Zbiórka zakończona
Wojtuś Bukowski - zdjęcie główne

Pół serduszka kocha tak samo, jak całe! Wojtuś potrzebuje naszej pomocy!

Cel zbiórki: Roczny zapas leków, wizyty u specjalistów, dojazdy

Wojtuś Bukowski, 6 lat
Gawłuszowice, podkarpackie
Wada serca HLHS
Rozpoczęcie: 6 listopada 2020
Zakończenie: 28 stycznia 2021
22 241 zł(100,77%)
Wsparło 547 osób

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0094557 Wojciech

Cel zbiórki: Roczny zapas leków, wizyty u specjalistów, dojazdy

Wojtuś Bukowski, 6 lat
Gawłuszowice, podkarpackie
Wada serca HLHS
Rozpoczęcie: 6 listopada 2020
Zakończenie: 28 stycznia 2021

Opis zbiórki

Przecież wszystko miało być dobrze, kilka miesięcy wierzyłam w to, że urodzę zdrowego, silnego chłopca, takiego, którego dzieciństwo będzie piękną i beztroską przygodą. Niestety, w 7 miesiącu ciąży dowiedzieliśmy się, że nasz wyczekany cud, nasz synek ma śmiertelnie niebezpieczną wadę serca HLHS -  urodzi się połową serduszka... Lekarze powiedzieli, że to najgorsza wada, jak może być. Wojtuś dostał tylko 50% szans na przeżycie...

Skierowano nas do szpitala w Krakowie, by potwierdzić diagnozę. Jeszcze wtedy łudziłam się, że lekarze są w błędzie, że doszło do koszmarnej pomyłki, ale specjaliści z Krakowa potwierdzili diagnozę... 

2 Lipca 2019 roku Wojtuś przez cesarskie cięcie przyszedł na świat. Tak bardzo chciałam go wtedy przytulić, móc powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, że będę robić, co tylko się da, by ochronić jego maleńkie życie… Zostałam oddzielona od synka. Przeniesiono mnie na salę, gdzie inne mamy mogły być ze swoimi dziećmi, a ja pełna strachu i lęku o mojego synka, wtulałam się w szpitalną poduszkę, ukrywając łzy, które rozdzierały serce... 

Wojciech Bukowski

Kolejnego dnia Wojtuś został przetransportowany do innego szpitala, w którym odbyła się jego pierwsza operacja. Znów byliśmy od siebie oddaleni. Byłam przykuta do łóżka i odchodziłam od zmysłów, co dzieje się z moim dzieckiem. W końcu w 7 dobie życia, w stanie krytycznym Wojtuś pojechał na pierwszą operację serca. Mogliśmy tylko się z nim pożegnać i szepnąć mu do uszka, że czekamy tuż za drzwiami... 

Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem, po dwóch miesiącach synek w końcu mógł zobaczyć swój dom, poznać swoje własne, bezpieczne łóżeczko. Niestety, nie było nam dane zbyt długo cieszyć się tym wszystkim. Stan serca Wojtusia się pogarszał...

Konieczne było przyśpieszenie drugiej operacji. Kolejne dwa i pół miesiąca spędziliśmy w szpitalu, walcząc o życie synka, bo wdała się SEPSA... Na szczęście nasz dzielny wojownik wyszedł z tego, ale strachu, którego doświadczyliśmy wtedy, nie życzymy nikomu...

Wojciech Bukowski

Jesteśmy pod stałą opieką lekarzy w Krakowie, z czym wiążą się niestety kosztowne dojazdy. Wojtuś przyjmuje mnóstwo leków, które będą mu towarzyszyły do końca życia. Obecnie czekamy na trzeci etap operacji serca. Wcześniej będzie musiało się odbyć także cewnikowanie. Synek jest cały czas rehabilitowany. Jeździmy a kontrole do gastrologa i kardiologa - wszystkie wizyty są prywatne, bo terminy na NFZ są bardzo odległe. Musielibyśmy czekać nawet rok, a my tego czasu nie mamy… Synek musi być kontrolowany minimum raz w miesiącu! Wada jego serca jest skrajnie niebezpieczna...

Kiedy Wojtuś jest w szpitalu, my musimy wynajmować mieszkanie obok, by móc się zmieniać w opiece nad Wojtusiem. W szpitalu może przebywać tylko jeden rodzic. Koszty związane z leczeniem synka powoli nas przytłaczają, dlatego ośmieliliśmy się poprosić o pomoc. Wiemy, że nasze dziecko będzie potrzebowało specjalnej opieki właściwie do końca życia. My robimy wszystko, by było ono jak najdłuższe i jak najszczęśliwsze. A dziś prosimy, pomóż nam walczyć o nasze najcenniejsze serce - naszego dziecka.

Justyna - mama Wojtusia

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Wojtuś Bukowski wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj