
Ojciec na wojnie – DMD w tym czasie zabija jego synka❗️ Mało czasu na ratunek!
Cel zbiórki: Podanie terapii genowej w Dubaju
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Podanie terapii genowej w Dubaju
Aktualizacje
Apel matki śmiertelnie chorego dziecka❗️
Piszę do Państwa ponownie, bo stan mojego synka niestety się pogarsza i każdego dnia coraz bardziej boję się o jego życie. Choroba bezlitośnie odbiera mu siły. Mój mały Bohdanek czuje się coraz gorzej, nie ma już energii na codzienne życie, nie może chodzić na zajęcia, nie może bawić się jak inne dzieci.
Najbardziej bolesne są silne skurcze nóg, które sprawiają mu ogromne cierpienie. Patrzę na moje dziecko i widzę, jak z dnia na dzień choroba zabiera mu sprawność.
Byliśmy u lekarza, który dokładnie zbadał jego mięśnie. Niestety usłyszeliśmy to, czego najbardziej się bałam – stan Bohdanka bardzo się pogorszył. Czas przestał być naszym sprzymierzeńcem. Mój synek musi jak najszybciej przyjąć terapię genową, która jest jego jedyną szansą na zatrzymanie choroby i uratowanie życia.
Nie potrafię opisać bólu matki, która patrzy, jak jej dziecko cierpi, płacze z bólu i słabnie, a ona nie może nic zrobić. Najgorsza jest bezradność. Życie mojego dziecka zostało wycenione na kwotę, której sama nigdy nie będę w stanie zdobyć. Mogę tylko błagać ludzi o pomoc i wierzyć, że dobro wraca.
Zadzwoniłam do doktora do Dubaju. Dr Wiwek zalecił Bohdankowi intensywną fizjoterapię oraz specjalne ortezy, które mają pomóc utrzymać mięśnie jak najdłużej w sprawności. Robimy wszystko, co możemy, walczymy każdego dnia, ale bez terapii genowej ta walka może okazać się niewystarczająca.
Dlatego z całego serca proszę Państwa o pomoc i nagłośnienie zbiórki. Każde udostępnienie, każda wpłata, każda dobra myśl daje nam nadzieję i przybliża mojego synka do życia bez bólu. Nie pozwólmy, aby choroba odebrała mu przyszłość.
Błagam, pomóżcie uratować mojego synka.
Mama Julia
Choroba postępuje i każdego dnia jest o krok przed nami❗️
Mój synek ostatnio bardzo źle się czuję, nie może chodzić ciągle płacze.
Niestety lekarstwo które otrzymuje Bohdanek, już nie pomaga.

Nie wiem, gdzie mam iść i kogo prosić o pomoc. Moje serce pęka z żalu i rozpaczy gdy widzę cierpienie mojego dziecka.
Jedyną szansą jest terapia genowa której koszt jest dla nas w tej chwili nieosiągalna.
Zbiórka stoi w miejscu...Jako mama błagam Was o pomoc, bo choroba zabija mojego synka. Codziennie patrze jak płacze z bezradności. W tej chwili jesteśmy bezradni, dlatego proszę o pomoc!
Terapia genowa znów jest dostępna – FDA cofnęła decyzję o wstrzymaniu dostaw leku!
Z ogromną ulgą dzielimy się z Wami najnowszą informacją:
Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wydała zgodę na wznowienie terapii genowej dla pacjentów z Dystrofią mięśniową Duchenne’a (DMD), którzy są chodzący – czyli dla wszystkich naszych podopiecznych!Czasowe wstrzymanie dostaw leku ogłoszone 23 lipca było reakcją na przypadki zgonów pacjentów w bardzo ciężkim stanie zdrowia. FDA potwierdziła, że ostatni śmiertelny przypadek nie miał związku z samą terapią, a producent leku, Sarepta, natychmiast wznowił jego dystrybucję. Szczegóły znajdziesz TUTAJ. (otwiera nową kartę)
To oznacza, że wszyscy chłopcy chorzy na DMD, zbierający na Siepomaga mają znów realną szansę na terapię, która może zatrzymać postęp choroby!Teraz jeszcze bardziej liczy się czas. Wasze wsparcie – każda wpłata, każde udostępnienie – jest dziś cenniejsze niż kiedykolwiek. Nie możemy się zatrzymać. Nadzieja wróciła – i musimy ją jak najszybciej wykorzystać.
Opis zbiórki
Dzień dobry, nazywam się Julia Kozachuk, a moim największym skarbem jest mój 4-letni syn, Bohdan Danyliuk. Nasze życie zmieniło się w koszmar, kiedy dowiedzieliśmy się, że nasz maluszek cierpi na postępującą dystrofię mięśniową Duchenne’a, chorobę, która odbiera dzieciom sprawność i wkrótce, niestety, także życie. Ta diagnoza to cios, który nie tylko złamał nam serca, ale także wstrząsnął całym naszym światem.
Od momentu, kiedy zauważyłam, że mój syn nie rozwija się prawidłowo, zaczęłam chodzić z nim po różnych lekarzach, starając się znaleźć odpowiedź na pytanie, co się dzieje. Po wielu badaniach i konsultacjach, w końcu w 2021 roku postawiono diagnozę – rozszerzone zaburzenie rozwoju psycholingwistycznego z elementami ASD. Jednak coś mi nie pasowało… Mój syn miał jeszcze jeden problem, którego lekarze nie brali pod uwagę. Bogdanek chodzi na palcach, a jego nogi nie rozwijają się prawidłowo. To niepokoiło mnie, dlatego postanowiłam dalej szukać. Dopiero w grudniu ubiegłego roku udało mi się umówić specjalistyczną konsultację w Centrum Perinatalnym w Żytomierzu, gdzie po przeprowadzeniu szczegółowych badań, usłyszeliśmy przerażającą diagnozę: postępująca dystrofia mięśniowa Duchenne’a.

Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszeliśmy. Jak to możliwe, że nasz syn, nasza ukochana mała istota, cierpi na tak okrutną chorobę? Chorobę, która pozbawia dzieci sprawności, a w końcu zabiera im życie. DMD to choroba śmiertelna. Zostałam wstrząśnięta, ale nie poddałam się. Postanowiłam, że będę walczyć do końca.
Po otrzymaniu tej diagnozy pojechaliśmy do Kijowa, do Państwowego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego – Ochmadit, gdzie po kolejnych badaniach, lekarze potwierdzili, że Bogdanek rzeczywiście cierpi na postępującą dystrofię mięśniową Duchenne’a. To była ogromna tragedia, ale zarazem poczułam ulgę, że w końcu wiem, z czym walczymy. Niestety, w Ukrainie nie ma leczenia tej choroby. Ministerstwo Zdrowia poinformowało nas, że leczenie jest dostępne tylko w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i w Stanach Zjednoczonych.
I właśnie wtedy zaczęła się nasza niekończąca się walka. Zaczęliśmy szukać klinik, które mogłyby pomóc naszemu synowi. Po wielu próbach otrzymaliśmy odpowiedź z kliniki Medcare w Dubaju, gdzie lekarze poinformowali nas, że Bogdanek kwalifikuje się do leczenia terapią genową, która jest jedyną opcją ratunkową dla naszego dziecka. Koszt leczenia to niewyobrażalne niemal 3 mln dolarów amerykańskich.
Nasza rodzina nie ma i nigdy nie będzie miała takich pieniędzy. Wychowujemy dwójkę dzieci, nie mamy rodziców, którzy mogliby nam pomóc, a nasza sytuacja jest jeszcze bardziej tragiczna, bo mój mąż jest na wojnie. Pomimo tego, że został ranny i jest inwalidą, został ponownie powołany na front. Zostałam sama z dwójką dzieci, jednym z nich chorym na śmiertelną chorobę, i nie wiem, jak poradzimy sobie z tą sytuacją… Jednak nie poddaję się. Wierzę, że dla mojego syna jest jeszcze szansa, że z Waszą pomocą uda się uratować mu życie.

Bohdanek ma tylko 4 lata. To dziecko, które dopiero zaczyna poznawać świat, a ja nie chcę, by jego przyszłość została odebrana przez tę straszną chorobę. Chcemy dać mu szansę na normalne życie, na to, by mógł biegać, skakać, bawić się z rówieśnikami, by mógł dorastać jak każde zdrowe dziecko.
Jestem przerażona myślą, że czas nam ucieka, a my nie mamy wystarczających środków, by zapłacić za terapię. Bardzo Was proszę o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata przybliży nas do celu. Wierzymy, że z Waszą pomocą uda nam się zebrać tę ogromną sumę. Wasza pomoc to jedyna szansa dla mojego dziecka.
Proszę, podarujcie nam nadzieję. Pomóżcie nam walczyć o życie Bogdanka. Wspólnie możemy to zrobić.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc. Wasze wsparcie jest dla nas nieocenione. Wierzymy, że razem uratujemy życie naszego synka.
Z wdzięcznością i nadzieją,
Mama – Julia
- Grażyna Kępka20 zł
Zdrówka
- Wpłata anonimowa50 zł
- 50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Marzena Stachowska20 zł