Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Lokalizacja

  • Cała Polska
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Aleksandra Wiśniewska
23:47:02  do końca
Aleksandra Wiśniewska , 6 lat

Kosztowna operacja jedyną nadzieją na sprawność! Pozwól Oli normalnie żyć!

Dopiero po narodzinach okazało się, że rączka Oleńki rozwinęła się nieprawidłowo. Lekarze, z którymi konsultowaliśmy stan córeczki mówili, że takie wady są niezmiernie rzadkie i w swojej praktyce jeszcze nie mieli do czynienia z wadą ręki lustrzanej. Nawet wysokiej klasy specjaliści z Instytutu Paleya wiele miesięcy rozważali różne opcje i możliwości leczenia podczas kwalifikacji Oli. Na szczęście, po wielu badaniach podjęli decyzję leczenia wartą prawie milion złotych. Lewa rączka naszej córeczki ma dwie kości łokciowe, a zamiast palca wskazującego i kciuka ma podwójne palce środkowe, serdeczne i małe. Od trzeciego miesiąca rozpoczęliśmy rehabilitację, ponieważ przykurcz obejmował całą rękę łącznie z barkiem, łopatką i szyją. W łokciu nie ma możliwości zgięcia.  Ola jakoś radzi sobie z tym stanem. Jest operacjach, które dały jej możliwość jakiegokolwiek chwytu poprzez przeszycie małego palca, tak aby pełnił funkcję kciuka oraz usunięto część kości łokciowej, by "uwolnić" staw łokciowy. O dziwo – kość odrosła, co zapewne ma swoją przyczynę w naturalnym rośnięciu Oli. Na ten moment nasi lekarze nie są w stanie pomóc Oli. Jedyną nadzieją jest realizacja amerykańskiego planu leczenia. Koszty związane aż z dwuetapową operacją oraz rehabilitacją to setki tysięcy złotych. Są to sumy przewyższające nasze możliwości i tym samym uniemożliwiające leczenie Oli. Szansą na wyjazd i rozpoczęcie leczenia daje nam tylko i wyłącznie zbiórka oraz pomoc tysięcy ludzi – gorąco prosimy o każde wsparcie i udostępnienie. Oleńka skończyła już sześć lat. Z wiekiem jest jej coraz trudniej, choć stara sobie radzić jak umie lub prosi o pomoc. Sama jednak nie nałoży czapki, nie zawiąże butów, a przykurcze się pogłębiają z miesiąca na miesiąc... Wiemy, że osiągnięcia medycyny są dziś prawdziwymi cudami – i o taki cud prosimy dla naszej Oli!Asia i Adam – rodzice

174 823,76 zł ( 21,49% )
Brakuje: 638 546,24 zł
Roman Geftasewicz
23:47:02  do końca
Roman Geftasewicz , 40 lat

Roman pomimo choroby kocha życie! Daj mu szansę na samodzielność!

To już 15 lat, odkąd trwa moja walka z brutalną chorobą... W marcu 2007 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Pozostałe badania przeprowadzone podczas pierwszej oraz kolejnych hospitalizacji niestety potwierdziły diagnozę. Jest to choroba przewlekła, która uszkadza centralny układ nerwowy... Z całkowicie zdrowego człowieka zamieniłem się w osobę w osobę zależną od innych... Stwardnienie rozsiane prowadzi do powstania objawów, które bardzo przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Dziś mam już kłopoty z ograniczoną motoryką oraz zakresem ruchu rąk i nóg. Co gorsze, choroba wciąż postępuje i objawy się nasilają! Moje mięśnie słabną, a codzienność stawia przede mną coraz trudniejsze wyzwania. To wszystko, na co kiedyś nie zwracałem uwagi, teraz wymaga walki z licznymi ograniczeniami. Obecnie nie jestem już w stanie podnieść nóg. Korzystam z chodzika, a w przemieszczaniu się po mieszkaniu pomagają mi rodzice, którzy popychają bezwładne stopy. Ciało wyginają liczne skurcze. Zamknięte dłonie to kolejny deficyt organizmu. Stwardnienie rozsiane jest chorobą przewlekłą i postępującą, a niepełnosprawność zmienia życie całej rodziny... Rehabilitacja i ciągłe ćwiczenia pozwalają trochę spowolnić rozwój choroby. Robię co w mojej mocy, by zyskać jak najwięcej czasu we względnej sprawności. Proszę, pomóż mi. Chcę żyć, chcę cieszyć się każdym następnym dniem. Pomimo wielu trudności jest to jeszcze możliwe! Roman

11 389,01 zł ( 42,82% )
Brakuje: 15 206,99 zł
Amelia Olczyk
23:47:02  do końca
Amelia Olczyk , 19 lat

Tragiczny prezent na 18-naste urodziny! Pomóż Amelii zatrzymać SM!

W listopadzie 2021 roku skończyłam 18 lat. Niestety, w dorosłość weszłam z tragiczną diagnozą, która raz na zawsze zmieniła moje życie. Ale zacznijmy od początku... Nigdy wcześniej nie chorowałam, wręcz przeciwnie, zawsze byłam okazem zdrowia. Energiczna i pełna życia dziewczyna, która kocha zwiedzać świat i poznawać nowych ludzi. Wiadomość o chorobie przyszła znienacka. Zaczęło się zupełnie niewinnie, bo kto zwraca szczególną uwagę na mrowienie i drętwienie rąk? Błahostka, przyjdzie i zaraz odjedzie... Taki stan utrzymywał się przez kilka dni - wtedy nie zwróciłam na niego szczególnej uwagi. Jednak kiedy po kilku miesiącach wrócił - natychmiast udałam się do lekarza. Pierwsze badanie u neurologa nie wykazało żadnych nieprawidłowości. Pojawiła się więc nadzieja, że to nic groźnego. Nic bardziej mylnego. Dostałam skierowanie na rezonans. Już w czasie wykonywania badania usłyszałam diagnozę – „ma Pani podejrzenie SM”. Okazało się, że mam na tyle wiele zmian w mózgu, że lekarz od razu skierował mnie na badania do szpitala. Pobrany płyn mózgowo-rdzeniowy dał ostateczny werdykt – jestem nieuleczalnie chora. SM to przewlekła choroba układu nerwowego, polegająca na nieprawidłowym przekazywaniu impulsów nerwowych. Występują tu tzw. rzuty objawów neurologicznych, tj. pojawienie się nowych symptomów choroby bądź nasilenie tych dotychczas obecnych.  Stwardnienie rozsiane nie jest mi obce. W mojej rodzinie jest to choroba genetyczna. Pech chciał, że jestem szczęśliwym wybrańcem. Pomimo że SM nie oznacza wyroku, to niestety może znacznie utrudnić życie... Wyobraźcie sobie, co czuje nastolatka, która za tydzień ma studniówkę, wszystko gotowe – buty i sukienka czekają w szafie, a tu nagle nie jest w stanie podnieść nogi! Czułam się fatalnie! To były najgorsze chwile mojego życia! Wtedy po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, jak naprawdę wygląda ta choroba. Wcześniej nic mi nie było poza kilkudniowym mrowieniem. Utrata możliwości chodzenia była dla mnie wstrząsająca! Od tego momentu lęk jest moim nierozłącznym towarzyszem. Każdy dzień to zagdaka, loteria – nikt nie wie, czy jutro będę normalnie funkcjonować, czy może przestanę chodzić lub stracę wzrok. To straszne.  Niestety, leki refundowane przez państwo nie są na tyle skuteczne żeby powstrzymać rozwój choroby. Nie są w stanie „zatrzymać” mnie w takiej formie, jakiej jestem. Dlatego zbieram pieniądze na prywatne leczenie, które jest dużo bardziej efektywne. Miesięczny koszt kuracji to około 10 tys. złotych i tak do końca życia, ponieważ SM to choroba nieuleczalna. Dziś już wiem, że nie jestem w stanie sama uzbierać takiej kwoty, dlatego proszę o pomoc. Tylko dzięki tym lekom będę w stanie normalnie funkcjonować przez resztę mojego życia. Proszę jako młoda dziewczyna, która ma całe życie przed sobą, głowę pełną pomysłów i planów, z których już po części musiałam zrezygnować - nie zostawiajcie mnie!  Amelia

29 813,60 zł
Paulina Kuźniecow
23:47:02  do końca
Paulina Kuźniecow , 32 lata

Jeden błąd zabrał jej sprawność... Po 29 latach Paulina ma szansę na leczenie❗️

Miałam 2 lata, gdy jeden zastrzyk przekreślił całą moją sprawność. Jeden zły ruch spowodował, że potrzebuję rehabilitacji do dziś. Mam 31 lat i całe moje życie cierpiałam z bólu. Przechodziłam różne operacje, które dawały chwilową ulgę i chwilową nadzieję. Dopiero po 29 latach znalazłam specjalistów, którzy chcą podjąć się zwiększenia mojej sprawności. Gdy cel jest tak blisko, moje zdrowie okazuje się dla mnie zbyt kosztowne…  Mam na imię Paulina. Gdy byłam malutka, w wyniku zastrzyku, doszło u mnie do uszkodzenia nerwu kulszowego. Bardzo szybko okazało się, że będę skazana na specjalistyczną rehabilitację.  Swoją pierwszą operację przeszłam w wieku 7 lat. Kolejna potrzebna była już 2 lata później. Mimo przebytych zabiegów kości stopy uległy dużej deformacji. Zniekształcenie końsko-szpotawe jest złożoną wadą układu mięśniowo-szkieletowego. Mając 16 lat, po raz kolejny trafiłam do szpitala. Korekcja znów nie dała oczekiwanych rezultatów.  Uraz nerwu spowodował wolniejszy wzrost kończyny, która aktualnie jest krótsza o 2 cm. Chora stopa jest mniejsza od zdrowej aż o 4 rozmiary. Ogranicza mnie to mocno w codziennych czynnościach. W moim życiu nie ma miejsca na marzenia o założeniu krótkiej sukienki czy butów na wysokim obcasie… Nigdy nie pogodziłam się z tym jak wygląda moja noga.  Mój wygląd, sposób poruszania się, niepełnosprawność — były obiektem drwin innych dzieci. Unikały kontaktu ze mną, nierzadko słyszałam wyzwiska, o których chcę zapomnieć! Po ostatniej operacji pierwszy raz od kiedy pamiętam, mogłam w minimalnym stopniu poruszać stopą. Jednak przykurcz ścięgna Achillesa nadal nie pozwala mi na podniesienie stopy w górę. Po latach poszukiwań specjalisty trafiłam do kliniki ortopedycznej w Poznaniu. Po konsultacji lekarze chcą podjąć się kolejnej operacji, która ma polegać m.in. na wydłużeniu ścięgna Achillesa oraz korekcie zdeformowanych palców.  Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zyskam szansę na sprawność. Być może zostanie zminimalizowany mój ból. Wszystko to brzmi dla mnie jak spełnienie marzeń.  Euforię przerywa duże ograniczenie finansowe. Na operację potrzebne są środki, których nie mam...  Chociaż to dla niej trudne, w poniższym filmie Paulina pokazuje swoją stopę i opowiada, na czym miałaby polegać operacja: Ta zbiórka była dla mnie koniecznością. Jestem mamą i marzę o tym, aby być sprawna, nie tylko dla siebie! Chciałabym chodzić na spacery i nie wstydzić się tego jak wygląda moja noga. Tak wiele lat czekałam i nie chcę się zbyt szybko poddawać.  Bardzo proszę o wsparcie… jakiekolwiek, nawet najmniejsze! Paulina

21 840,45 zł
Nikola Gręda
23:47:02  do końca
Nikola Gręda , 9 lat

Potrzebna pomoc w trudnej walce o nadzieję❗️Nadzieję, że będzie lepiej❗️

Nikola walczy od pierwszych chwil na świecie… A ja codziennie zadaję sobie pytanie dlaczego? Dlaczego tak wiele zabiera choroba? Moja córeczka jest małą, 9-letnią, śliczną dziewczynką, która nadal nie mówi, nie chodzi, nie jest samodzielna. Wiem, że nigdy nie przestanę walczyć o jej przyszłość! Dlatego powstała ta zbiórka! Chciałabym sprawić, żeby chociaż troszkę było kiedyś łatwiej…  Czuje wielką niesprawiedliwość. Codziennie budzę się z pytaniem, dlaczego moje dziecko? Niestety nigdy nie dostanę odpowiedzi i nigdy nie odwrócę losu. Pozostaje działać i nie obracać się za siebie.  Jako mama muszę zadbać, by Nikolka miała opiekę, która da nadzieję na lepsze jutro! Nasza walka trwa już lata. Ze wszystkich swoich sił próbuję ratować przyszłość córki, ale na naszej drodze wciąż wyrastają nowe problemy... Moja córeczka przyszła na świat z niską wagą urodzeniową i wodonerczem. Pierwszym jej chwilom towarzyszył strach! Okazał się on być niczym w porównaniu z późniejszymi problemami...  W kolejnych latach u córki zdiagnozowano wadę serduszka i mikrodelecję. Całe nasze życie poświęcone jest walce z chorobami córki, a mimo to ich skutki i tak wyprzedzają nas o krok. Nikola nie mówi, nie chodzi i nie je zupełnie samodzielnie.  Dopiero od niedawna jej jedzenie nie musi być miksowane. Pije nadal przez słomkę. Bawi się sama ze sobą i słucha muzyki, to jej najczęstsze aktywności. Ze względu na dużą odległość dzielącą nasz dom od szkoły specjalnej, Nikolka w tygodniu mieszka w internacie. Całodobowa opieka jest konieczna, a to jedno z 4 dzieci, które mam w domu. Nie byłabym w stanie dać jej tyle, co dają indywidualne lekcje i zajęcia. Sukcesy, które osiąga, są bardzo malutkie, ale każde następne cieszą jeszcze bardziej. Na etapie rozwojowym, na jakim jest Nikolka, doceniamy najmniejsze szczegóły! Bardzo potrzebuję Państwa pomocy, by zapewnić jej lepszą przyszłość! Chcę, dla niej wszystkiego, co najlepsze, jak każdy rodzic. Być może nie jest to niczym nadzwyczajnym, ale ja nie walczę o wygórowane potrzeby i oczekiwania... Ja chciałabym po prostu, żeby kiedyś nie była zależna od innych! Żeby była bezpieczna, żeby nie było gorzej. Chciałabym mieć pewność, że próbowaliśmy wszystkiego…  Codzienna rehabilitacja, leczenie i nauka to kosztowna konieczność! Żeby móc to zapewnić Nikolce, muszę prosić o pomoc…  Mama

575,80 zł
Zbigniew Łukomski
23:47:02  do końca
Zbigniew Łukomski , 59 lat

Tętniak mózgu kontra wielka pasja❗️ Choroba zabiera wszystko❗️

Zagrał hejnał 700-letniego miasta Skarszewy. Teraz nie może mówić, chodzić ani samodzielnie funkcjonować.  Zbyszek 2 lata temu trafił do szpitala z powodu pęknięcia tętniaka w mózgu. Z dnia na dzień przestał mówić, chodzić i stracił władzę nad prawą częścią ciała – cierpi na niedowład połowiczny prawostronny oraz w zeszłym roku zdiagnozowano u niego padaczkę poudarową. Gdyby tego było mało, w pierwszych kluczowych miesiącach rehabilitacji po pęknięciu tętniaka upadł i złamał szyjkę kości udowej. Na oddziale ortopedycznym po operacji złamanego biodra zaraził się wirusem COVID-19. W związku z tym jego rehabilitacja została przerwana, a każdy dzień przerwy w ćwiczeniach oddalał go od powrotu do zdrowia. Zbyszek jest niepełnosprawny w stopniu znacznym. Nie może samodzielnie funkcjonować. Utrzymuje się z zasiłków, które łącznie dają sumę 1276 zł. Nie stać go na zakup odzieży ani utrzymanie mieszkania. Co więcej – nie stać go na zakup niektórych lekarstw oraz zalecanej przez lekarzy specjalnej żywności. Oprócz tego jest obciążony obowiązkiem alimentacyjnym na dwoje dorosłych dzieci (w sądzie toczy się sprawa o uchylenie alimentów). Niestety nawet pomimo ponad 30-letniego stażu pracy ZUS zaliczył Zbyszkowi okres tylko 29 lat i 9 miesięcy – między innymi za to, że około 40 lat temu pracodawca nie odprowadzał składek (sprawa o zaliczenie tego okresu do stażu pracy toczy się obecnie w sądzie pracy w Gdańsku). W związku z powyższym nie przyznano renty z tytułu niezdolności do pracy. Pasją Zbigniewa całe życie była muzyka. Przez wiele lat zawodowo grał na trąbce, a obecnie nie może nawet jej utrzymać w rękach. W Skarszewach codziennie o godzinie 12.00 z budynku Urzędu Miasta rozbrzmiewa hejnał powstały z okazji 700-lecia miasta w wykonaniu Zbigniewa. Hejnał został nagrany krótko przed udarem. Aby odzyskać siebie i swoje życie Zbyszek potrzebuje wsparcia oraz intensywnej rehabilitacji. Zbieramy na dwa turnusy rehabilitacyjne. Każda pomoc jest nadzieją na lepsze jutro. Nie zostawiaj Zbyszka bez pomocy. Bardzo proszę, wesprzyj! Daj mu szansę na odzyskanie sprawności.  Beata * Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową

4 710,00 zł ( 20,12% )
Brakuje: 18 695,00 zł
Maria Dołęga
Pilne!
23:47:02  do końca
Maria Dołęga , 16 lat

Złośliwy rak mózgu niszczy moje życie – dramatyczny apel Marysi❗️

Chcę znów być zwyczajną nastolatką. Chcę normalnie skorzystać z toalety, bez pampersów i pomocy innych. Chcę wyjść na spacer, spotkać się z moją przyjaciółką Julką. Chcę…no, wiecie, robić zwykłe, proste czynności sama… Tak jak mogłam robić to kilka miesięcy temu. Nie wiem, od czego zacząć. Nie pamiętam nawet haseł do moich kont internetowych. Płaczę po nocach z beznadziei. Zaczęło się od tego, że nie chciałam jeść. Na samą myśl o jedzeniu robiło mi się niedobrze. Nie mogłam wstać rano z łóżka. Myślałam, że może to typowe zimowe przemęczenie. Czułam obezwładniającą niemoc. Rodzina zaczęła podejrzewać depresję. Hej, ale ja mam przyjaciół! Nie czuję się samotna.  Mam kochającą mamę, która pracuje jako pielęgniarka na oddziale onkologicznym. Tata jest już na rencie. Chorował na raka. Teraz jest na obserwacji, ale wszystko z nim dobrze. Czuję się szczęśliwa. Nie, to nie depresja. Rodzina zaczyna wymyślać: tarczyca, a może lenistwo… W końcu mama zapisała mnie na badania diagnostyczne. Po co? Przecież nic nie wykazało. Mimo wszystko ciągle napierała. No i zrobili mi tomografię.  To było przerażające. Łzy w oczach mojej mamy, niedowierzanie taty… Nie musiałam się domyślać. Mam 16 lat i raka mózgu. Nie poddam się biopsji, za żaden skarby. Czy Wy chcecie, żebym była roślinką? Tak? Zmusicie mnie?! To ja wybiorę sobie nagrobek. Wybiorę go teraz, bo po tych wszystkich operacjach już nawet nie będę mogła mówić. Porozmawiamy dopiero po drugiej stronie! Przepraszam, Mamo, za te słowa. Przepraszam, Tato. Przepraszam, Ciociu. Powiedziałam to z tego rozpaczliwego żalu, że wszystko jest mi odbierane, że nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Czy w ogóle mogę myśleć o przyszłości… Ale przecież przeżyłam, a Wy tak się staracie. Uruchamiacie zbiórki, prosicie o pomoc, organizujecie licytacje. Więc ja też proszę. Chemioterapia się zakończyła, ale nie dlatego, że jestem zdrowa. Ona więcej nic nie da. Teraz potrzebuję rehabilitacji. Mam sparaliżowaną jedną stronę ciała, przykurcze, ciężko mi mówić, muszę nosić perukę, pampersy. Jest mi tak wstyd o tym pisać…  Koszt miesięcznego turnusu to 30 tysięcy złotych. Rehabilitacja będzie trwała przynajmniej dwa lata, o ile nie będzie komplikacji.  Bardzo Cię proszę! Pomóż mi być znowu zwykłą nastolatką. Każda złotówka jest dla mnie na wagę złota. Dziękuję Marysia *Kwota zbiórki jest szacunkowa. ➡️ Weź udział w licytacji i pomóż Marysi -> KLIK

157 621,00 zł ( 41,15% )
Brakuje: 225 358,00 zł
Czaruś Tarka
Pilne!
23:47:02  do końca
Czaruś Tarka , 8 lat

8-letni Czaruś ma w głowie guza! Potrzebna pilna pomoc❗️

W styczniu u Czarka pojawiły się problemy z koncentracją, poranne mdłości i bóle głowy. Bardzo nas to zaniepokoiło… Przecież synek od zawsze uwielbiał chodzić do przedszkola, a potem do szkoły. Sumienny, pełen radości i pasji do motoryzacji. Zaczęliśmy szukać przyczyny i wtedy natrafiliśmy na przeszkodę, z którą walczymy do dziś…  28 stycznia 2022 roku to dzień, w którym normalne dzieciństwo naszego 8-letniego syna dobiegło końca. Od lekarza usłyszeliśmy: Czarek ma zmianę w głowie i musi zostać w szpitalu do obserwacji i dalszych badań. Od tego dnia systematycznie docierają do nas złe informacje dotyczące zdrowia naszego syna... 15 lutego Czaruś przeszedł operację częściowego usunięcia guza, 10 dni później przyszedł wynik badania histopatologicznego - Embryonal Tumor NOS 4, czyli złośliwy guz mózgu 4 stopnia. W marcu Czaruś rozpoczął 4 bloki chemii, w czasie których nie obyło się bez komplikacji: atak padaczki, silna reakcja alergiczna na lek, płytki krwi i krew. Leczenie według rezonansów nie przyniosły oczekiwanych efektów… Pod koniec czerwca przyszedł drugi dokładniejszy wynik badań molekularnych guza, który wykluczył pierwotnie postawioną diagnozę. Wiemy tylko, że jest to guz embrionalny, ale nie wiemy jaki. Dlatego zdecydowaliśmy się wysłać wycinki do Bonn. Niestety, tam także jest problem z określeniem jaki to typ guza.  Od połowy czerwca nasz syneczek był poddawany naświetlaniom przez 31 dni, Po zakończonym leczeniu zrobiono badanie rezonansem, który wykazał, że kuracja nie przyniosła oczekiwanych efektów. Dlatego zmuszeni jesteśmy szukać pomocy poza granicami kraju, Jeżeli uda się znaleźć ratunek wiemy, że nie będzie nas stać, by pomóc naszemu synowi. Dotychczas wzbranialiśmy się przed wszelkimi zbiórkami, dobre słowo, modlitwa bliskich i znajomych wystarczyły. Jednak przyszedł czas kiedy musimy prosić o pomoc finansową dla naszego kochanego syna, bez waszej pomocy może wydarzyć się najgorsze… Rodzice Czarusia *Kwota zbiórki jest szacunkowa ➤ Czarusia można wspierać także poprzez licytacje na Facebook'u

202 902,00 zł ( 95,36% )
Brakuje: 9 864,00 zł
Maja Dybowska
23:47:02  do końca
Maja Dybowska , 5 lat

Pilna operacja uchroni Maję przed dalszymi komplikacjami zdrowotnymi - pomóż!

Nigdy nie zapomnę chwili, w której pierwszy raz trzymałam na rękach moją córeczkę. To uczucie, którego nie da się z niczym porównać. Nie mogliśmy jednak cieszyć się wtedy pełnią szczęścia. Maja przyszła na świat jako wcześniak, co poważnie odbiło się na jej zdrowiu… Konsekwencją przedwczesnych narodzin okazało się mózgowe porażenie dziecięce, niedowład lewostronny i wysoka krótkowzroczność. Tak naprawdę od samego początku córeczka wymagała stałej opieki wielu specjalistów i systematycznej rehabilitacji. Każdy kolejny dzień wiązał się z szeregiem przeszkód, ale Maja dzielnie stawiała im czoła. Dzięki intensywnej pracy z rehabilitantami w wieku czterech lat córce udało się postawiać pierwsze samodzielne kroki. Niestety, przed Majką wciąż jeszcze trudna droga. Córka często traci równowagę i przewraca się przy kolejnych próbach chodzenia. Nie jest też jeszcze w stanie chwytać lewą ręką, która jest znacznie osłabiona.  Celem codziennej rehabilitacji Mai jest utrzymywanie wypracowanych efektów i wzmacnianie najsłabszych części ciała. Wykorzystujemy wszystkie refundowane zajęcia z terapeutami. Dodatkowo realizujemy rehabilitację w prywatnych placówkach. Niestety, koszty stale rosną. Z powodu wzmożonego napięcia mięśniowego i wewnętrznej rotacji nóg, biodra córeczki są zagrożone zwichnięciem! Na ostatniej konsultacji ortopedycznej okazało się, może temu zapobiec tylko operacja bioder. To ogromna szansa dla córeczki. Musimy zrobić co w naszej mocy, aby zabieg mógł dojść do skutku. Dzięki niemu Maja będzie mogła zawalczyć o dalsze usprawnianie w poruszaniu się i o kolejne postępy na drodze do jak największej samodzielności. Przed nami jednak największa przeszkoda. Tym razem nie damy rady pokonać jej sami. Koszty operacji zostały oszacowane na około 100 tys. złotych. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie z Waszej strony, które pozwoli nam zawalczyć o sprawność Majki!  Rodzice

85 839,00 zł ( 82,56% )
Brakuje: 18 121,00 zł

Obserwuj ważne zbiórki