❗️ Wyrwać Szymka ze szponów śmierci.... Nowotwór czyha na życie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 257 osób
56 734,66 zł (6,6%)
Brakuje jeszcze 802 272,34 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Immunoterapia antyciałami GD-2 - jedyna nadzieja dla Szymka

Szymon Misiejuk, 2 lata

Jelenia Góra, dolnośląskie

Neuroblastoma

Rozpoczęcie: 7 Października 2019
Zakończenie: 7 Stycznia 2020

Neuroblastoma. Cichy zabójca. Atakuje mały organizm dziecka znienacka, kiedy najmniej się tego spodziewasz. I nagle ciepły dom zamieniasz na oddział onkologii. Miejsce, w którym na każdym kroku czai się śmierć. Oddział, gdzie dominuje widok łysych główek. Przemieszczają się przyłączone do kroplówek niczym zastępy duchów. Pragną tylko jednego - by ktoś na nowo podarował im życie...

Wszystko zaczęło się w marcu tego roku. Przedłużające się infekcje, przeziębienie, osłabienie. Wszyscy powtarzali, że to taki okres, konsekwencje początków przygody w żłobku. Nikt nie przeczuwał, że za rogiem czai się potwór. Perfidny, zdeterminowany, by odebrać wszystko, co spotkał na swojej drodze. To był pierwszy sygnał alarmowy. Kolejnym był ból brzucha. Paraliżujący, który zwalał z nóg moje dziecko. Wielokrotnie szukaliśmy pomocy u lekarzy. Na początku stwierdzono, że to powikłania po lekach, zapisywano kolejne antybiotyki, polecano specyfiki, które miały pomóc. Niestety, efekt był odwrotny, a stan się pogarszał.

Szymon Misiejuk

Doszło do tego, że kiedy wchodziliśmy na SOR, poznawaliśmy już lekarzy i pielęgniarki. Podczas jednej wizyty zapytałam, czy to mogą być objawy nowotworu, w odpowiedzi usłyszałam, że "nie powinnam się za bardzo podniecać, że matki mają tendencję do przesady i wymyślania chorób". Dopiero po kilku dniach, po kolejnym ataku, trafiliśmy na kogoś, kto znalazł pomoc. Czekaliśmy całą noc, słysząc krzyk mojego dziecka, drżałam o jego życie. Rano zdecydowano o wykonaniu USG. I wtedy wszystko się zaczęło….

Oczom specjalistów ukazał się 10-centymetrowy guz. Ogromny potwór w brzuszku mojego maluszka! Tego nikt się nie spodziewał. Lekarze byli w szoku. Nagle w sali Szymonka pojawiło się mnóstwo lekarzy. Z całego zamieszania wyłapałam tylko słowa: operacja, kolejne badania i najgorsze: neuroblastoma. Jadąc z synkiem do innego szpitala, jeszcze miałam nadzieję. Że to pomyłka, że jeszcze ktoś to wszystko odwoła. Po wejściu na onkologię dotarła do mnie brutalna rzeczywistość. Łyse główki, blade twarzyczki, nikłe uśmiechy. Smutek, ból i krzyki zza ścian. Przez 5 dni bałam się wyjść z izolatki, gdzie byliśmy z Szymonkiem. Bałam się tego zderzenia z rzeczywistością, która od tej pory stała się nieodłączną częścią naszego życia. Leczenie rozpoczęto natychmiast. To był ostatni moment na ratowanie życia Szymka. Chemioterapia, przerzuty do kręgosłupa, głowy, powiększone węzły chłonne - malutki organizm zaatakowany przez chorobę niemal w całości. A ja mogłam tylko czekać na kolejne kroki lekarzy…

Szymon Misiejuk

Minęło 6 miesięcy. Pół roku walki o każdy dzień, wzlotów i upadków, rosnącego przerażenia… Krzyk, ból i cicha prośba “wytrzymaj”.... Teraz jedynym znamieniem choroby Szymona jest łysa główka. Ma więcej energii niż niejedno zdrowe dziecko. Jego moc mogłabym śmiało podzielić na kilka osób. Niestety, neuroblastoma nie odpuszcza. Być może tylko czeka na to by zaatakować z pełną mocą. Prowadzę z nią walkę, trzymając mojego synka za rękę, obiecując, że utrzymam go po stronie żywych. 

Przed nami autoprzeszczep, chemioterapia, operacja. A później nowoczesna immunoterapia antyciałami GD-2. Terapia, która może uratować mojego synka to prawie milion złotych! Cena leczenia, od niedawna dostępnego w Polsce, to kwota poza zasięgiem moim i mojej rodziny. Nie mogę się poddać w walce o moje dziecko! Ty jesteś naszą nadzieją na to, że kolejny rok spędzimy z dala od onkologii, a ten koszmar wreszcie się skończy. Na razie Szymon lepiej zna szpitalne sale niż własny dom. Chcę mieć szansę to zmienić. Nadać naszemu życiu nowy bieg. Rytm wolny od śmierci. Proszę, pomocy!

Szymon Misiejuk

Dopiero choroba pozwala zdać sobie sprawę, jak ulotne są rzeczy, za którymi goni się każdego dnia. Bo wciąż czekamy na coś, co ma się zdarzyć, zamiast cieszyć się tym, co tu i teraz. Dopiero teraz wiem, jak wielkie ma to znaczenie. Pojedyncze spojrzenie. Wspólne zabawy, rozmowy, każda błahostka ma znaczenie. Bo każda z nich może być ostatnią….

Bycie onkomamą to jedno z największych wyzwań, jakie postawiło przede mną życie. Szymon ma czasem więcej energii niż ja. Najbardziej boję się, że zapyta “Mamo, co to śmierć?”, a ja będę musiała patrząc mu w oczy powiedzieć, że przegrałam. Błagam, pomóż, by to nigdy się nie zdarzyło. Jesteś naszą jedyną nadzieją!

–––––––––––––––––––

Dobro, raz puszczone w świat, nigdy się nie zatrzyma! Borysek odszedł z tego świata zbyt wcześnie… Wciąż jednak czuwa nad tymi, którzy tu są. Środki, zebrane na jego leczenie, decyzją mamy, zostaną przekazane na ratowanie życia m.in. Szymonka. Zmniejszamy więc kwotę zbiórki i walczymy dalej! I prosimy – bądź z nami! Już coraz mniej brakuje!

Ładuję...

200 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 257 osób
56 734,66 zł (6,6%)
Brakuje jeszcze 802 272,34 zł
Wesprzyj Wesprzyj