To życie może wyglądać inaczej... Pomóż naprawić uszkodzony mózg Jasia!

Zbiórka na cel: Przeszczep komórek macierzystych w Bangkoku i rehabilitacja - jedyna szansa
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 14 003 osoby
203 786 zł (126,37%)
Wesprzyj

Jaś Wiśniewski, 8 lat

Żory, śląskie

Dziecięce Porażenie Mózgowe czterokończynowe, padaczka lekooporna

Rozpoczęcie: 9 Listopada 2018
Zakończenie: 14 Grudnia 2018

23 Listopada 2018, 13:04
Mamy 100%, ale wciąż można pomóc!

Mamy całą kwotę, potrzebną na leczenie Jasia przy użyciu komórek macierzystych! Udało się ją zebrać w ciągu 2 tygodni. Magia, która powstała z połączonej mocy Waszych dobrych serc, nie przestaje nas zadziwiać!

Ponieważ dostajemy wiele zapytań, jak jeszcze można pomóc Jasiowi, zostawiamy zbiórkę otwartą. Cała zebrana nadwyżka zostanie przekazana oczywiście na leczenie chłopca. Niestety, przeczep komórek macierzystych to nie jedyna potrzeba medyczna Jasia. Wymaga on stałej i intensywnej rehabilitacji, aby jego stan się polepszał.

Dziękujemy tym, którzy już pomogli i tym, którzy chcą pomagać nadal!

Kiedy kładę się spać, zawsze mam obok siebie telefon. Nie po to, by obudził mnie do pracy, tylko by szybko sprawdzić, jak wygląda twarz mojego synka. Kiedy tylko usłyszę szmer, zrywam się i świecę, patrzę na oczy, czy nie są otwarte, nieruchome, wpatrzone bez wyrazu w jeden punkt. Ataki padaczki przychodzą często w nocy oraz nad ranem, więc mój sen nie może być głęboki, bo atak jest cichy, tylko oczy sygnalizują, że coś się dzieje... Drgawki przychodzą później. Po nich zaczynają się problemy z oddychaniem, buzia Jasia sinieje, mój synek robi się szary jak popiół… Jeżeli nie zdążę się obudzić, rano mojego Jasia może już nie być.

Jaś Wiśniewski

W życiu są takie dni, które określamy mianem „najpiękniejszy”. Kiedy jechaliśmy z mężem na porodówkę, kiedy Jasiek przychodził na świat, byliśmy pewni, że to będzie właśnie ten dzień. Książkowa ciąża, donoszona, wszystko będzie dobrze, to nasz drugi poród…. tak myśleliśmy… Niestety najpiękniejszy dzień zamienił się w koszmar. Jasiu urodził się w ciężkiej zamartwicy, nie oddychał, był wiotki, nie miał żadnych odruchów… Nie płakał. Nigdy nie usłyszałam pierwszego krzyku mojego synka, bo po prostu go nie było.

Nikt nie wiedział, czy Jasiu przeżyje. Jest bardzo ciężko – do dziś pamiętam słowa lekarza. Kazano mi przygotować się na najgorsze. Czy jednak jakikolwiek rodzic może się na to przygotować?

Jaś Wiśniewski

Pierwsze miesiące w szpitalu były walką o życie Jasia. Gdy udało się ją wygrać, gdy lekarze byli pewni, że synek będzie żyć, rozpoczęła się walka o jego przyszłość. Nikt nie wiedział, jaki ślad na Jasiu odcisnęło niedotlenienie w trakcie porodu, jak bardzo uszkodzony jest jego mózg… Od pierwszych miesięcy życia zaczęliśmy rehabilitację. Potem gipsowanie nóg, operacja podcięcia przykurczonych mięśnie i to, co robimy do dziś – poszukiwanie nowych metod terapii, z nadzieją, że któraś zadziałała. Synek jest wiotki, przelewa się przez ręce. Nie chodzi, nie siedzi samodzielnie.

Kiedy Jasiu miał 2 latka, zdiagnozowano u niego czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce. To bardzo podstępna i ciężka choroba, upośledzająca wszystkie funkcje organizmu. Jej wyleczenie nie jest możliwe, tylko odpowiedni sposób rehabilitacji i opieki decyduje o stanie dziecka, o jego samodzielności, komforcie życia. Jednym z następstw choroby Jasia jest padaczka, na którą nie działają żadne lekarstwa. Ataki przychodzą nagle, znienacka… Jeśli natychmiast nie podam Jasiowi leku, rano mojego dziecka może już nie być. Boję się, że kiedyś nie zdążę się obudzić… Pamiętam stan padaczkowy, w który Jasiek wpadł, gdy miał 3 lata… Baliśmy się, czy uda nam się dojechać do szpitala. My umieraliśmy ze strachu, a Jasiek umierał naprawdę…

Jaś Wiśniewski

Jasiek jest uwięziony we własnym ciele, które w ogóle go nie słucha. Komunikuje się gestami, mimiką, ma też system alternatywnej komunikacji… Rozumie jednak bardzo dużo… Serce mi pęka, gdy widzę, jak Jasiu patrzy na swojego brata, na kolegów, którzy chodzą, biegają, skaczą…  ”Mamo, dlaczego ja nie potrafię robić tych wszystkich rzeczy?” – pytają jego smutne oczy.

Walczymy o sprawność Jasia, ale jeśli chodzi o padaczkę, jesteśmy bezsilni… Każdy atak to ogromne obciążenie dla mózgu. Jasiu przez kilka dni jest zamroczony, otumaniony. Długo dochodzi do siebie. Padaczka działa jak gumka do mazania. Wymazuje z mózgu zapamiętane umiejętności… To cud, że po najdłuższym, 3-godzinnym ataku Jasiek zupełnie nie cofnął się w rozwoju. Jasiek mógłby tyle osiągnąć, ale przez chorobę nie jest w stanie. Padaczka jest jak bokser, który nokautuje synka kolejnymi atakami… Po kolejnym coraz ciężej mu się podnieść.

Jaś Wiśniewski

Przeszczep komórek macierzystych, mających naprawić to, co uszkodzone w mózgu Jasia – to leczenie w Tajlandii, które może być ratunkiem dla mojego synka! To szansa, by odbudować uszkodzony układ nerwowy, szansa na przełom… Każde nowe, nawet najmniejsze połączenie pomoże Jasiowi zrobić kolejne kroki w rehabilitacji, zmniejszy spastykę, obroni jego kochane ciałko przed przykurczami, a przede wszystkim zminimalizuje ataki padaczki. To jedyny sposób na poprawę stanu Jasia, na uwolnienie go z klatki choroby i cierpienia.

Nie możemy żyć ze świadomością, że nie skorzystamy z tej szansy, ale jak zgromadzić tak wielką sumę? Tylko Wasza pomoc da Jasiowi szansę pokonać padaczkę, da mu szansę na życie bez bólu, na pierwsze słowa i kroki. Prosimy o wsparcie, wierzymy, że nam się uda, musi nam się udać... Będziemy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. Jasiu to nasz kochany promyczek, swoim uśmiechem wynagradza wszystkie ciężkie chwile. Nie chcemy myśleć, o tragedii, którą mógłby zakończyć się kolejny stan padaczkowy… czuwamy... nie śpimy, zrobimy wszystko, ale tylko z Wami.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 14 003 osoby
203 786 zł (126,37%)
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość