Zbiórka zakończona
Wiktoria Gacek - zdjęcie główne

Siła dwóch kół - rower zamiast wózka!

Cel zbiórki: rower dwuosobowy, aby Wiktoria mogła ćwiczyć i wrócić do swojej pasji

Zgłaszający zbiórkę:
Wiktoria Gacek, 26 lat
Oborniki, wielkopolskie
Dziecięce Porażenie Mózgowe
Rozpoczęcie: 18 marca 2017
Zakończenie: 18 maja 2017
12 555 zł(100%)
Wsparło 406 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0002972 Wiktoria

Cel zbiórki: rower dwuosobowy, aby Wiktoria mogła ćwiczyć i wrócić do swojej pasji

Zgłaszający zbiórkę:
Wiktoria Gacek, 26 lat
Oborniki, wielkopolskie
Dziecięce Porażenie Mózgowe
Rozpoczęcie: 18 marca 2017
Zakończenie: 18 maja 2017

Rezultat zbiórki

Dziękujemy za wszystkie wpłaty, dzięki którym udało się uzbierać całą kwotę, potrzebną na rower dla Wiktorii!

Dzięki Wam Wiktoria może szusować po kolarskich ścieżkach :)

Rower robiony był na zamówienie i przyjechał do Wiktorii ze Śląska. Latem dziewczynka wyjechała na turnus rehabilitacyjny, gdzie pracowała nad swoją sprawnością, więc na dobre zaczęła się cieszyć rowerem dopiero w połowie sierpnia.

Zobaczcie tylko ten uśmiech! :)

Wiktoria Gacek

Opis zbiórki

Czy można być osobą niepełnosprawną i kochać jazdę na rowerze? Nie zdajesz sobie z tego, jak bardzo. Dla mnie rower to wolność. Pozwala odkrywać krajobraz, a jednocześnie odkrywać siebie, gdy wokół wirują widoki, a w uszach świszczy powietrze. To najlepsze dwa kółka na świecie. O wiele lepsze niż te wózka…

Teraz, gdy za oknem króluje wiosna, drzewa cieszą oczy zielenią, a słońce grzeje promieniami twarz, to idealna pora na rowerowe przejażdżki. Widzę, jak na szlakach roi się od rozradowanych rodzin, dzieci i pojedynczych rowerzystów, którzy pokonują na dwóch kółkach kolejne kilometry. W tym roku nie ma mnie jednak wśród nich. Zostaje mi tylko duszny pokój i smutne spojrzenie przez okno. Tak bardzo chciałabym wrócić na szlak, to jednak nie zależy ode mnie, tylko od Ciebie, od tego, czy zdecydujesz się wyciągnąć do mnie rękę i mi pomóc…

Wiktoria Gacek

Żeby opowiedzieć Ci moją historię, muszę cofnąć się do czasu narodzin. Jestem wcześniakiem z siódmego miesiąca ciąży. Od początku było pod górkę – bezdechy, wylew krwi do mózgu… Gdy skończyłam pół roku, zdiagnozowano u mnie dziecięce porażenie mózgowe. Od tego zaczęła się moja walka o sprawność. Moje dzieciństwo ma zapach szpitala, pielęgniarki były moimi ciociami, rozkład dnia wyznaczały kolejne wizyty u lekarzy i rehabilitantów. Gdy inne dzieciaki szalały na podwórku, ja leżałam w gipsach po operacji ścięgien. Gdy wydobrzałam, mama kupiła mi pierwszy rowerek trójkołowy, a potem, gdy byłam trochę większa, następny. Miałam dzięki niemu ćwiczyć sprawność i mięśnie w nogach. Szybko nauczyłam się jeździć, uwielbiałam to! Tak zaczęła się moja pasja.

Dziś mam 17 lat, uczę się w liceum, w klasie biologiczno-chemicznej. Uwielbiam kontakt z ludźmi, chociaż czasem nie jest to łatwe. Niepełnosprawność jest jak bariera, która odgradza mnie od innych. Ludzie się jej boją. Unikają mnie, nie wiedząc, jak się zachować albo od razu uważają mnie za inną, gorszą. Ja się taka nie czuję, choć jest mi trudniej, bo nie poruszam się samodzielnie, korzystam z wózka inwalidzkiego. Lubię też kontakt z naturą. Tam nikt mnie nie ocenia…

Wiktoria Gacek

Uwielbiam wycieczki rowerowe, na które jeździłam z mamą, a raczej jeździlłyśmy… Teraz nie mam na czym. Mam problemy z równowagą, dlatego niestety nie mogę jeździć na zwykłym rowerze. Próbowałam, co niestety prawie skończyło się tragicznie. Za każdym razem upadałam, ostatnio bardzo boleśnie, rozbijając sobie głowę. Jeździłam więc w przyczepie rowerowej, doczepionej do innego roweru, w której mogłam pedałować i ćwiczyć mięśnie nóg.. Niestety, wciąż rosnę i już się w niej nie mieszczę, jestem za wysoka...

Bez roweru czuje się jak bez powietrza! Tak za nim tęsknię, zwłaszcza teraz, gdy zrobiło się ciepło! Nie mogę jeździć na zwykłym rowerze i bałam się, że już będę musiała zapomnieć o rowerowych wycieczkach… Na szczęście znalazło się rozwiązanie. Jest nim rower dwuosobowy, na którym mogę jeździć razem z kimś! Na nim będę bezpieczna, bo ma stabilną konstrukcję, chroniąca przed upadkiem, plus stale będzie ktoś przy mnie. Jeździ się podobnie jak na zwyczajnym rowerze, znów mogę czuć tą szybkość, wolność i radość z każdej przejażdżki! Jednocześnie będę też mogła ćwiczyć mięśnie, więc połączę przyjemne z pożytecznym.

Jest tylko jedna przeszkoda – cena takiego roweru, dla mnie nieosiągalna. Cena za to, bym znów mogła wyjść z domu i poczuć, że żyję… Będę wdzięczna za każdą pomóc, każdą złotówkę, która przyczyni się do spełnienia moich marzeń. O nic więcej nie proszę niż o to, bym mogła znowu wsiąść na rower!

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Wiktoria Gacek wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj