Mogła zginąć, straciła dłoń... Jeśli pomożesz, Wiktoria odzyska sprawność!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 264 osoby
14 375 zł (12,31%)
Brakuje jeszcze 102 327 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
zakup protezy Bionicznej Przedramienia Bebionik V3

Wiktoria Stryszyk, 11 lat

Dąbrowa, kujawsko-pomorskie

stan po wypadku - amputacja ręki

Rozpoczęcie: 27 Marca 2019
Zakończenie: 27 Września 2019

“Mamusiu, ja nie chcę umierać!” - krzyczała Wiktoria. Gdy jej mama wspomina tamten tragiczny dzień, głos więźnie jej w gardle, a łzy napływają do oczu… Miała wkręconą w siewnik rękę, gdy jej roztrzęsiony tata przyniósł ją na podwórko. Potem już helikopter, szpital i nowa rzeczywistość. Rzeczywistość, w której Wiktoria nie ma ręki… Jest bardzo dzielna, choć ma dopiero 11 lat. Wierzy, że jeszcze będzie tak, jak przed wypadkiem. Z nowoczesną protezą to możliwe! Mobilizujemy wszystkie siły, by pomóc Wiktorii. Dołącz i pomóż odmienić los!

Mama Wiktorii:

Dobrze pamiętam tamten dzień, jakby był wczoraj. 26 września 2018 roku. Wiktoria wcześniej wróciła ze szkoły. Cały czas była ze mną, jeszcze rozmawiałyśmy… Zapytała gdzie tata, odpowiedziałam, że na polu. Nawet nie wiem, kiedy wyszła w domu. To trwało może 10 minut. I już było po wszystkim…

Wiktoria Stryszyk


Wiktoria jest najmłodsza z naszej piątki, taki rodzynek, oczko w głowie. Zawsze pełna energii, najlepsza uczennica, uwielbiała sport. Ciągle garnęła się do pomocy w gospodarstwie, do zwierząt, które kocha. Często nam pomagała, wiedziała, na co uważać. Dotąd nie wiem, jak to się stało, że wsadziła rękę do siewnika…

Mąż potem opowiadał, że usłyszał tylko przeraźliwy krzyk. Bogu dzięki, że od razu wyłączył ciągnik i pobiegł sprawdzić, co się stało, czy mu się nie przesłyszało. Gdyby tego nie zrobił, nie mielibyśmy już córki… Za ciągnikiem stała Wiktoria, strasznie płacząc. Jej ręka była wkręcona w siewnik, nie dało rady jej wyciągnąć. Mąż przyniósł ją z maszyną na podwórko. Córeczka przez łzy mówiła, że nie chce umierać… W tym całym szoku zadzwoniliśmy po pogotowie, mąż jakoś wyciągnął rękę, ale dłoń była obcięta. Wsadziłam ją w lód, zabezpieczyłam. Wiedziałam, że robią takie rzeczy, że przyszywają…

Karetka zabrała Wiktorię do szpitala w Bydgoszczy, ale tam powiedzieli, że nie są w stanie pomóc. Kazali jechać do Gdańska. Mijały jednak cenne godziny… Dotarliśmy do szpitala, gdy Wiktoria była już na sali operacyjnej. Chociaż od wypadku minęło już pięć godzin, profesor starał się uratować rączkę. Niestety, było za późno. Nie udało się.

Wiktoria Stryszyk


Gdy Wiktoria się obudziła, nie wiedziała jeszcze, że nie ma rączki. Czuła ją, mówiła nawet, że swędzi ją palce. To było czucie fantomowe, charakterystyczne dla osób po amputacjach. Przyszedł jednak moment, w którym musiała poznać prawdę… To była straszna rozpacz. Kolejne dwa tygodnie bardzo ciężko wspominam. Chociaż cieszyłam się i dziękowałam Bogu, że Wiktoria żyje, to serce mi się krajało na widok jej rozpaczy. Nie poddała się jednak. Jeszcze w szpitalu uczyła się na nowo pisać lewą ręką — jedyną, która jej została.


Córeczka dosyć szybko wróciła do szkoły. Bardzo bała się tego momentu, że koledzy będą się z niej śmiać… Na szczęście dzieciaki stanęły na wysokości zadania, Wiktoria otrzymała niesamowite wsparcie w szkole, od uczniów i nauczycieli. To jej dało pozytywną energię i wiarę, że da sobie radę! Wikusia ma wyjątkowo pozytywne podejście do życia. Jest mądra, dużo rozmawiamy i wie, że mogła je stracić. Ta tragedia to takie szczęście w nieszczęściu, na tym się skupiamy.


Oczywiście, że jest trudno. Wiki potrzebuje pomocy w myciu, jedzeniu, w niektórych pracach szkolnych. Są nerwobóle, które dokuczają. Radzi sobie jednak jak może. Chcieliśmy, by miała protezę, taką zwykłą, estetyczną. Pojechaliśmy jednak do protetyka na przymiarkę takiej specjalnej protezy, która działa jak ręka — rusza się, ma chwytne palce. I ku naszemu zdumieniu Wiktoria radziła sobie z nią doskonale, jakby używała jej wiele lat! Protetyk powiedział, że szkoda marnować taki potencjał, że Wiktoria może mieć takie życie, jak przed wypadkiem! Ona tak bardzo by tego pragnęła…

Wiktoria Stryszyk


Niestety, koszt protezy jest gigantyczny. Chociaż w pomoc Wiktorii zaangażowało się wiele osób, wciąż brakuje środków… Proteza bioniczna jest jedna na całe życie, nie trzeba będzie jej wymieniać, tylko co 5 lat wysłać na darmowy serwis. Taka nowa ręka działa zupełnie jak naturalna, jest podłączona do mięśni i nerwów, dlatego, gdy Wiktoria pomyśli, by coś chwycić albo ruszyć palcem, proteza reaguje jak normalna ręka!


Nigdy nie zapomnimy o tym strasznym wypadku, Wiktoria nie zapomni bólu i strachu. Najważniejsze jednak, że żyje, jest z nami! Ręka nigdy nie odrośnie, jednak to nie koniec świata. Żyjemy w takich czasach, że fantastyczne urządzenia mogą zastąpić amputowaną kończynę, dać szansę na normalne życie! Przeszkodą jednak jak zawsze są duże pieniądze, dlatego bardzo prosimy o pomoc naszej córeczce. Wiktoria pragnie odzyskać sprawność i samodzielność, a z Waszym wsparciem to na pewno się uda!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 264 osoby
14 375 zł (12,31%)
Brakuje jeszcze 102 327 zł
Wesprzyj Wesprzyj