Jedna chwila zniszczyła moje życie i marzenia...

zabieg fibrotomii na Ukrainie
Zakończenie: 21 Października 2018
Rezultat zbiórki
KOCHANI DARCZYŃCY!!!
Nasze podziękowanie kierujemy do dobrych ludzi...ludzi, którzy nie są obojętni na los drugiego człowieka, ludzi całkiem dla nas obcych, ale o wielkim sercu!!! Dzięki Wam Grzegorz jest już po zabiegu fibrotomii!
Niedługo rozpocznie intensywną rehabilitację, zwiększy swoje szanse na spełnienie największego marzenia, jakim jest samodzielne poruszanie się. Grzegorz chce wstać z wózka i chodzić! Wy, kochani Darczyńcy będziecie mieć w tym swój udział, udział w realizacji jego MARZENIA.
Wasza pomoc przyczyniła się również do poprawy jego zajęć terapeutycznych w domu. Są to zajęcia z zakresu terapii umysłu i zajęcia logopedyczne. Może konsultować się ze specjalistami z zakresu neurologopedii i terapii neurobiologicznej. Grzegorz ma obecnie większą motywację i siłę do ćwiczeń. Ofiarność i dobroć ludzi sprawiła, że wierzy w lepsze jutro, świat zza okna jego pokoju czeka, a on z nadzieją będzie walczyć i na pewno się nie podda! Bardzo dziękujemy!!!
Opis zbiórki
Minęło już prawie 10 lat, od kiedy przekonałem się, że jedna chwila może zmienić całe moje życie. Sekundy decydują o twojej przyszłości, o tym, że z osoby pełnosprawnej trafiasz na wózek inwalidzki i jesteś zależny od innych ludzi. Z każdym kolejnym słowem lekarza ogarniają cię inne uczucia. Załamanie, złość, poczucie całkowitej bezsilności, czasem chęć zemsty, bo gdyby nie nieuwaga innego kierowcy, moje życie nadal byłoby takie jak przed wypadkiem…
To był taki sam dzień jak wiele innych w moim życiu. Nic nie zapowiadało, że za chwilę wszystko się zmieni. Był sierpień, półmetek wakacji, miałem plany i marzenie, tym największym było to, że pomogę mojemu dziecku realizować jego pasje. Pewnie, gdybym był w tym miejscu chwilę wcześniej, a może kilka minut później, nic by się nie stało. Nadal prowadziłbym spokojne i bezpieczne życie.
Skrzyżowanie, wymuszenie pierwszeństwa, huk uderzenia, wypadek, który złamał moje życie. Nie mogłem tego przewidzieć, jechałem prawidłowo, a udowodnienie winy w sądzie kierowcy, który spowodował wypadek, trwało latami. Tydzień byłem w śpiączce, to, że żyję, to prawdziwy cud. Mogłem stracić wszystko, ale nie straciłem życia, a o zdrowie i sprawność cały czas walczę. Pierwszy tydzień po wypadku… Trudno mi sobie wyobrazić, co musieli czuć moi bliscy, kiedy widzieli mnie w szpitalu, w stanie tak ciężkim… Ile przelali łez, ile pytań kłębiło się w ich głowach…
Złamanie zęba obrotnika, krwiak podtwardówkowy, krwiak nadtwardówkowy, krwiak śródmózgowy, złamanie kości twarzoczaszki, złamanie lewej ręki. W takich momentach uświadamiasz sobie, że nie ma na świecie nic cenniejszego niż zdrowie i bardzo często za żadne pieniądze tego świata go nie kupisz. Dostrzegasz, że to, co kiedyś było na pierwszym miejscu, schodzi na dalszy plan, bo jedyne czego tak naprawdę pragniesz, to czuć się dobrze, móc być samodzielnym.
Prawie pół roku przebywałem w szpitalu. Nie odzyskałem sprawności, ale mogłem poruszać się na wózku. Tak naprawdę do domu wracałem tylko na chwilę, a pobyty w szpitalu trwały w sumie trzy lata. Bardzo chcę być sprawny, przecież jestem cały czas młodym człowiekiem, wierzę, że jeszcze wiele dobrych lat przede mną. Ciągle mam nadzieję, że ciężką pracą z rehabilitantem uda mi się osiągnąć choć trochę więcej samodzielności.
Już za kilka dni, 20 października, mam zaplanowany zabieg fibrotomii na Ukrainie. Wierzę, że dzięki niemu moje ciało uwolni się od silnej i często bolesnej spastyki, da szansę, że znów będę samodzielnym człowiekiem, być może dostanę szansę na zapomnienie o wózku inwalidzkim. To teraz moje największe marzenie – sprawność, niezależność. Proszę, pomóz mi! Zostało tak mało czasu, bym uzbierał pieniądze, dzięki którym odzyskam sprawność!