. Czy w końcu wygra? Tego nie wiem i nie chcę o tym myśleć…

Ewa i Sara urodziły się o miesiąc za szybko… Zaledwie dwa miesiące wcześniej dowiedziałam się, że będe miała bliźniaczki! W 6 m.c. przyjęli mnie do szpitala powiatowego. Orzekli, że moje dziecko jest bardzo duże, że trzeba szybko wywołać poród. Dali leki, położyli na porodówce, ale nie mogłam urodzić… Nie wiedzieli, co się dzieje, kazali więc się ubrać i wracać do domu. Dzisiaj byłoby to nie do pomyślenia, ale 26 lat temu… Jednak tej samej nocy, z silnymi bólami, trafiłam do szpitala, tym razem zdecydowałam się na ten w dużym mieście. Tam okazało się, że noszę pod sercem nie jedną, a dwie małe istoty!

Lekarze ze wszystkich sił próbowali powstrzymać poród, bo moje dzieci by tego nie przeżyły. Ja czułam się, jakbym trafiła do innego świata. Jeszcze dzień wcześniej byłam szczęśliwą mamą, która czekała na narodziny najmłodszego maleństwa. Teraz okazało się, że na świat przyjdą dwie córeczki i nie wiadomo, czy to przeżyją! Kolejne dwa miesiące to była walka, by maksymalnie opóźnić poród. Dziewczyny urodziły się 6 września 1991 roku, o miesiąc za szyko. Poród był ciężki, nie zdecydowali się na cesarskie cięcie… Czy to przez to Ewa i Sara mają dzisiaj aż tak trudno? Za późno by tego dochodzić, wtedy nie miałam siły, dzisiaj ważniejsze są inne rzeczy.

Ewa Laufer

Rozpoczął się horror walki o życie. Moje córeczki ważyły nieco ponad kilogram i od początku były skazane na śmierć… Nie umiały same oddychać, ich płuca były niewykształcone. Przez długi poród doszło niedotlenienie, doszło do krwotoków do komór… Sara była w nieco lepszej sytuacji - silniejsza, walczyła dzielnie. A Ewunia… Lekarze kazali przygotować się na najgorsze i nie mogli uwierzyć, że żyje kolejną godzinę, kolejny dzień. Dziś córeczki mają 26 lat i nie umiem sobie wyobrazić, by którejś miało zabraknąć…

Opiekujemy się córkami z mężem, sami. Starsze dzieci pomagały, jak jeszcze mieszkały z nami. Dzisiaj każdy już na swoim, mają swoje rodziny, swoje zmartwienia i chociaż nadal są wsparciem, nie chcemy ich obciążać. Jakoś sobie radzimy, nie myślimy o tym, co przyniesie jutro, chociaż strach jest cały czas pod skórą. Nauczyliśmy się z nim żyć, bo boimy się w każdej sekundzie życia, już od 26 lat. Dzięki intensywnej rehabilitacji Sara dzisiaj chodzi, a Ewa żyje. Jednak wiemy, że gdy terapia nie będzie kontynuowana, możemy wszystko można stracić!

Nigdy nie wiemy, jak to wszystko się skończy, dlatego walka trwa nieustannie. U Ewy najpoważniejsza jest niewydolność oddechowa - garb uciska na płuca, przez co nieustannie boimy się o jej życie. Chociaż ma orzeczone głębokie upośledzenie, umiemy się z nią porozumieć. Wiemy, kiedy ją boli, a kiedy jest szczęśliwa. A z Sarą rozumieją się bez słów! Ewa prawie nie widzi - to cena za to, że żyje. Zbyt duża mieszanka tlanowa uszkodziła nerw wzrokowy, a zaawansowana skolioza jest realnym zagrożeniem. Nie sprawdziły się żadne nowoczesne metody. Ewa nie przeżyje długotrwałej operacji, dlatego walczymy, by skolioza się nie pogłębiała. Boimy się każdego zapalenia płuc, najdrobniejszej infekcji… Życie w stresie nie jest łatwe.

Ewa Laufer

Szansą na poprawę stanu zdrowia moich córek jest udział w specjalistycznych turnusach rehabilitacyjnych. Dzięki kompleksowej rehabilitacji pod okiem specjalistów dziewczynki robią coraz większe postępy. Sara nie musi korzystać już z wózka, a jeszcze niedawno prowadziliśmy dwa wózki z niepełnosprawnymi córkami… Gdy nie będzie terapii, Ewa i Sara będą skazane na wegetację, a nam już po prostu nie starcza pieniędzy…

Nie jest łatwo, bo dziewczyny są już dorosłe. O wiele łatwiej zebrać pieniądze na małe, słodkie dzieci, ale te dzieci kiedyś rosną, przestają być słodkie, a przecież nadal wymagają pomocy. Tymczasem rodzice zostają sami… Dlatego dzisiaj bardzo prosimy o pomoc dla naszych córek - chociaż nie są małe, nigdy nie będą samodzielne, ciągle są dziećmi, a ja ich mamą, dlatego muszę zrobić wszystko, by miały w tym ciężkim życiu jak najlżej...

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ewa i Sara Laufer dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj