Zbiórka zakończona
Antoś Trębiński - zdjęcie główne

❗️Pilne! Antoś umiera na naszych oczach! Mamy mało czasu, by powstrzymać jego śmierć!

Cel zbiórki: ratująca życie operacja serca u prof. Hanleya w USA - jedyna szansa

Organizator zbiórki:
Antoś Trębiński, 7 lat
Łódź, łódzkie
śmiertelna wada serca: tetralogia Fallota, atrezja pnia płucnego i niedorozwój tętnic płucnych plus MAPCA's, zespół Alagille’a.
Rozpoczęcie: 2 kwietnia 2019
Zakończenie: 20 września 2019
2 877 575 zł(104,53%)
Wsparło 62 428 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0049254 Antoni

Cel zbiórki: ratująca życie operacja serca u prof. Hanleya w USA - jedyna szansa

Organizator zbiórki:
Antoś Trębiński, 7 lat
Łódź, łódzkie
śmiertelna wada serca: tetralogia Fallota, atrezja pnia płucnego i niedorozwój tętnic płucnych plus MAPCA's, zespół Alagille’a.
Rozpoczęcie: 2 kwietnia 2019
Zakończenie: 20 września 2019

Rezultat zbiórki

W kwietniu nasz mały synek walczył o życie na Oddziale Intensywnej Terapii. Umierał na naszych oczach… Antoś gasł z każdym dniem, lekarze byli bezradni. Tylko operacja serca mogła uratować życie naszego synka. Profesor Hanley ze szpitala w Stanford w USA, specjalista od beznadziejnych przypadków – tylko on podjął się operacji Antosia.

Poprosiliśmy o pomoc, wiedząc, że prosimy o cud… Cud nastąpił. Sprawiliście go Wy – tysiące ludzi o dobrych sercach, którzy sprawili, że serduszko naszego synka wciąż bije. Modliliśmy się o to, żeby zdążyć… I udało się! Uzbieraliśmy całą kwotę, potrzebną na pierwszą operację Antosia.

Za nami chwile pełne strachu, ale i szczęścia… Ze względu na bardzo poważny stan Antoś musiał lecieć do USA specjalnym transportem medycznym – powietrzną karetką, organizowaną dla niego w ostatniej chwili. Tyle stresu… Do USA polecieliśmy 28 sierpnia, pełni obaw, ale i nadziei, co usłyszymy od profesor Hanleya.

Antoś Trębiński

Dziś jesteśmy już w domu. Antoś ma za sobą cewnikowanie i pierwszą operację serca w USA. Wygraliśmy bitwę, ale nie wojnę… Jesteśmy w połowie jego drogi o życie.

29 sierpnia Antoś miał cewnikowanie serduszka. Pokazało, że naczynia krwionośne Antosia, dochodzące do płuc, są bardzo słabe wykształcone… Strasznie nas to zmartwiło, bo całkowita korekta serduszka synka stanęła pod znakiem zapytania. Wierzyliśmy jednak w doświadczenie i umiejętności profesora Hanleya. Staraliśmy się nie tracić nadziei...

Antoś Trębiński

Kamień spadł z nam serca, gdy profesor zbadał Antosia i zdecydował, że podejmie się leczenia. Niestety, okazało się, że będzie trudno, trudniej niż zakładaliśmy… Po tylu operacjach niektóre z żył Antosia są całkowicie zablokowane i nie nadają się do użytku ? Dużym utrudnieniem jest też budowa płuc. Prawidłowe płuco ma około 18 elementów. Antoś ma 8 w lewym płucu, natomiast w prawym tylko 6…  Aby Antoś miał szansę żyć, profesor musiałby przywrócić przynajmniej 12-13 elementów. To trudne… Ale możliwe. Profesor Hanley zdecydował się na przeprowadzenie operacji poszukiwawczej (tak to nazwał) na lewym płucu, by znaleźć elementy, które są zniszczone i je odbudować. Jeśli udałoby się je doprowadzić do takiego stanu, aby zaczęły rosnąć, to ułatwiłoby przepływ krwi i wtedy po 6 miesiącach mógłby działać dalej. To jedyna szansa Antosia na życie…

W skali trudności wady serca, gdzie 1 to choroba łatwa do wyleczenia, a 10 to skrajnie trudna, Antoś jest niestety dziesiątką.

Antoś Trębiński

Operacja odbyła się 19 października. Życie naszego synka było w rękach jednego człowieka. Najbardziej baliśmy się momentu po operacji, tego, co usłyszymy od profesora…  Na szczęście usłyszeliśmy najcudowniejsze słowa – że się udało! Profesor zrobił to, co zaplanował… Udało mu się podłączyć lewe płuco Antosia do pracy tętnicy, znalazł też naczynie, które będzie dotleniało wszystkie narządy… Po 10 dniach opuściliśmy szpital i wróciliśmy do domu… Najpierw tego w USA. A potem, po kolejnych badaniach i konsultacjach, do prawdziwego… Do Polski. Wszędzie dobrze, ale w domu jest najlepiej!

Prof. Hanley dokonał czegoś niesamowitego. Niestety, to dopiero początek…  Za kilka miesięcy Antosia czeka kolejna operacja, kolejne wyzwanie... Uratować naszego Wojownika może tylko pełna korekta serca… Bez niej Antoś umrze. Słowo, które ciężko przechodzi nawet przez myśl... Zawsze czujemy ból w sercu na myśl o tym. Jednak to słowo nadal wisi nad nami niczym kat... I zrobimy wszystko, aby ten czarny scenariusz nigdy się sprawdził ✊?

Antoś Trębiński

Daliście Antosiowi najpiękniejszy prezent. Dostał od Was ogromną szansę na normalne życie. Pierwszy etap mamy już za sobą, co jest wielkim osiągnięciem, gdyż, jak wiecie, w Polsce było to niemożliwe. Nie spodziewaliśmy się, że tyle osób będzie chciało bezinteresownie nam pomóc... Pomóc, by nasz ukochany i upragniony synek mógł żyć.

Dziękujemy tym wszystkim wspaniałym ludziom, których do tej pory spotkaliśmy na swej drodze, ludzi, których zesłał nam los zupełnym przypadkiem. Aniołów, którzy obdarowali nas ogromnym wsparciem, pocieszeniem oraz wiarą w lepsze jutro. Jesteście niezastąpioną Armią❗❤

Bardzo prosimy, zostańcie z nami dalej i pomóżcie nam uratować życie naszego synka.

Nie poddajemy się i wierzymy, że z Wami wygramy.

Walka trwa nadal!

 

Ola i Adam – rodzice Antosia

 

Aktualizacje

  • Antoś już po cewnikowaniu serca!

    Chociaż padamy na twarz, ponieważ ostatni tydzień był dla nas ogromnym stresem, to chcieliśmy napisać chociaż kilka słów, co u Antosia. A szczególnie coś o przebiegu jego badań.

    Nasz Wojownik jest już po cewnikowaniu❗
    Znieczulenie oraz zaintubowanie zniósł bardzo ładnie i bez komplikacji. Jednak badanie obrazowania naczyń sercowych już było bardziej skomplikowane, ale co najważniejsze, lekarze zobaczyli wszystko, co planowali.

    Antoś Trębiński

    Kiedy Antoś zbierał siły po wszystkim, my mieliśmy rozmowę z lekarzem, która była tylko podsumowaniem tego, co zobaczył podczas badania. Ostatecznie jednak nie on będzie decydował, tylko cały zespół prof. Hanleya. Lekarz podkreślił, że Antosia naczynia są bardzo słabo wykształcone. Jego zdaniem są małe szanse na całkowitą korektę serca. Jeszcze do końca nie wiemy, co to oznacza. Z całej rozmowy można było jeszcze wywnioskować, że Antoś będzie potrzebował wkrótce interwencji operacyjnej, dlatego bardzo niecierpliwie wyczekujemy konsylium oraz spotkania z prof. Hanleyem.

    Wierzymy, ze prof. Hanley wraz z zespołem wymyślą plan aby Antoś mógł być z nami, bo innego scenariusza nie widzimy... Trzymajcie mocno kciuki oraz pomódlcie się za Antosia i jego zdrowie.

    Ściskamy mocno!

  • Informacja, na którą czekaliście❗️Już jutro Antoś leci do USA!

    Kochani, u Antosia tyle się dzieje… W sobotę zadzwoniła do nas zapłakana mama chłopczyka. Ogromny strach… Okazało się, że linie lotnicze odmówiły Antosiowi wstępu na pokład!

    Konieczne było zorganizowanie transportu medycznego – prywatnego samolotu ze sztabem medycznym na pokładzie, który odeskortuje Antosia do USA. To oznaczało jednak ogromny wydatek… Na szczęście z pomocą telewizji udało się zebrać brakującą kwotę. Lekarze dali zielone światło – Antoś może lecieć!

    Transport medyczny oznacza jednak, że Antoś zostanie zawieziony wprost do łóżka szpitalnego… To oznacza, że jego pobyt w szpitalu będzie dłuższy niż zakładano. Długi lot może obciążyć serce, dlatego lekarze chcą zrobić dodatkowe badania. A każdy dzień na oddziale amerykańskiego szpitala to ogromne koszty.

    Antoś Trębiński

    Na Waszą prośbę zostawiliśmy zbiórkę otwartą – wciąż jest możliwość wsparcia Antosia w jego walce o życie. Z nadwyżki pokryjemy pobyt Antosia w szpitalu. Wciąż pojawiają się niespotykane przeszkody… Mamy nadzieję, że już ostatnie.

    Najważniejsze jest to, że jutro rano Antoś wylatuje do USA! Pamiętajcie o Antosiu w modlitwie i trzymajcie kciuki, bo prawdziwa walka zaczyna się właśnie teraz!

  • Kochani, mamy 100%!!!!

    Kochani,

    W Siepomaga wiemy, że cuda się nie dzieją – my je sprawiamy. RAZEM!

    Gdy kilka miesięcy temu zgłosili się do nas zrozpaczeni rodzice Antosia, wydawało się, że nie ma nadziei… Mały chłopczyk umierał na naszych oczach. Szansa na uratowanie życie była tylko w Stanach, bo tylko jeden lekarz na świecie zgodził się pomóc Antosiowi i zoperować jego małe, chore serce. Kwota za życie była jednak ogromna… Opisaliśmy historię Antosia, wielokrotnie prosiliśmy Was o pomoc, razem z Wami staraliśmy się poruszyć niebo i ziemię, by znaleźć ratunek, bo wiedzieliśmy, że nie możemy się poddać!

    Antoś Trębiński

    Na szczęście wydarzył się nie jeden cud, ale dwa… Pierwszy to taki, że Antoś, mały wojownik, poczuł się lepiej i opuścił szpitalną salę. Drugi cud dzieje się teraz. W pomoc Antosiowi zaangażowała się telewizja, która nagłośniła zbiórkę… Właśnie dzwoniła do nas mama Antosia. Wraz z sumą, zebraną na subkoncie w innej fundacji, mamy całą kwotę, potrzebną na opłacenie operacji Antosia w USA!

    Wciąż nie możemy w to uwierzyć, łzy same cisną się do oczu. Wierzymy, że ta historia będzie miała tylko jedno zakończenie – takie, w którym Antoś będzie żył długo i szczęśliwie.

    Z racji tego, że wciąż dostajemy wiele pytań, jak pomóc Antosiowi, zostawiamy jeszcze zbiórkę otwartą – jeśli chcecie, wciąż możecie wspierać Antosia w jego walce o zdrowie. Nie wiadomo, ile chłopczyk spędzi w USA, w przypadku niespodziewanych komplikacji na pewno potrzebne będą dodatkowe środki. Cała nadwyżka zbiórki zostanie oczywiście przekazana na leczenie Antosia.

    Dziękujemy Wam wszystkim za pomoc, za to, że jesteście, za to, że po raz kolejny odpowiedzieliście na nasz apel o to, by ratować to, co najcenniejsze – życie dziecka.

    Jesteście wspaniali!

Opis zbiórki

Niekiedy na ratunek jest bardzo mało czasu, a niekiedy jak tu – nie ma go wcale! Prosimy Was o pomoc, bo na naszych oczach umiera małe dziecko! Antoś gaśnie – nikt już tego nawet nie ukrywa. Zostało może kilka tygodni… Tyle małe serce wytrzyma bez operacji. W Polsce ratunku już nie ma. Zostały USA i profesor Frank Hanley ze szpitala w Stanford, ten sam, który uratował inne polskie dzieci, niemające gdzie indziej szans – Dawidka (otwiera nową kartę), Emila (otwiera nową kartę), Julkę (otwiera nową kartę)… Te dzieci żyją. Antoś może być wśród nich!

Być może porywamy się z motyką na słońce. Być może to proszenie o cud… Ale w Siepomaga wiemy, że cuda się nie dzieją, to my je sprawiamy. Dlatego prosimy –  uratuj z nami życie tego chłopca. Nie odkładaj tego na jutro, na później, bo bez Ciebie Antosia jutro już nie będzie!

Antoś Trębiński

Ola i Adam, rodzice Antosia: "Jesteśmy w dramatycznej sytuacji. Nasz synek umiera na naszych oczach… Antoś walczy o życie na intensywnej terapii, jest pod stałą opieką anestezjologów i kardiochirurgów. Jak najszybciej musi znaleźć się w USA! Błagamy o pomoc, nie przekreślajcie naszego synka, wciąż można go uratować… Jego życie jest tylko w Waszych rękach!

Widujemy Antosia 3 razy dziennie, po 30 minut. Na te chwile czekamy cały dzień. Nic innego się nie liczy. Sala jest biała, sterylna. Wchodzimy w szpitalnych fartuchach… Przerażeni, szukamy naszego synka… Gdy widzimy go w łóżeczku, zalewa nas ulga. Niektórych dzieci, które leżały obok Antosia, już nie ma… Za każdym imieniem kryje się dramat walki o życie…Sala pachnie szpitalem i strachem. Tym najgorszym. Strachem o życie dziecka.

Sens naszego istnienia, cały nasz świat mieści się w malutkim łóżeczku, ma 8 miesięcy i jest naszym jedynym dzieckiem.

Antoś Trębiński

Przepełnieni szczęściem czekaliśmy, aż Antoś pojawi się na świecie… Aż do połowy ciąży. Informacja o wadzie serca. 20 tygodni strachu, niepewności i wielu pytań… Antoś urodził się 8 sierpnia, był to najpiękniejszy dzień w naszym życiu… I najtrudniejszy. Tetralogia Fallota, atrezja pnia płucnego i niedorozwój tętnic płucnych – te nazwy, niczym złe zaklęcia, sprowadzają na Antosia śmierć.

Na początku nic nie zapowiadało tragedii. Antoś był tak silny, że na razie nie potrzebował operacji… Gdy wróciliśmy do domu, jego buzia zaczęła jednak zmieniać kolor. Stała się żółta jak płatki słonecznika. Zespół Alagille’a, zaburzenia w obrębie wątroby, prowadzące do jej niewydolności, w skrajnym przypadku do przeszczepu… Mówią, że problemy to tchórze, bo atakują tylko w grupach. Nie zdążyliśmy oswoić się z chorobą synka, bo śmiertelne niebezpieczeństwo w serduszku znów dało o sobie znać… Niskie saturacje, ciężki oddech, głośny płacz, zimny pot… I ten kolor. Tym razem Antoś był szary jak popiół… Kolor niedotlenienia. Kolor śmierci.

Antoś Trębiński

Trafiliśmy do szpitala. Jesteśmy tu do dziś. Antoś przeszedł 3 poważne operacje, 2 nagłe reoperacje, dializę otrzewnową z powodu ostrej niewydolności nerek, 3 cewnikowania serca… Przez 2 tygodnie był podłączony do ECMO, systemu pozaustrojowego natleniania krwi. Lekarze mówią wprost – takiego przypadku jak Antoś, takich tętnic jakie on ma, jeszcze nie widzieli…

Nikt nie spodziewał się, że tak będzie. Cewnikowanie miało dać odpowiedź, co dalej… Nie zostawiło miejsca na domysły. Konieczna była natychmiastowa operacja - wszczepienie stentu dotętniczego, bo małe życie naszego synka wisiało na włosku… Było dobrze tylko przez kilka dni. Stent okazał niedrożny, lekarze musieli operować ponownie… I jeszcze raz. Nie było wyjścia, choć serce to przecież nie książka, żeby je ciągle otwierać…

Antoś umierał.

Antoś Trębiński

Widzieliśmy to na własne oczy. Małe rączki leżały bezwładnie na pościeli, roześmiane oczy robiły się matowe, skóra biała jak ściany szpitala… Choć z kroplówki płynęła krew, która miała być życiem – konieczna była wielokrotna transfuzja – w Antosiu życia było coraz mniej. Działały maszyny, ale serce przestawało działać.

Proszę się pożegnać – usłyszeliśmy i po tych słowach przepłakaliśmy całą noc. Jesteśmy mamą i tatą Antosia, zrobilibyśmy dla niego wszystko… Pożegnać – tego nie umieliśmy zrobić. Wiedzieliśmy, że tylko 9% dzieci, odłączonych od ECMO, żyje dalej... Nie doceniliśmy własnego synka. Znalazł się w tych 9%, choć nikt nie dawał mu szans… Lekarze w Polsce wspaniale opiekowali się Antosiem. Kilka razy uratowali mu życie. Niestety, nic więcej zrobić już nie mogą.

Szukaliśmy pomocy wszędzie… W miejscach, do których jeżdżą inne dzieci z najcięższymi wadami serca. Niemcy – kilka miesięcy temu profesor Malec odesłał nas do Polski, do szpitala, w którym jesteśmy teraz. Włochy – profesor Carotti nie podjął się leczenia… Będziemy próbować uderzać do nich jeszcze raz… Walczyć. Przegrywa tylko ten, kto się poddaje. W walce o naszego synka nie poddamy się nigdy! Póki co tylko profesor Hanley – specjalista od przypadków beznadziejnych, od najbardziej chorych serduszek, takich jak Antosia – chce podjąć się operacji synka i dać mu szansę na życie. Wiemy jedno - jeśli tam nie uda się uratować Antosia, nie uda się nigdzie.

Antoś Trębiński

Myśleliśmy, że pieniądze szczęścia nie dają, dziś, zrozpaczeni, wiemy, że dają coś więcej – życie. Opieka medyczna w USA jest najdroższa na świecie. Ponad 6,5 miliona złotych… 6,5 miliona za życie naszego dziecka, za coś, co dla nas jest bezcenne. Musimy mieć połowę tej kwoty, by klinika chciała nas przyjąć… Musimy mieć ją już teraz. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, ile serce Antosia jeszcze wytrzyma. Może miesiąc, maksymalnie dwa… Nie możemy czekać, bo nie czeka też śmierć. Jeśli nie zdążymy - Antoś umrze.

Nie prosimy już o pomoc. My błagamy. Poruszymy niebo i ziemię, by nasz synek miał operację, by przeżył. Możemy próbować albo bezsilnie patrzeć, jak nasze dziecko umiera. Jeśli jesteś mamą, jeśli jesteś tatą… Jeśli kiedykolwiek kogoś kochałeś… Wierzymy, że nas rozumiesz".

A my, w Siepomaga, wierzymy też, że ta historia będzie mieć jedno zakończenie. Szczęśliwe. Dzięki Tobie. Że się uda... Dlatego z całego serca - prosimy - pomóż, wesprzyj, udostępnij i spraw z nami ten cud... Spraw, że Antoś będzie żyć.

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    5000 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Dario
    Dario
    Udostępnij
    20 zł

    Trzymam kciuki modląc się o jego zdrowie

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł

    Najświętsze Serce Jezusa Tobie ufam i w Tobie pokładam nadzieję

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj