Zbiórka zakończona
Paweł Grabowski - zdjęcie główne

Proszę, pomóż nam obudzić Pawła!

Cel zbiórki: specjalistyczna neurorehabilitacja dla osób w śpiączce

Zgłaszający zbiórkę:
Paweł Grabowski, 34 lata
Gorlice, małopolskie
Stan po wypadku samochodowym; porażenie czterokończynowe
Rozpoczęcie: 22 stycznia 2016
Zakończenie: 30 lipca 2016
32 937 zł(60,66%)
Wsparło 1509 osób

Cel zbiórki: specjalistyczna neurorehabilitacja dla osób w śpiączce

Zgłaszający zbiórkę:
Paweł Grabowski, 34 lata
Gorlice, małopolskie
Stan po wypadku samochodowym; porażenie czterokończynowe
Rozpoczęcie: 22 stycznia 2016
Zakończenie: 30 lipca 2016

Rezultat zbiórki

Paweł wrócił do domu po półrocznym pobycie w ośrodku rehabilitacyjnym. Już wiadomo, że niektóre skutki wypadku są nieodwracalne, ale bliscy Pawła nie tracą nadziei. Wszystko wskazuje na to, że chłopak słyszy, widzi, rozumie słowa, reaguje na polecenie dotyczące uśmiechu czy uściśnięcia dłoni. Pobyt w ośrodku i rehabilitacja kolosalnie poprawił stan jego zdrowia, za co bardzo serdecznie dziękujemy.

 

Pawła czeka dalsza praca nad sprawnością. Wymaga opieki 24 godziny na dobę. Są przy nim brat i mama.

 

Opis zbiórki

Ciepły, sierpniowy wieczór. Gorlice. Paweł z Gabrysią idą chodnikiem. Poszli zrobić zakupy i pospacerować, korzystając z pięknej pogody. Ona przechodzi na drugą stronę ulicy. On nie. Wpada pod samochód. Paweł wylatuje z impetem w powietrze. Głuchy huk. Uderza głową w asfalt. Traci przytomność. Robi się zbiegowisko, ktoś dzwoni po pogotowie...


- Wracałam wtedy do domu. Wzdrygnęłam się na dźwięk wozów strażackich, które z dużą szybkością jechały w górę ulicy. Za nimi karetka, policja. Ale nigdy, w najokropniejszych snach, nie przypuszczałabym, że może chodzić o moje dziecko – mówi cicho mama Pawła, pani Krystyna. - Do domu wpadła dziewczyna Pawła. Myślałam, że może czegoś zapomnieli, wychodzili niedawno. Paweł był taki szczęśliwy, radości w jego oczach nie zapomnę nigdy… A tu Gabrysia krzyczy, że Paweł miał wypadek, że trzeba szybko iść…



Pani Krystyna nie pamięta wiele z tamtego dnia. Panika, chaos, tysiące myśli. Ścięło ją z nóg, nie mogła się poruszyć, oddychać, wstać. Na miejsce natychmiast pojechała siostra Pawła. – Leżał na jezdni, nie miał buta na jednej nodze, z jego ust leciała krew – wspomina ze łzami w oczach. Początkowo chłopakowi nie dawano szans na przeżycie. - Powiedzieli mi że pękła mu czaszka – wspomina - Ponoć to nawet dobrze, bo krew która zebrała się w głowie miała ujście. Inaczej doszłoby do obrzęku – mówi. Nastąpiło jednak uszkodzenie mózgu. Te słowa brzmiały jak wyrok.


Paweł Grabowski


Z gorlickiego szpitala chłopak trafił do Tarnowa. Operowali go neurochirurdzy. Kazali przygotować się na najgorsze. Nie przeżyje drugiej doby – mówili. Paweł jednak nie poddał się. Jakby słuchał modlitw zrozpaczonej matki, dziewczyny, rodzeństwa. Przeżył. Mimo, że sytuacja była trudna, po trzecim dniu udało się odłączyć Pawła od respiratora. Pani Krystyna rozpłakała się, gdy usłyszała oddech syna. Czuła się jak wtedy tak, jakby cofnęła się do momentu przyjścia Pawła na świat. Jakby po 24 latach urodził się ponownie. Zrozumiała wtedy, że wola przetrwania Pawła jest silniejsza od zła. Od wypadku. Od zrządzenia złego losu.



Paweł jednak jest w śpiączce, choć ma otwarte oczy. Oddycha, patrzy. Mama jest przy nim codziennie. Opowiada mu o wszystkim – o tym, co się dzieje w rodzinie, mieście, na świecie… Według mamy Paweł wodzi wzrokiem, szuka źródła dźwięku, reaguje, gdy ktoś do niego mówi. Nie da się jednak jednoznacznie stwierdzić, jakie bodźce do niego docierają. Lekarze są jednak zgodni co do jednego: Paweł powinien być niezwłocznie rehabilitowany, żeby pobudzić do pracy układ nerwowy.


Przed Pawłem pojawia się światełko w tunelu. Szansą dla niego jest specjalistyczna neurorehabilitacja dla osób w śpiączce w Krakowie w Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej. Tam Paweł przejdzie rehabilitację funkcjonalną i neurologopedyczną, pobudzająca do pracy mięśnie przełyku, próbę pionizacji do pozycji siedzącej, ćwiczenia na cyber oku - urządzeniu, które pozwala na komunikację z otoczeniem osób znajdujących się w śpiączce oraz rehabilitację metodą Moralesa stymulująca pracę mięśni biorących udział w procesie mówienia.


Rehabilitacja jest bardzo kosztowna. Jeden turnus kosztuje około 22 tysięcy złotych. Aby Paweł się obudził, potrzeba ich kilka. Podczas grudniowej zbiórki zorganizowanej przez Fundację Beskidzka Zima, pod której opieką znajduje się Paweł oraz Gazetę Gorlicką, udało się zebrać połowę kwoty na jeden turnus. Paweł jest na nim teraz – kończy się 6 lutego. Jeśli jednak nie zostanie przelana reszta kwoty, chłopak nie przejdzie całej rehabilitacji, nie będzie miał wielu zabiegów, które mogą mu pomóc. Konieczne jest też uzbieranie kwoty na kolejne turnusy. Kwota ta przekracza znacznie możliwości finansowe rodziny, mimo, że starają się zrobić wszystko, żeby mu pomóc.


Paweł Grabowski


Mama Pawła czuwa przy nim non stop. Dniami i nocami. Godzinami wpatruje się w twarz syna, trzyma go za rękę. Pawła odwiedzają też koledzy, pewnego razu przy jego łóżku było ich dziesięcioro. Był – jest - dobrym chłopakiem, bardzo lubianym. Każdemu by pomógł. Nikt nie może uwierzyć, że spotkał go taki straszny los. Rodzeństwo, gdyby mogło, byłoby przy nim non stop. Mama Pawła codziennie włącza mu Skype – mówią do niego bracia, siostry, babcia. Paweł patrzy na nich, są przekonani, że rozumie. Mama potrafi też wyczuć jego emocje, widzi, że odkąd są w Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej, jest spokojniejszy, szczęśliwszy. Wierzy, że Paweł kiedyś się obudzi, że dojdzie do siebie.



Siostra Pawła codziennie musi mijać miejsce wypadku. Przechodzi na drugą stronę, odwracając wzrok. Rodzina podkreśla, że sprawa kary dla kierowcy wypadku ma dla nich drugorzędne znaczenie. Najważniejsze jest dla nich życie i zdrowie Pawła, w walce o które liczą się nie tylko pieniądze – a znaczenie ma każda złotówka, każdy najmniejszy nawet gest dobrej woli – ale także czas.

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Paweł Grabowski dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj