

Ojciec czterech córek walczy o powrót do życia. Pomocy!
Cel zbiórki: Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Aktualizacje
PILNE‼️ Skończyły się pieniądze na leczenie Pawła!
Obiecał rodzinie, że do nich wróci, ale nie ma już pieniędzy, by dalej walczyć o zdrowie!
Po półrocznym i bardzo problematycznym pobycie w szpitalu Paweł nareszcie mógł trafić do specjalistycznego ośrodka rehabilitacyjnego i podjąć walkę o swoją sprawność. Po tak długim czasie bez braku realnego kontaktu, dzięki wspaniałym ludziom w ośrodku mogłam wraz z córkami odwiedzić i przytulić Pawła.
Paweł i jego córeczki marzą o tym, by tata do nich wrócił! Niestety to marzenie i może nigdy się nie spełnić, bo właśnie skończy się pieniądze na dalsze leczenie Pawła!

Dzięki Państwa wpłatom, które udało się nam zebrać, mój mąż dzielnie walczył i wykorzystywał daną mu szanse na powrót do sprawności. Polepszył się kontakt werbalny, Paweł stabilnie sam siedzi!
Paweł zmaga się z paraliżem prawostronnym, który jest nadal. Codziennie toczy się żmudna i ciężka rehabilitacja, która przygotowuje i wzmacnia Pawła mięśnie do późniejszego chodzenia. W najgorszym stanie okazała się prawa ręka, gdyż zanikły mięśnie i nerwy, które trzeba odbudować na nowo.
Błagamy Was o pomoc i o udostępnienia, bo bez tego nie zdołamy pomóc Pawłowi.
Żona i córeczki
Opis zbiórki
Wspominam tamten dzień z drżącym głosem i łzami w oczach. Gdyby tylko dało się cofnąć czas, nigdy nie pozwoliłabym mu wsiąść wtedy na quada. To wtedy zdarzył się wypadek, Paweł uderzył głową w drzewo i mimo szybkiej reanimacji, późniejsze miesiące okazały się tymi najtrudniejszymi w naszym życiu. Mój ukochany mąż, ojciec naszych czterech córek, musiał jak najszybciej przejść operację usunięcia ostrego krwiaka. Przez dwa miesiące przebywał na OIOM-e w stanie ciężkim, nieprzytomny, w śpiączce farmakologicznej.

Nie był w stanie samodzielnie oddychać, miał prawostronny paraliż... Razem z córkami czuwałyśmy, błagałyśmy o życie dla Pawła. Miałyśmy nadzieję. Wierzyłyśmy głęboko w to, że go odzyskamy, że to nie może być koniec. Może właśnie to sprawiło, że zdarzył się cud. Po dwóch miesiącach, Paweł otworzył oczy. Wtedy w nasze życie wtargnął koronawirus. Nie mogłam odwiedzać Pawła w szpitalu, nie było sposobu, by go wspierać, przytulić. Została nam odebrana szansa na bliskość, która mogłaby pomóc Pawłowi w powrocie do zdrowia. Mimo przeciwnościom, mój mąż rozbudził w sobie siłę walki i czynił postępy.
Ogromne zaangażowanie lekarzy, opieka na oddziale, bliscy modlący się o Pawła – to wszystko działało! Jego stan zaczął się poprawiać. Został przeniesiony na oddział neurochirurgii, a tam – dzięki wspaniałej opiece rehabilitanta – zaczęło dziać się coś niewyobrażalnego. Mój mąż powoli zaczął odzyskiwać sprawność. Był pionizowany, sadzany. Zaczął samodzielnie oddychać i udało się nawiązać z nim minimalny kontakt werbalny. Rozumie polecenia, reaguje, współpracuje, czasami wypowiada ciche, pojedyncze słowa. Pamięta nas, wypowiedział nasze imiona! To najpiękniejsze, co w tej tragicznej sytuacji mogło się nam przytrafić.
Obecnie Paweł przebywa na oddziale rehabilitacyjnym, gdzie będzie prowadzona żmudna, niezwykle trudna walka o jego sprawność. Na tę chwilę, Paweł jest leżący, samodzielnie stabilnie siedzi, rusza lewą ręką i nogą. Lekarze mówią, że jest szansa na wycofanie się niedowładu prawostronnego.

Nie możemy zaprzepaścić tego, co już udało się osiągnąć – a stracimy wszystko bez dalszej rehabilitacji. Prognozy były tak złe, że pękało mi serce. Paweł jednak dzielnie walczy z okrucieństwem, które go spotkało i robi coś niesamowitego – cały czas udowadnia, że się nie podda. Chcę mu ułatwić powrót do życia, jakie mieliśmy jeszcze niedawno. Każdy, kto zna Pawła, wie, że jest człowiekiem ambitnym, o silnym charakterze, który wykorzysta każdą daną mu szansę.
Roczna rehabilitacja w specjalistycznym ośrodku daje nadzieję na to, że uda poskładać zdrowie, które tragiczny wypadek roztrzaskał w drobny mak. Niestety, sama nie jestem w stanie zdobyć środków, które pozwolą mojemu mężowi zawalczyć o życie, które stracił. Ta kwota, znacznie przekraczająca 200 tysięcy złotych, to cena sprawności Pawła, a ja proszę – pomóż, by nasze córki znów miały tatę, którego tak bardzo kochają! Błagam o ratunek dla mojego męża.
- Wpłata anonimowa210 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Anonimowy Pomagacz100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Anonimowy Pomagacz10 zł
- Wpłata anonimowa200 zł